Znalezienie pod wanną

Znalezisko pod wanną

Tydzień spędzony w łóżku z gorączką i kaszlem minął. Anna przeciągnęła się w łóżku i uśmiechnęła. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się naprawdę dobrze. Poranek rozpoczął się od promieni słońca, które przedostawały się przez zasłony. Anna była pełna energii i determinacji.

— No dobrze, czas na kawę i porządki! — powiedziała wesoło do siebie, wstając z łóżka.

W kuchni czekał na nią mąż, Piotr, który już pił kawę i przeglądał wiadomości na swoim starym laptopie.

— Dzień dobry — mruknął, nie odrywając wzroku od ekranu.

— Dzień dobry! — odpowiedziała radośnie Anna. — Dziś czuję się jak milion dolarów! Zrobię porządki generalne. Umyję łazienkę nowym środkiem, który kupiłam przed chorobą.

Piotr tylko kiwnął głową, wyraźnie nie podzielając jej zapału.

— Może innym razem? Dlaczego akurat w mój wolny dzień? Obawiam się, że znów mnie do czegoś zagonisz, a ja chciałem odpocząć…

— Nie martw się, kochanie, mój entuzjazm starczy za nas oboje! — zapewniła Anna, dopijając kawę i dojadając tost z awokado.

Zaczęła nucić pod nosem, zakładając gumowe rękawice. Jak dobrze, że dzieci już dorosły i można sprzątać rzadziej! Córkę rok temu wydali za mąż, a syn od września studiuje i mieszka w akademiku… Trzeba będzie do nich zadzwonić! Anna sięgnęła po puszkę z nową pastą czyszczącą, która obiecywała blask i świeżość w kilka minut. Jej wrażliwy po chorobie nos nie wyczuł w zapachu żadnej chemii, wręcz przeciwnie, pachniało lawendą lub czymś innym, delikatnym.

Najpierw wzięła się za umywalkę, potem za WC, a następnie dotarła do wanny. Pasta działała, a zapach polnych kwiatów wypełnił całą przestrzeń.

— Rewelacja! — powiedziała zachwycona, patrząc na błyszczącą powierzchnię. — Teraz jesteś jak nowa!

Jej entuzjazm jednak nie opadał. Anna postanowiła, że skoro już zabrała się za sprzątanie, doprowadzi pracę do końca. Uklękła i zajrzała pod wannę.

— Ojej, ile tu kurzu! — zawołała, chwytając ścierkę.

Wtedy jej wzrok padł na coś błyszczącego. Anna wyciągnęła rękę i wyciągnęła szklaną słoiczek po kawie. Wewnątrz leżały starannie poskładane banknoty.

— Co to takiego? — zdziwiła się, otwierając słoik.

Anna wyszła z łazienki ze słoikiem w rękach. Piotr wciąż siedział przy laptopie, ale widząc jej wyraz twarzy, zaniepokoił się.

— Piotrze, co to? — zapytała, pokazując słoik.

Zamarł na chwilę. Na jego twarzy przebiegła nerwowa drgawka, ale szybko się opanował i wzruszył ramionami:

— Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Może to twoje oszczędności? — powiedział, przełykając ślinę i patrząc na słoik jak na ostatni kawałek chleba na ziemi.

Jego spojrzenie było pełne trudnej do ukrycia boleści, ale Anna tego nie zauważyła. Otworzyła słoik i z zaskoczeniem wyjęła pieniądze.

— Moje oszczędności? — zaśmiała się Anna. — Nie chowałabym pieniędzy pod wanną. To na pewno twoja sprawka.

Piotr uniósł ręce w geście poddania się, znowu przełykając ślinę z trudem.

— Przysięgam, nie mam pojęcia, skąd się to wzięło. Może poprzedni właściciele zapomnieli?

Anna zmrużyła oczy.

— Mieszkamy tu już pięć lat. Nie sądzę, żeby zostawili tutaj pieniądze.

Piotr starał się sprawiać wrażenie wyluzowanego, śledząc każde ruchy ręki Anny. Żona jednak uznała, że skoro znalazła pieniądze, to teraz należą do niej. Z uśmiechem przeliczyła banknoty. Jej oczy zabłysły zdrową chciwością.

— No cóż, skoro nikt się nie przyznaje, to miałam szczęście — powiedziała.

Piotr próbował interweniować. Zaczął pogodny tonem, kontrolując emocje:

— Może kupimy coś pożytecznego? Na przykład nowy laptop? Ten już ledwo działa. Mam na oku jeden z potężnym procesorem…

— Laptop? — prychnęła Anna. — Po co mi twój laptop? Mam lepszy pomysł.

Następnego dnia Anna wróciła do domu z pięknym pudełeczkiem. W środku znajdował się zestaw biżuterii: kolczyki, pierścionek i delikatny naszyjnik. Z dumą pokazała je Piotrowi.

— Jak ci się podoba? — zapytała, zakładając pierścionek, promieniejąc radością, jakby była samą Kleopatrą. — Czyż nie wyglądam jak milion dolarów?

Wyraz jej twarzy wyraźnie mówił Piotrowi: „Spróbuj tylko powiedzieć, że nie!”

— Piękne — odpowiedział mąż, starając się ukryć rozczarowanie i gorycz. — Jesteś najwspanialsza, boję się tylko, że ktoś mnie cię teraz odbierze.

Anna cały wieczór paradowała w nowych ozdobach, rozgłaszając o swoim znalezisku i szczęśliwym zakupie każdemu: i przyjaciółkom, i mamie, i teściowej. Przed snem, o dziesiątej wieczorem, starannie rozłożyła swoje skarby na stoliku nocnym, żeby rano od razu je założyć do pracy.

Piotr przez długi czas nie mógł zasnąć, czego nie można powiedzieć o Annie – zasnęła jak dziecko w ciągu piętnastu minut. Wiedząc, że sen żony jest mocny, Piotr ostrożnie zakradł się do drzwi balkonowych i wystawił swoje nieszczęśliwe ciało na zewnątrz. Tam, w pudełku po wyciskarce, znalazł ukryte paczkę papierosów, obok czuwała paczka miętowej gumy do żucia.

Na początku zapalił papierosa. Właściwie rzucił już dawno… Anna nalegała z powodu częstych zapaleń oskrzeli i zapaleń płuc. Zresztą, przez ostatni rok nie miał żadnej sezonowej choroby! Trochę uspokojony dawką nikotyny, Piotr wyciągnął telefon i wybrał numer kolegi.

— No i co teraz, stary — powiedział — do gry szybko nie wrócę, będziecie musieli sobie jakoś radzić sami… Żona znalazła moją skrytkę. Pół roku odkładałem, zebrałem potrzebną sumę. A ona wzięła i kupiła sobie biżuterię.

— Niezłe! — współczuł przyjaciel. — Nic się nie martw, jeszcze nazbierasz.

Piotr westchnął i rzucił okiem na sypialnię. Anna słodko spała, a na stoliku obok leżały jej nowe błyskotki, świecące i dla niego bezużyteczne, ale sprawiające jej tyle radości.

— No cóż, żona się ożywiła. Nawet stwierdziła, że dla takich ozdób warto zrzucić trochę kilogramów, bo nie wystarczająco efektownie wyglądają. Cóż, cieszę się, że tak ją uszczęśliwiłem.

Następnego poranka Anna znowu była w doskonałym nastroju. Włożyła nowe kolczyki i naszyjnik, podziwiając swoje odbicie w lustrze.

— Jak myślisz, wyglądam dobrze? — zapytała Piotra.

— Cudownie — odpowiedział, starając się szczerze uśmiechać, zachwycając się blaskiem oczu żony.

Tak, niewątpliwie, kobietę trzeba czasem rozpieścić! Ale w głębi duszy już planował, gdzie schować kolejną skrytkę. Tym razem na pewno nie pod wanną…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

10 − 9 =

Znalezienie pod wanną