„Nie taka ona matka: Życie byłej synowej po rozwodzie”

„To nie jest prawdziwa matka” – mówi Halina Stanisławowska o życiu byłej synowej po rozwodzie

Halina Stanisławowska z Poznania nie może pogodzić się z tym, jak potoczyły się losy jej syna i jego byłej żony. To, czym stała się Ania po rozwodzie, teściowa określa mianem „nieodpowiedzialnego lekkoducha”.

— Syn zostawił Anię z dzieckiem, tak, nie usprawiedliwiam go. Choć serce matki, chcąc nie chcąc, zawsze będzie po jego stronie. Ożenił się szybko, z pierwszą miłością – Kasią, z którą chodził jeszcze na studiach. Wtedy, gdy był w wojsku, ona wyszła za jego kolegę. A teraz się rozwiodła, syn spotkał ją przypadkiem w markecie – i wszystko zaczęło się od nowa. Mają już wspólnego synka. U niego niby wszystko w porządku.

Anię poznał po wojsku. Pracowali razem. Szybko się pobrali, urodziła się Zosia. Na początku wydawało się, że to mocna rodzina. Ale potem, jak widać, zwyciężyła stara miłość.

Rozwód przebiegł spokojnie, bez awantur. Syn wyprowadził się, zostawiając byłej żonie mieszkanie, meble, wszystko. Zabrał tylko swoje rzeczy. Ania zachowała się godnie, nie utrudniała kontaktów ani ojcu, ani babci z Zosią.

— Ale to, co wyprawia po rozwodzie, to już przekracza wszelkie granice – kręci głową Halina Stanisławowska.

Sąsiadki oczywiście od razu zaczęły dopytywać:
— Co, pije? Imprezuje? Facetów przyprowadza?
— Nie – marszczy czoło Halina. — Nie pije i nie jest typem, który by za mężczyznami biegał. Ale zachowuje się tak, jakby w jej życiu wszystko było idealne. Zawsze uśmiechnięta, ciągle gdzieś wychodzi – na działkę, na łono natury, na wycieczki, ciągle ma gości. Tak jakby to nie ona została sama z dzieckiem po rozwodzie, tylko on!

Ania zabiera Zosię wszędzie. Mówi, że świeże powietrze jest zdrowe, że dziewczynka potrzebuje kontaktów z ludźmi, że koleżanki też mają dzieci. A Halinie Stanisławowskiej to nie pasuje:
— Kto wie, jakie osoby bywają na tych piknikach? FacAle gdy pewnego dnia Zosia powiedziała babci, że jest najszczęśliwsza, kiedy mama się śmieje, Halina zrozumiała, że czasem szczęście dziecka jest ważniejsze niż własne przekonania.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden × 3 =

„Nie taka ona matka: Życie byłej synowej po rozwodzie”