Różne ścieżki

W małym miasteczku, otoczonym ponurymi lasami sosnowymi i szarymi polami, gdzie wiatr gnał po ulicach suche liście, życie płynęło powoli, jak leniwa rzeka w dolinie. Pod koniec dnia pracy zadzwonił telefon Łukasza. Melodia, którą wybrała jego dziewczyna Kasia, przerwała ciszę. Odebrał i usłyszał jej głos:

„Łukasz, jestem w salonie. Przyjedź po mnie, wiesz gdzie.”

„Dobrze, zaraz będę”, krótko odpowiedział i się rozłączył.

Łukasz wiedział, że Kasia spędza w salonie co najmniej dwie godziny, więc się nie spieszył. Po pracy zaparkował samochód przed salonem i, żeby zabić czas, wszedł do pobliskiej kawiarni.

„Zadzwoni, jak skończy”, pomyślał, siadając przy stoliku. Kelner natychmiast przyjął zamówienie.

Łukasz zjadł, przejrzał wiadomości, obejrzał kilka filmików, ale Kasia wciąż nie dzwoniła. „Ciekawe, ile dziś wyda?”, przemknęło mu przez głowę. Choć płacił nie ona, tylko jej ojciec – wpływowy biznesmen, którego pieniądze płynęły szeroką rzeką. Kasia nigdy nie oszczędzała.

Spotykali się siedem miesięcy, czasem mieszkała w jego skromnym mieszkaniu. Ale gdy nudziła jej się jego „ciasnota”, wracała do rodziców do luksusowego domu pod Warszawą. Jedynaczka, nigdy nie znała odmowy. Kasia przedstawiła Łukasza rodzicom, ale jej matka, Elżbieta, patrzyła na niego z góry. Zwykły programista, 27 lat – co on jej może zaoferować? Kasia najwyraźniej przekonała ją, by się nie wtrącała, więc trzymała dystans, choć bez otwartej wrogości. Łukasz czuł się tam obco.

Powoli zaczął rozumieć, że Kasia nie jest tą, o której marzył. Ale myśl o ślubie nie dawała mu spokoju, zwłaszcza po słowach jej ojca: „Uczynisz moją córkę szczęśliwą – będziesz miał wszystko. Zawiedziesz – pożałujesz.” Aluzja była jasna.

Kasia była kapryśna, ale olśniewająco piękna. Łukasz nie rozumiał, po co tyle czasu w salonie – i tak była idealna. Mądra, z poczuciem humoru, ale wyniosła i rozpieszczona ojcowskimi pieniędzmi. Dzień wcześniej oświadczyła:

„Łukasz, za dziesięć dni lecimy na Seszele. Tata zapłaci. Jestem zmęczona, potrzebuję odpoczynku.”

„Od czego? Nie pracujesz”, zdziwił się.

„Tata załatwi ci urlop, nie martw się.”

Jej słowa drażniły. Ich relacja stawała się coraz trudniejsza. Łukasz czuł, że pochodzą z różnych światów, ale wciąż zamierzał się ożenić. Rozmyślając nad kawą, nagle usłyszał:

„Łukasz, to ty?” – Mężczyzna naprzeciwko uśmiechał się jak do starego kumpla.

„Tomek?” Łukasz zerwał się na równe nogi, rozpoznając przyjaciela z dzieciństwa. „Nie wierzę! Ile lat, dwanaście?”

„Zestarzałeś się, stary!” – Tomek klepnął go w ramię. „Wyglądasz porządnie.”

„Ty też nie jesteś już dzieciakiem”, roześmiał się Łukasz. „Co tu robisz?”

„Czekam na siostrę, Agnieszkę. Gra dziś koncert w filharmonii, a ja klasyki nie znoszę, więc wpadłem tu”, wyjaśnił Tomek.

„Agnieszka? Jak się miewa?” – ożywił się Łukasz.

„Utalentowana! Prosta dziewczyna ze wsi, a dostała się do filharmonii bez pleców”, powiedział z dumą Tomek.

„Muszę ją zobaczyć!” – wykrzyknął Łukasz.

„Zadzwonię do niej za pół godziny, pojedziemy ją odebrać. Jeśli nie jesteś zajęty, dołącz do nas.”

„Czekam na Kasię. Jest w salonie, zaraz przyjdzie.”

„Super, więc przyjedziemy z Agnieszką”, obiecał Tomek i odszedł.

Łukasz pogrążył się w wspomnieniach. Lato u dziadków na wsi, gdzie mieszkał Tomek z Agnieszką. Ich podwórko z jabłoniami, jezioro, rzeka. Łowili ryby, piekli je nad ogniskiem, śpiewali przy gitarze. Agnieszka, chuda dziewczynka z ciemnymi warkoczykami, była jego pierwszą miłością. „Ciekawe, jaka jest teraz?”, myślał, nie zdając sobie sprawy, że się uśmiecha.

„Uśmiechanie się do ściany to głupota”, usłyszał głos Kasi.

„Nareszcie”, Łukasz spojrzał na nią, próbując zauważyć, co się zmieniło przez trzy godziny w salonie.

„No jak ja wyglądam?” – zapytała kokieteryjnie.

„W porządku”, odparł.

„W porządku?!” – oburzyła się. „Wiesz, ile kosztuje ten manicure i zabieg kosmetyczny? Jestem niesamowita, prawda?”

„Jak zawsze”, skinął głową, by uniknąć kłótni.

„Jedziemy do mnie, czekają goście”, oznajmiła.

„Nie mogę, umówiłem się ze starymi znajomymi. Zaraz przyjdą.”

Kasia nadęła się, gotowa do awantury, gdy do kawiarni weszli Tomek i Agnieszka. Rzuciła się do Łukasza, obejmując go:

„Łukasz, ile lat! Wyrosłeś na przystojniaka!”

Zamarł, oszołomiony jej urodą – lekką, naturalną, z ciepłymi, brązowymi oczami. Nie chciał puszczać jej z objęć, ale Kasia lodowato powiedziała:

„Dzień dobry.”

„To Kasia, moja narzeczona”, pośpieszył się Łukasz. „A to Tomek i Agnieszka.”

„Cześć, piękna”, uśmiechnął się Tomek.

Rozmawiali o przeszłości, a Kasia milczała, demonstracyjnie ich ignorując. Łukasz wspominał lato, jabłonie, jezioro.

„Lepiej na Seszelach pod parasolem”, przerwała Kasia. „A basen taty jest większy niż wasza kałuża.”

„Rybę tam złapiesz?” – zażartował Tomek.

„W restauracjach, gdzie jem świeżą rybę”, odcięła się.

Rozmowa przygasła. Agnieszka zaproponowała:

„Łukasz, przyjedź do nas na wieś.”

„Na pewno”, odpowiedział, patrząc na Kasię. „W weekend przyjadę.”

Kasia oświadczyła:

„Dobrze, pojadę z tobą w tę dziurę.”

„Lepiej nie”, zmarszczył brwi Łukasz. „Tam komary, las, błoto. Umrzesz z nudów.”

„Wezmę wodę butelkową, tam nie ma czystej”, burknęła.

„I przenośną toaletę z mikrofalówką”, dodał ironicznie.

Na wsi przywitali ich serdecznie. Stół pod jabłoniąRozmawiając przy ognisku, Łukasz zrozumiał, że jego miejsce jest tutaj, wśród prostych ludzi i prawdziwych uczuć, a nie w świecie przepychu i pustych obietnic.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście + pięć =

Różne ścieżki