Córka w Oleni – piękność, która przyszła na świat z trudem, w niemal czterdziestym roku.

Moja córka, Oliwia, była prawdziwą pięknością. Choć przyszła na świat późno, gdy jej matka, Jadwiga, miała już prawie czterdzieści lat. Wcześniej Jadwiga owdowiała i została sama, bo z mężem nie dane im było mieć dzieci.

Pewnego razu pojechała do swojej kuzynki do Warszawy, spędziła u niej dwa tygodnie, a po powrocie, po dziewięciu miesiącach, urodziła córeczkę – Olę.

Sąsiadki we wsi oczywiście szeptały, ale Jadwiga nikomu nie zdradziła, kto był ojcem dziewczynki i dlaczego się nie pojawia. Nawet najbliższa przyjaciółka nie wydobyła z niej tej tajemnicy. Za to Ola rosła, budząc powszechną zazdrość – piękna, jasnooka, silna dziewczyna.

Jadwiga drżała nad nią! Ubierała ją, uczyła rozumu, przyzwyczajała do pomagania w domu. Wychowała się Ola – wysoka, zgrabna, uprzejma. Po szkole skończyła kursy w powiecie i wróciła do rodzinnej wsi jako księgowa do drobiarni.

I od razu poznała Piotra. Był nowym człowiekiem we wsi, niedawno przyjechał jako agronom. Wykształcony, nie to co miejscowi chłopi. Spodobali się sobie. Po miesiącu Piotr wyznał miłość i ożenił się z Olą. Mieli 21 i 25 lat. Wesele było huczne, na całą wieś.

Ale po ślubie zaczął znikać – na dzień, dwa, a potem wracał. Pewnego letniego wieczoru siedzieli z Olą w altance, pili herbatę, gdy nagle pod dom podjechał samochód. Wysiadła z niego kobieta z chłopcem.

„Przyjmij, tato, na wakacje” – powiedziała. Okazało się, że to jego pierwsza żona, o której nigdy Olze nie wspomniał. Do syna jeździł regularnie. Ola nie wybaczyła oszustwa, spakowała rzeczy i wróciła do matki.

Jadwiga wylała morze łez, a córka wyrzucała jej: nie można tak po prostu rzucić męża.

„Co z tego, że miał wcześniej rodzinę? Teraz kocha ciebie. Przyjmij chłopca, to tylko na wakacje.”

Ale Ola się nie zgodziła i rozwiodła z Piotrem. Młoda i uparta. Spakowała się i wyjechała do miasta szukać szczęścia. Do matki zaglądała często, ale nie miała się czym pochwalić. Ani porządnej pracy, ani mieszkania, ani męża.

Gdy skończyła 28 lat, Jadwiga zachorowała, zaczęła słabnąć. Ola zostawiła wszystko i wróciła do matki. Piotr już się ożenił, miał dwoje dzieci, a nowa żona bała się, że Ola będzie mu „podbijać bębenka”.

Ale Ola na nikogo nie patrzyła. Nie wychodziła nawet na podwórko. Cała poświęciła się matce, pielęgnowała ją, jak tylko mogła.

Przez dwa lata dźwigała ten ciężar, choć lekarze nie dawali matce nawet roku. I w końcu odeszła…

Ola nie wróciła już do miasta – nie przyzwyczaiła się do tego zgiełku. A żona Piotra wciąż była niespokojna. On sam posmutniał, stał się surowszy. Na stypie był pierwszym pomocnikiem. Ola była wdzięczna, ale nie okazywała mu żadnej uwagi.

A piękna była tak samo jak dawniej. Nikt by jej nie dał trzydziestki! Młoda jeszcze kobieta. A u Piotra już siwizna na skroniach się pojawiła.

I wtedy stało się coś niespodziewanego. Cała wieś znowu zawrzała! Synowi Kowalskich, Kamilowi, skończyła się służba wojskowa. Dwudziestoletni przystojniak – wysoki, szeroki w barach, muskularny.

Dziewczyny we wsi od razu się zakochały, tylko czekały, na którą spojrzy. A Kamil na nikogo nie patrzył. Aż pewnego dnia poszedł nad rzekę, a tam Ola się kąpie, płynie w słońcu, włosy kołyszą się jak u syreny.

Chłopak zobaczył tę urodę i serce mu zabiło! Siedział na brzegu, czekał, aż wyjdzie. W końcu sam wskoczył do wody i wyniósł Olę na rękach.

Śmiała się, wyrywała, ale on nie puszczał. Zakochał się od pierwszego wejrzenia. I od razu oświadczył się – nie minęły nawet dwa tygodnie od ich pierwszego spotkania.

Ojciec się wściekał, matka płakała:

„Co ty wyprawiasz?! Ona była zamężna, w mieście się wyszalała. A ty jeszcze chłystek, jaki z ciebie mąż? Opamiętaj się!”

We wsi zawrzało. Wszyscy patrzyli na Olę krzywo. A ona? Spędziła z Kamilem tylko dwa wieczory, siedzieli nad rzeką do zachodu słońca. Ale czy można zakazać sercu kochać?

Przyszli do niej rodzice Kamila i zaczęli błagać, żeby zostawiła ich syna w spokoju. Nie pasują do siebie. Spakowała się i znowu wyjechała do miasta. Nie będzie już miała szczęścia we wsi. Tu Kamil z miłością, a tu sąsiedzi z osądzeniem…

Minęło siedem lat.

Życie w mieście też się Oli nie ułożyło. Pracowała w sklepie, wynajmowała pokój. W końcu poznała dobrego człowieka, wyszła za mąż, urodziła syna.

Mąż okazał się porządnym człowiekiem, żyli w dużym, jasnym mieszkaniu. Wychowywali syna. Mąż często mówił, że trzeba odwiedzić dom na wsi, coś z nim zrobić.

Ale Olę tam ciągnęło. Nawet gdy jechała na cmentarz do matki, nie pokazywała się we wsi.

Złe wspomnienia zostały – czas, gdy straciła matkę, gdy sąsiedzi ją potępiali. Ale dom trzeba było odwiedzić. Ile lat stał zamknięty? Zanim się zebrali, mąż zachorował…

Ola została wdową w wieku pięćdziesięciu lat. Ciężkie to było, syn miał piętnaście lat, jeszcze trzeba go było wychować. A dom we wsi ciążył. Trzeba by sprzedać, może ktoś z wieśniaków kupi?

Z synem wybrali się latem do wsi. Poprawić nagrobek matki, posprzątać i pokazać się ludziom na oczy.

Ola piękna, w czarnej sukni z białymi koralami, w kapeluszu. Obok wysoki syn. Szli drogą do domu, a ludzie wychodzili zza płotów. Witała się ze wszystkimi, choć nie wszystkich rozpoznawała.

Dom przez te lata zniszczał, okiennice się przekrzywiły, ganek już nie ten. Ale w sumie jeszcze całkiem mocny.

W ciągu dnia zbiegli się sąsiedzi, zaczęli wypytywać, co i jak. Ola opowiedziała o swoim życiu w mieście, o stracie. Wieść rozniosła się po wsi w mgnieniu oka.

A późnym wieczorem stukanie do drzwi. Syn już spał, a Ola przeglądała stary album.

Otworzyła i oniemiała. W drzwiach stał KNa progu stał Kamil, starszy, z blizną nad okiem, ale w jego wzroku wciąż płonęło to samo uczucie, które zabrał ze sobą przed laty.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + 3 =

Córka w Oleni – piękność, która przyszła na świat z trudem, w niemal czterdziestym roku.