Pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenie

– Mamo, poznaj Oliwię – przedstawił Krzysiek z lekkim zażenowaniem dziewczynę, którą przyprowadził do domu późnym wieczorem.

– Dobry wieczór – mruknęła Bożena, nieukrywanie niezadowolenia na widok nieproszonej gości. – Świetną porę wybraliście na zawieranie znajomości! Do północy pięć minut…

– A ja mówiłam Krysiowi, że już późno – odparła szybko Oliwia. – Ale on słucha? Taki uparty!

„No proszę, jaka sprytna” – pomyślała Bożena. „Sama się wybiela, jego brudzi. Nieznośna osóbka.”

– No dobrze, wejdźcie – zaprosiła matka i, nie dodając ani słowa, poszła do sypialni.

Co innego jej pozostawało? Wyrzucić jedynego syna z domu? W środku nocy! I to przez jakąś podejrzaną dziewczynę! Chcą mieszkać razem? Niech sobie. Matka jest po to, by syna chronić i oczy mu otwierać. A ona, Bożena, zrobi to błyskawicznie. I Krzysio jeszcze sam się ucieszy, gdy się tej Oliwii pozbędzie!

Całą noc Bożena przewracała się z boku na bok, układając plan wydalenia intruzki z mieszkania.

Nie, nie była przeciwko temu, by Krzysiek się ożenił. Chłopak ma już 32 lata, najwyższy czas.

Ale nie z taką!

Po pierwsze – wyraźnie młodsza. Pewnie w głowie wiatr hula.

Jaka z niej żona? Matka? Gospodyni?

Po drugie – moralność od razu w oczy kole: wchodzi do obcego domu w nocy, nawet nie przeprosiła! Do tego od razu obwinia ukochanego syna o Bóg wie co…

I jeszcze została na noc!

Ciekawe, czy to u niej norma, czy debiut?

Po trzecie – Bożenie zwyczajnie się nie spodobała.

Więc i Krzysiowi się znudzi.

Po co tracić czas?

Plan okazał się niepotrzebny.

Oliwia sama dała jej mnóstwo powodów, by wszystko poukładać.

Pierwszy dzwonek zadzwonił już rano.

Dziewczyna poszła pod prysznic i wyszła dopiero po godzinie.

Krzysiek przez cały ten czas nerwowo kręcił się po mieszkaniu.

– Synku, co się stało? – zapytała Bożena słodkim, bardzo słodkim tonem. – Dziewczyna się wystroiła, chce ci się podobać…

– A ja muszę do pracy!

– To zapukaj, wytłumacz, że nie jest sama w mieszkaniu – zaproponowała matka.

– Nieskładnie – mruknął Krzysiek. – Pogadamy później. A ty, mamo, nie spóźnisz się?

– Ja? Nie. Już dawno gotowa. Upiekłam racuszki. Siadaj jeść.

– Jeszcze się nie umyłem!

– Nic się nie stanie, umyjesz się później. A teraz – korzystaj z czasu, porządnie się posil. Cały dzień przed tobą.

Krzysiek usiadł do stołu.

W tej chwili z łazienki wyszła Oliwia, z ręcznikiem na głowie.

Wyglądała bosko!

– Wreszcie! – wykrzyknął Krzysiek i rzucił się do zaparowanego lustra…

W pięć minut umył się, ogolił, połknął najmniejszego racuszka i, wybiegając, rzucił:

– Do wieczora! Mam nadzieję, że się polubicie.

– Krzysiu! – zawołała Oliwia. – Mieliśmy dziś jechać po moje rzeczy!

– Pojedziemy! Wieczorem! Tylko się nie nudź! – dobiegło już z klatki schodowej.

Bożena wstała, zamknęła drzwi za synem, odwróciła się do Oliwii i spytała wprost:

– Nie wstyd ci?

– Nie – uśmiechnęła się dziewczyna. – A powinno?

– Krzysiek przez ciebie się spóźni!

– Nie spóźni. Pewnie złapał taksówkę. Niech się pani nie martwi.

– W każdym razie pamiętaj: nie jesteś tu sama. Jeśli chcesz godzinami stać pod prysznicem, wstawaj wcześniej. Dobrze, że mam dziś wolne.

– Już tak nie będę – spokojnie odparła Oliwia. – Przepraszam.

Bożena była nieco zaskoczona. Liczyła na awanturę. A tu…

– No dobrze – burknęła i poszła do łazienki.

Od razu rzucił się jej w oczy nowy tubka pasty do zębów. Otworzona, choć stara jeszcze się nie skończyła.

– Oliwia, po co otworzyłaś nową pastę?

– Lepsza mi smakuje…

– Mam nadzieję, że przywieziesz swoją? I swój szampon?!

– Oczywiście, Bożena Janowna…

– I ręczniki!

– Przywiozę…

Choć Bożena próbowała wszcząć kłótnię, Oliwia nie dała jej szans. Zgadzała się na wszystko, pokornie kiwała głową, „zapamiętywała” przyszłe obowiązki.

W końcu Bożena zmęczyła się szukaniem pretekstów i postanowiła działać wprost.

– Po co tu przyszłaś?

– Kochamy się z Krzysiem…

– Pewnie, że takiego chłopaka pokochasz! Tylko co on w tobie widzi?

– Nie pytałam…

– A kim są twoi rodzice?

– Mama pracuje w szwalni. Jest krawcową.

– A ojciec?

– Nigdy go nie poznałam.

– Jasne. Bez ojca. I jak zamierzasz być dobrą żoną mojemu synowi?

– Postaram się…

– Możesz się starać, ale nic z tego nie wyjdzie. Mój syn cię nie kocha. To tylko złudzenie! Znam go! I nigdy się z tobą nie ożeni! Po co? Już i tak na wszystko się zgadzasz.

– On mnie kocha – głos Oliwii zadrżał. – Jestem pewna.

– Na próżno. Myślisz, że jesteś pierwsza?

– Nie myślę… Ale to nie ma znaczenia…

– Nie ma?! Za tydzień się tobą znudzi! Nie jesteście do pary! Intelekt! Słyszałaś o czymś takim?

– Słyszałam. Tylko tu nie pasuje.

– Dlaczego?

– Mam wyższe wykształcenie.

– I co z tego? Słuchaj, dziewczyno, lepiej wracaj do siebie. Nie ma tu dla ciebie miejsca. Od rana ci to tłumaczę, a ty jak ściana.

– Dobrze, pójdę. A co pani powie Krzysiowi? Nie będzie zadowolony.

– Nie twój interes! Idź i nie wracaj. Nie jesteś tu mile widziana.

Bożena mówiła i sama się dziwiła: co ją opętało? Nigdy w życiu nikomu nie powiedziała nawet setnej części tego, co dziś Oliwii. Trucizna sama wylewała się z jej ust.

A Oliwia?

Dziewczyna patrzyła na nią i wszystko rozumiała.

Mama po prostu zazdrości jej syna! Znają się niecałą dobę, a już nienawidzi. I to dopiero początek…

Drzwi się otworzyły –”Gdy tylko Krzysiek wszedł do mieszkania, Oliwia delikatnie pogładziła swój brzuch i uśmiechnęła się do Bożeny tak słodko, że aż zabolało.”

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 1 =

Pierwsze wrażenie