Ojciec-bohater
Alicja z siatą zakupów wolno wchodziła po schodach na trzecie piętro, licząc stopnie. Tak samo liczyli z synem, gdy wracali z przedszkola. Kacper skrupulatnie powtarzał za nią, a po kilku miesiącach już sam śmigał liczbami. „Jak szybko wyrósł. Boże, tylko niech wróci, tylko niech żyje…” — powtarzała w myślach jak mantrę.
Na wyższym piętrze zatrzasnęły się drzwi, po schodach rozległ się pośpieszny tupot. Alicja zatrzymała się na półpiętrze między drugim a trzecim piętrzem, odsunęła się pod ścianę.
— Dzień dobry! — zawołaś— Dzień dobry! — zawołała radośnie sąsiadka, czternastoletnia Weronika, przemierzając schody w dół.



