Ostatnia Ofiara

**Ostatnia ofiara**

– Mamo, muszę z tobą porozmawiać.

– To brzmi niepokojąco – Ewa spojrzała na syna z niepokojem.

Przystojny, bystry. Zawsze był grzecznym chłopcem, nie sprawiał kłopotów. A w pierwszej klasie liceum po raz pierwszy się zakochał. Zaczynał opuszczać lekcje, dostawał słabe oceny. Próbowała z nim rozmawiać. Okazało się, że dziewczyna nie odwzajemnia jego uczuć. Woli innego chłopaka, którego rodzice mają pieniądze.

Choć Ewa tłumaczyła mu, że pierwsza miłość to najczystsze uczucie, niezależne od majątku, że tamten chłopak ma po prostu więcej szczęścia – Kamil nie słuchał. Wmówił sobie, że gdyby oni byli bogaci, gdyby miał drogi samochód, dziewczyna pokochałaby właśnie jego.

Przeżywał to tak mocno, że Ewa bała się o jego życie. Znalazła psychologa, który miał z nim porozmawiać po męsku. Pomogło. Kamil zdał maturę, dostał się na studia. I oczywiście – znów się zakochał.

Pod koniec pierwszego roku oświadczył, że wielu studentów mieszka samodzielnie, i że on też chce wynająć mieszkanie, być niezależny.

– A z czego będziesz je opłacał? Wynajem jest drogi. Nie mogę ci pomagać. Wiesz, ile zarabiam. Skończyłeś osiemnaście lat, alimenty od ojca już nie przychodzą. Chcesz może rzucić studia, przejść na zaoczne? – spytała Ewa.

– Rozmawiałem z ojcem, obiecał pomóc na początku – odparł syn.

– Widziałeś się z nim? Dlaczego mi nic nie powiedziałeś? – oburzyła się.

– Bo byś mnie od tego odciągała. To ty się z nim rozwiodłaś, nie ja – odpowiedział Kamil z przekąsem.

– Wiesz, że po rozwodzie od razu zmienił pracę? Umówił się, żeby oficjalnie zarabiał mniej, żeby alimenty były niższe. Więc odszedł nie tylko ode mnie, ale i od ciebie.

Na pewno ojciec cię nie oszuka? Jakoś wątpię, że pomoże bezinteresownie. Da ci pieniądze na miesiąc czy dwa, a potem znajdzie wymówkę i przestanie. Co wtedy zrobisz? Zwłaszcza że ma teraz córkę. A może rodzice Oli pomogą? – Matczynym instynktem Ewa wyczuła, że syn coś ukrywa.

Długo go wypytywała, aż Kamil się przyznał:

– Powiedziałem Oli, że to moje mieszkanie, że odziedziczyłem je po babci, matce ojca. Że nie trzeba za nie płacić.

– Więc okłamałeś Olę? Jej rodzice wam nie pomogą? A na co będziecie żyć?

– Ola nie powiedziała rodzicom, że razem zamieszkamy. Są bardzo surowi. Przysyłają jej co miesiąz pieniądze. Powinno wystarczyć – odparł Kamil.

– Więc Ola też oszukuje rodziców. Boi się im powiedzieć prawdę, ale nie boi się żyć na czyjś koszt? Niech zgadnę – powiedziałeś jej, że masz bogatego ojca, żeby nie wybrała kogoś zamożniejszego, tak? Ale prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. Co wtedy?

– Tak, powiedziałem, że ojciec ma pieniądze, że mam mieszkanie. I co miałem zrobić, mamo? Niestety, wszystko kręci się wokół pieniędzy. A my ich nie mamy. Dziewczyny zawsze wybiorą kogoś innego. Jak w końcu będę miał kasę, będę stary. – Kamil wściekał się, że matka nie rozumie tak oczywistych rzeczy.

– Nieładnie zaczynać życie od kłamstwa. Przyznaj się, synu, powiedz jej prawdę. Jeśli cię kocha, zrozumie i wybaczy…

– Dosyć, mamo. Już podjąłem decyzję. I tak wynajmę mieszkanie. Lepiej bym ci wcale nie mówił. Nie bierzemy ślubu, jak się nie uda, to się rozejdziemy. Robisz problem z niczego.

Ewa nie spała całą noc. Rano znów próbowała odwieść syna od pomysłu, ale nakrzyczał na nią i wybiegł bez śniadania. Gdy wróciła z pracy, część jego rzeczy zniknęła. Była w szoku. Nie spodziewała się, że jej Kamilek, jej wrażliwy, kochany chłopiec, odejdzie tak – po cichu, bez pożegnania.

Wieczorem w końcu się do niego dodzwoniła. Nie rozmawiali długo – w tle grała głośna muzyka. Pewnie świętowali nowy etap życia. Ewa zrozumiała tylko, że Kamil bał się jej łez i próśb, przeprosił. Odrobinę ją to uspokoiło.

Chodziła po mieszkaniu w rozterce. Zadzwoniła do przyjaciółek, żeby poradzić się, dostać wsparcie. Jedna powiedziała, że to matczyna zazdrość i egoizm – musi go puścić, niech uczy się samodzielności. Druga nie miała takich problemów, bo miała męża, który nie pozwolił córce na podobne eksperymenty.

Mama Ewy stwierdziła, że to jej własna wina. Rozpieściła syna, starała się dać mu wszystko, żeby nie czuł się gorszy, a sama się oszczędzała. I tak się skończyło. Mogłaby jeszcze wyjść za mąż, gdyby nie zaniedbywała siebie.

Wszyscy mieli rację. Ewa nie zrzucała z siebie winy. Ale co miała zrobić? Jest matką, gotowa oddać życie za syna. Co w tym złego? Kocha Kamila, jego spokój i szczęście są dla niej ważniejsze niż wszystko inne. On jest najważniejszym mężczyzną w jej życiu, innego jej nie trzeba.

Czuła się, jakby stała na rozstaju dróg. Gdziekolwiek pójdzie – będzie stratna.

Zmęczona wątpliwościami postanowiła przestać się męczyć. Kamil to jej syn, kocha go bezwarunkowo. Pozostaje jej tylko wierzyć, że wszystko ułoży się dobrze.

Na początku często do niego dzwoniła, pytała, jak mu idzie. Kamil irytował się, mówił, że wszystko gra, że nie musi go kontrolować. Szybko się żegnał, tłumacząc się zajęciami.

Zaglądał do domu, gdy Ewy nie było. Zauważała to po znikających produktach i ubraniach w szafie. Po dwóch miesiącach przyszedł w weekend. Ucieszyła się, ale od razu zobaczyła, że coś jest nie tak. Kamil schudł, był wymizerowany. Koszula wysłużona, źle wyprasowana. Zaproponowała mu jedzenie. Wzruszył ramionami, ale zjadł wszystko, co podała.

Spakowała mu resztę jedzenia z lodówki. Bała się pytać, żeby nie wywołać awantury. Rozmowę zaczął sam. Jak przypuszczała – ojciec przestał płacić za mieszkanie. Kto by się spodziewał?

– Mamo, ty i babcia mieszkacie osobno. Ona jest już starsza, lepiej by wam było razem. Może warto się przeprowadI w końcu Ewa zrozumiała, że czas przestać być wieczną ofiarą i zacząć żyć dla siebie – zamykając za sobą drzwi mieszkania, zostawiła przeszłość tam, gdzie jej miejsce.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × trzy =

Ostatnia Ofiara