Odkrycie pod wanną

Znalezisko pod wanną

Tydzień spędzony w łóżku z gorączką i kaszlem minął. Katarzyna przeciągnęła się w łóżku i uśmiechnęła się. Po raz pierwszy od dłuższego czasu poczuła się naprawdę dobrze. Poranek zaczął się od promieni słońca przebijających przez zasłony. Katarzyna była pełna energii i determinacji.

– No to co, pora na kawę i sprzątanie! – radośnie powiedziała do siebie, wstając z łóżka.

W kuchni czekał na nią mąż, Piotr, który już pił kawę i przeglądał wiadomości na swoim starym laptopie.

– Dzień dobry – burknął, nie odrywając wzroku od ekranu.

– Dzień dobry! – odpowiedziała z entuzjazmem Katarzyna. – Dziś czuję się jak nowonarodzona! Postanowiłam zrobić generalne porządki. Łazienkę posprzątam nowym środkiem, który kupiłam przed chorobą.

Piotr tylko kiwnął głową, wyraźnie nie podzielając jej entuzjazmu.

– Może innym razem? Dlaczego akurat w mój dzień wolny? Zaraz mnie też wciągniesz, a ja chciałem odpocząć…

– Nie martw się, kochanie, mojego zapału wystarczy dla nas obojga! – zapewniła go Katarzyna, dopijając kawę i przegryzając tosty z serem.

Podśpiewywała sobie pod nosem, wciągając gumowe rękawiczki. Jak dobrze, dzieci dorosły i można sprzątać rzadziej! Córkę wydali za mąż rok temu, syn od września studiuje i mieszka w akademiku… Trzeba do nich zadzwonić! Katarzyna chwyciła słoik z nową pastą czyszczącą, która obiecywała blask i świeżość w kilka minut. Jej wrażliwy po chorobie nos nie wyczuł żadnej chemii w zapachu, wręcz przeciwnie, pachniało to lawendą czy czymś równie przyjemnym.

Najpierw zabrała się za zlewozmywak, potem za sedes, a na koniec dotarła do wanny. Pasta działała, a zapach kwiatów łąkowych wypełnił całe pomieszczenie.

– To jest to! – podziwiała, patrząc na błyszczącą powierzchnię. – Teraz wyglądasz jak nowa!

Ale na tym nie spoczęła. Katarzyna postanowiła, że skoro już zaczęła sprzątać, to dokończy swoje dzieło. Klęknęła, żeby zajrzeć pod wannę.

– Wow, ile tu kurzu! – zawołała, chwytając szmatkę.

I wtedy jej wzrok padł na coś błyszczącego. Wyciągnęła rękę i wydobyła szklany słoik po kawie. W środku znajdowały się starannie złożone banknoty.

– Co to jest? – zdziwiła się, otwierając słoik.

Katarzyna wyszła z łazienki z słoikiem w dłoni. Piotr nadal siedział przy laptopie, ale widząc jej minę, zaniepokoił się.

– Piotrek, co to jest? – zapytała, pokazując słoik.

Zastygł na chwilę. Potem na jego twarzy pojawił się niewielki kurcz, ale szybko odzyskał spokój i wzruszył ramionami:

– Nie wiem. Skąd mam wiedzieć? Może to twoje oszczędności? – powiedział, przełykając ślinę i patrząc na słoik tak, jakby zawierał ostatni kawałek chleba na ziemi.

Jego spojrzenie było pełne ledwo skrywanej goryczy, ale Katarzyna tego nie zauważyła. Już otworzyła słoik i z zaskoczeniem wyciągnęła pieniądze.

– Moje oszczędności? – zaśmiała się Katarzyna. – Nie chowałabym pieniędzy pod wanną. To na pewno twoje dzieło.

Piotr uniósł ręce w geście poddania się, ponownie przełykając przykry guzik w gardle.

– Przysięgam, że nie mam pojęcia, skąd to się wzięło. Może poprzedni właściciele zapomnieli?

Katarzyna zmrużyła oczy.

– Mieszkamy tu już pięć lat. Nie sądzę, żeby zostawili tu pieniądze.

Piotr starał się wyglądać swobodnie, obserwując ruchy rąk Katarzyny. Ona zaś postanowiła, że skoro znalazła pieniądze, to teraz są jej. Z uśmiechem przeliczyła banknoty. Jej oczy zapaliły się zdrową chciwością.

– No cóż, skoro nikt się nie przyznaje, to znaczy, że miałam szczęście – powiedziała.

Piotr próbował interweniować. Zaczął mówić słodkim głosem, z trudem panując nad emocjami:

– Może kupmy coś użytecznego? Na przykład nowy laptop? Ten ledwo co działa. Mam na oku jeden, z mocnym procesorem…

– Laptop? – Katarzyna parsknęła. – Na co mi twój laptop? Mam lepszy pomysł.

Następnego dnia Katarzyna wróciła do domu z pięknym pudełkiem. W środku znajdował się zestaw biżuterii: kolczyki, pierścionek i delikatny naszyjnik. Z dumą pokazała je Piotrowi.

– No jak? – zapytała, zakładając pierścionek i lśniąc z radości, wyraźnie czując się jak królowa Elżbieta. – Prawda, że wyglądam nieźle?

Wyraz jej twarzy wyraźnie mówił Piotrowi: „tylko spróbuj powiedzieć, że nie!”

– Piękne – odpowiedział mąż, starając się ukryć rozczarowanie i gorycz. – Jesteś moją najpiękniejszą, boję się, że mnie teraz zostawią.

Katarzyna cały wieczór paradowała w nowej biżuterii, opowiadając o swoim znalezisku i szczęśliwym zakupie wszystkim: przyjaciółkom, mamie i teściowej. Przed snem, o dziesiątej, starannie ułożyła swoje skarby na stoliku nocnym, by rano założyć je do pracy.

Piotr długo nie mógł zasnąć, czego nie można powiedzieć o Katarzynie – ona usnęła już po piętnastu minutach. Wiedząc, że sen żony jest głęboki, Piotr ostrożnie zakradł się do drzwi balkonowych i wystawił na zewnątrz swoje nieszczęśliwe ciało. Tam, w pudełku po sokowirówce, znalazł schowaną paczkę papierosów, obok leżała paczka miętowej gumy do żucia.

Najpierw zapalił. W zasadzie dawno rzucił… Katarzyna nalegała z powodu częstych zapaleń oskrzeli i zapaleń płuc. Swoją drogą, od roku nie miał żadnej sezonowej choroby! Trochę uspokojony dawką nikotyny, Piotr wyciągnął telefon i wybrał numer przyjaciela.

– No cóż, stary – powiedział – do gry przyłączę się jeszcze nieprędko, będziecie musieli sobie bez mnie radzić… Tak, żona znalazła moją skrytkę. Pół roku odkładałem, w końcu zebrała się potrzebna suma. A ona wzięła i kupiła sobie biżuterię.

– Srogo – współczuł przyjaciel. – No nic, jeszcze nazbierasz.

Piotr westchnął i rzucił okiem na sypialnię. Katarzyna słodko spała, a na stoliku obok leżała nowa biżuteria, błyszcząca i dla niego zupełnie bezużyteczna, ale sprawiająca jej tak wiele radości.

– Tak… Przynajmniej żona ma lepszy humor. Nawet stwierdziła, że dla takiej biżuterii warto zgubić parę kilogramów, bo wtedy wygląda się lepiej. No to nawet cieszę się, że tak ją uszczęśliwiłem.

Następnego ranka Katarzyna znowu była w doskonałym humorze. Założyła nowe kolczyki i naszyjnik, podziwiając swoje odbicie w lustrze.

– No jak, wyglądam dobrze? – zapytała Piotra.

– Wyglądasz cudownie – odpowiedział z uśmiechem, zachwycając się promiennymi oczami żony.

Tak, bez wątpienia, kobiety trzeba czasem rozpieszczać! Ale w głębi duszy już planował, gdzie ukryje następną skrytkę. Tym razem na pewno nie pod wanną…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwanaście − osiem =

Odkrycie pod wanną