Nie taki, jak myślisz

Córko, po co ci ten chuligan? Nic dobrego ci w życiu nie da! Oj, napłaczesz się z nim, oj, napłaczesz… Na pewno wyląduje za kratkami! Będziesz na niego czekać latami, jak żona zesłańca na Sybir, co?

– Mamo, nie mów tak! Leszek nie jest chuliganem. Jest dobry i troskliwy. I mnie kocha!

– Tak tylko udają, dopóki im się to opłaca! Zapomnij o nim. Zwróć uwagę na Grzesia. To będzie świetny mąż. Przy nim będziesz jak za kamiennym murem! Wierz mi, ja wiem.

Kinga spojrzała na matkę z urazą. Ta wcale jej nie rozumiała. I nie chciała rozumieć.

– Mamo, ten Grześ mi się nie podoba. Jest zbyt…

– Co zbyt? Może nie wygląda na twardziela, ale cię kocha! Daj mu szansę! Wypędź tego Leszka, tego gałgana!

– Nie, mamo, wyjdę tylko za Leszka. Tak postanowiłam.

– Andrzej, no powiedzże córce, że się myli! – Maria spojrzała na męża. – Dlaczego milczysz?

Andrzej poderwał się z kanapy i podszedł do kłócących się żony i córki. Leszek nie był jego ulubieńcem, ale nie chciał ingerować w życie Kingi. Uważał, że jest już dorosła i sama wie, co robić. W końcu to ona będzie żyć swoim życiem, nie oni.

– Dziewczyny, o co ta awantura? Mario, daj jej być z tym, z kim chce. A ty, Kinga, uważaj na siebie i jeśli coś, mów mi. Pomogę i wesprę, jeśli trzeba. Rozumiesz?

Kobieta załamała ręce, a Kinga uradowana przytuliła ojca.

– Dzięki, tato! Na razie tylko się spotykamy z Leszkiem. Jeszcze mnie nie poprosił o rękę.

– No to dobrze. Może i nie poprosi – mruknęła Maria.

Kinga nie odpowiedziała, by nie prowokować kolejnego wybuchu kazań.

W wieku dwudziestu lat była przekonana, że sama sobie poradzi, a matka i tak nic nie rozumie. Leszek był dla niej całym światem, a ich miłość trwała od lat, co doprowadzało Marię do białej gorączki. Grześ – kolega Kingi ze studiów – podobał się matce, ale zupełnie nie pociągał samej dziewczyny.

Po cichej zgodzie ojca Kinga zaczęła jawnie spotykać się z Leszkiem. Chłopak był zachwycony. Choć miał zadziorny charakter i równie niesfornych kumpli, Kingę kochał naprawdę i był dla niej gotów na wszystko. Nawet na porządne zmiany.

– Leszek, będziemy wynajmować mieszkanie po ślubie? Dasz radę?

– Oczywiście, dam. W ostateczności pomogą mi rodzice. Swoją drogą, bardzo się cieszą, że jesteśmy razem. Mówią, że dobrze na mnie wpływasz – uśmiechnął się ciepło.

– Naprawdę? – Kinga zaczerwieniła się z zakłopotania i radości.

Ta rozmowa miała miejsce, gdy Kinga była na ostatnim roku studiów. Leszek już pracował i oboje oszczędzali na ślub. Maria wciąż była przeciwna ich związkowi i oświadczyła, że nie pomoże im finansowo. Andrzej nie sprzeciwiał się żonie, choć po cichu wspierał córkę.

– Znajdź sobie porządnego faceta, wtedy pomożemy z opłatami – mówiła. – A jak się zwiążesz z tym łobuzem, samej sobie radź…

Kinga płakała z rozpaczy, ale nie mogła zmienić decyzji matki.

Na szczęście rodzice Leszka okazali się bardziej wyrozumiali i przyjęli dziewczynę z otwartymi ramionami.

– Szkoda, że moja mama tak cię nie lubi. Tata przynajmniej powiedział, że mogę sama decydować. Nie przeszkadza mi żyć, wręcz przeciwnie – wspiera.

Leszek objął Kingę i zajrzał jej w oczy.

– Kinga, nie przejmuj się. Twoja mama tylko się o ciebie martwi. A ja jakoś zniosę jej złośliwości. Wielu mnie w życiu nie lubiło, więc jestem uodporniony.

– A kto konkretnie? – zażartowała, szturchając go w ramię.

– No… – pocałował ją i szepnął. – Ale ja kochałem tylko ciebie.

– Zawsze?

– Zawsze – potwierdził.

To była prawda. Zakochał się w Kinga, gdy byli dziećmi – od kiedy ona z rodzicami wprowadzili się do dzielnicy, a dziewczynka poszła do szkoły. Początkowo dokuczał jej, ale Kinga potrafiła postawić go do pionu. Tak zaczęła się ich przyjaźń, która przerodziła się w miłość.

Ta przyjaźń nie powstrzymywała Leszka przed wygłupami i ciągłymi tarapatami. Czasem żałował swojego zachowania, ale zwykle nawet się nad tym nie zastanawiał.

Teraz jednak wziął się w garść, skończył technikum i pracował w warsztacie samochodowym, zarabiając przyzwoite pieniądze.

Ślub odbył się bez pomocy rodziców Kingi. Leszek był ceniony w pracy i coraz rzadziej wspominał burzliwą młodość. Kinga była z nim szczęśliwa, choć matka wciąż traktowała jej męża – delikatnie mówiąc – negatywnie. Maria nadal wierzyła, że jej córka źle skończy z tym łobuzem.

– Leszek, może jutro wpadniemy do moich rodziców? – Kinga przytuliła męża.

Chłopak spojrzał na żonę z czułością i pogładził jej zaokrąglony brzuch.

– Kinga, co ty? Teraz niepotrzebne ci nerwy. Jak już urodzi się Jasio, wtedy pójdziemy. Pokażemy wnuka babci i dziadkowi. Swoją drogą, moi rodzice chcieli wpaść w tych dniach.

– Dobrze – skinęła głową. – Poproś mamę, żeby upiekła ten swój boski placek, dobrze?

Leszek się uśmiechnął i spojrzał na żonę z miłością.

– Dobrze, zrobi to z przyjemnością. Uwielbia cię rozpieszczać.

– Tak, twoja mama jest w porządku – Kinga pogładziła brzuch. – Dla wnuka zrobi wszystko. Mówiła, że chce, żeby wyrósł na zdrowego chłopca. A do tego muszę dobrze jeść.

– No to niech się stara – zaśmiał się Leszek.

Młodzi nie żyli w luksusach, czasem nawet wpędzali się w długi. Kinga nie zdążyła jeszcze podjąć pracy po studiach, więc Leszek sam utrzymywał rodzinę. Ale dawny łobuz nie narzekał – kochał żonę i dawał z siebie wszystko.

Minęło kilka miesięcy i na świat przyszedł długo wyczekiwany Jasio. Szczęśliwi rodzice chcieli pochwalić się dzieckiem całemu światu. Gdy Leszek miał wolny dzień, wybrali się do rodziców Kingi. Oczywiście byli na porodówce, ale Kinga tęskniła za nimi, a od ostatniego widzenia minął już miesiąc. Wszyscy czekali na tę wizytę.

Maria od rana przygotowywała jedzenie, a Andrzej sprzątał domRodzice przyjęli ich ciepło, a gdy Maria w końcu wzięła Jasia na ręce, w jej oczach pojawił się błysk, który mówił, że może jednak czas zacząć patrzeć na Leszka inaczej.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 + 18 =

Nie taki, jak myślisz