Zdrada za oknem

Weronika nie mogła znaleźć sobie miejsca — chodziła po mieszkaniu jak osaczony zwierz. Jej niepokoiło zachowanie męża. Ostatnich dni Krzysztof stał się nadzwyczaj troskliwy: pomagał w domu, gotował smaczne obiady, przynosił kwiaty. Wszystkie te oznaki czułości budziły w niej niepokój. „Na pewno coś ukrywa” — myślała Weronika, podchodząc do okna. Jej wzrok przypadkiem padł w dół — i serce ścisnęło się w piersi. Gwałtownie odskoczyła. „Czyżby był zdolny do czegoś takiego?” — wyszeptała, nie mogąc uwierzyć w to, co zobaczyła.

W tej samej chwili za jej plecami rozległ się kobiecy głos. To była jego żona — Alina.

Krzysztof stał przy oknie, obserwując, jak Weronika, ich sąsiadka, wyprowadza swojego małego pieska. Alina podeszła, również spojrzała przez okno i natychmiast się spięła.

— O czym tak rozmyślasz? — zapytała z chłodem w głosie.

— O pracy — westchnął, unikając jej wzroku. — Jeden z pracowników narobił bałaganu, teraz wszystko muszę poprawiać.

Przyjrzała się mężowi uważnie. Coś w jego tonie i wyrazie twarzy zdradzało kłamstwo. Lecz tylko skinęła głową i wyszła do kuchni.

Krzysztof czuł, jak w nim narasta irytacja. Alina coraz częściej działała mu na nerwy: stała się drażliwa, drobiazgowa. Zaczął szukać ciepła gdzie indziej. I znalazł — u Weroniki. Była cicha, uśmiechnięta, mieszkała sama piętro wyżej.

Tego wieczoru w pracy wyłączyli prąd i zwolnili go wcześniej. Poleżał chwilę w domu, potem wyszedł na spacer. Weronika akurat była na podwórzu. Nie wytrzymał — podszedł, zaczęli rozmawiać. Skończyło się w kawiarni. A potem — w jej mieszkaniu.

Rano obudził się z ciężarem winy. W domu wisiało ich ślubne zdjęcie, gdzie on i Alina — młodzi, zakochani. Przypomniał sobie, jak przysięgał jej wierność. *„Na zawsze”* — to słowo teraz brzmiało jak szyderstwo.

Przygotował obiad — zapiekankę, ulubioną danie Aliny. Gdy wróciła z pracy, zmęczona, ale zadowolona, pochwaliła go, nawet pocałowała. A on stał z wymuszonym uśmiechem i w myślach przewijał ostatnie wydarzenia.

Po kilku dniach miał wolne. Unikał Weroniki, czuł się brudny. Ale ciągnęło go do niej jak magnes. Gdy Alina poszła do pracy, znów znalazł się w mieszkaniu sąsiadki.

Alina zaczęła dostrzegać zmiany. Krzysztof stał się zbyt ugrzeczniony, ale jednocześnie oderwany. Czuła, że coś ukrywa. I pewnego dnia, widząc, jak ukradkiem obserwuje Weronikę przez okno, wszystko stało się jasne.

Awantura wybuchła w kuchni.

— Śpisz z nią? — wyrzuciła z siebie, wskazując palcem za okno.

Krzysztof zastygł. Potem zaczął bełkotać niewyraźne wymówki, ale było za późno. Wyrzuciła go bez wahania.

— Idź do niej! Wygodnie ci, piętro wyżej. Wyprowadzaj się!

Próbował coś tłumaczyć, lecz Alina już nie słuchała. Wyszedł, pakując rzeczy, i wkrótce jego głos rozległ się na klatce schodowej:

— Weroniko… Wpuścisz mnie? Wyrzuciła mnie…

Weronika, widocznie zaskoczona, po chwili wahania otworzyła drzwi.

A po policzkach Aliny toczyły się łzy. Nie z bólu — z rozczarowania. Myślała, że przynajmniej spróbuje walczyć, ale on odszedł od razu. Bez słowa. Bez próby naprawy. Bez wstydu.

I postanowiła: *„Lepiej już będę sama, niż z kimś, kto tak łatwo zdradza”.* A jutro… kupi kota. Albo psa. One przynajmniej są wierniejsze niż większość ludzi.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

4 × trzy =

Zdrada za oknem