Rozstaliśmy się miesiąc temu. Czy niczego nie zapomniałeś?

– Paweł, czy pamiętasz, że dziś jest twój ostatni dzień w moim mieszkaniu? – zapytała Asia.

– Co to znaczy? Już?

– Tak, dlaczego to cię dziwi? Umawialiśmy się, że do 26 maja załatwisz sobie nowe lokum, a do tego czasu możesz tu mieszkać.

– Jakoś czas szybko minął…

Paweł i Asia rozwiedli się miesiąc temu. Paweł nie miał gdzie się podziać, nie mógł znaleźć odpowiedniego mieszkania, a może nawet nie próbował… To już inna kwestia.

– Nie mydl mi oczu. Jutro się wyprowadzasz!

– Ale dokąd?

– Nie wiem, to już nie mój problem.

Paweł natychmiast wstał z fotela.

– Jak to, Asia? Przecież jesteśmy rodziną.

– My? Już nie. Rozwiedliśmy się miesiąc temu. Niczego nie pamiętasz?

– Mówię ci, czas szybko leci.

– Nie wkręcaj mnie znów.

W rzeczywistości Paweł naprawdę nie miał dokąd pójść. Przyjaciół zabrakło, z wieloma stracił kontakt, a inni okazali się mało sympatyczni.

Rodzina mieszkała poza miastem, a do znajomych nie miał odwagi się zgłosić na nocleg. Jak więc sobie poradzić? Jedyną nadzieją było przekonanie Asi.

Choć mógłby przenocować na dworcu, była jeszcze jedna przyczyna, dla której nie chciał opuścić mieszkania.

– Wiesz, do ostatniej chwili miałem nadzieję.

– Na co?

– Że jeszcze będziemy razem.

Asia zaśmiała się, a Pawła to wyraźnie zabolało.

– Powiedziałem coś śmiesznego?

– A nie jest ci samemu do śmiechu?

– Nie mnie.

– Mnie jest. Skończmy już ten teatrzyk. Jesteśmy dorosłymi ludźmi.

– Właśnie! Dlatego chcę porozmawiać poważnie. Asia, rozstańmy się przez bzdury.

Była żona uniosła brwi z niedowierzania.

– Twoim zdaniem ciągłe kłamstwa to bzdura?

– Nie, nie o to mi chodziło.

– Tak cię zrozumiałam!

– Nie! Podjęliśmy decyzję pod wpływem emocji, to się zdarza. Asia, możemy zacząć od nowa. Proszę!

Asia była zdumiona i nie wiedziała, czy Paweł oszalał, czy naprawdę nie miał gdzie mieszkać.

– Mówię ci, przestań mnie oszukiwać. Zbieraj swoje rzeczy. Jutro masz się wyprowadzić.

Paweł jednak nie dawał za wygraną, przytaczał nowe argumenty, niektóre wydawały się absurdalne.

– Jak możesz tego nie rozumieć, przecież jestem ci wierny!

– O co teraz chodzi?

– Od rozwodu z nikim się nie widywałem.

Asia złapała się za głowę. Pawłowi chyba naprawdę odbiło.

– Co mnie to obchodzi? Naprawdę nie interesuje mnie, z kim się spotykasz!

– Mnie to obchodzi. Nie mogę bez ciebie, Asia. I teraz też nie mogę, bo…

Przerwała mu.

– Przestań już.

Asia zebrała się i wyszła, żeby nie widzieć Pawła.

Asia już dawno chciała się rozwieść z Pawłem, ale wciąż to odkładała. Razem spędzili pięć lat, ciężko było podjąć decyzję.

Nie mogła jednak znieść ciągłych kłamstw męża. Twierdził, że awansował w pracy, a tak naprawdę pozostawał zwykłym menadżerem z pensją 4 tysiące złotych. To przelało czarę goryczy.

Dlaczego kłamał? Niezrozumiałe.

Asia myślała o tym cały wieczór, nie chciała wracać do domu. Zdecydowała się zostać u przyjaciółki. Paweł nie przestawał zasypywać jej telefonami, ale nie miała zamiaru odbierać i zdawać mu relacji.

– Nie rozumiem cię, Asia. Jakim cudem jesteś taka Matka Teresa?

– W jakim sensie?

– No z tym twoim Pawłem. Sama go rozpuściłaś, teraz nie chce się wynieść.

– Tak, wiem, że popełniłam błąd. Ale nie wyrzucę go na bruk…

– Skoro jutro go wyrzucisz? Czy nie?

– Wyrzucę, zawsze dotrzymuję słowa.

– Żałujesz?

– Nie, nie ma czego żałować. Nie wyrzucam dziecka, a dorosłego mężczyznę, który powinien radzić sobie sam.

Następnego dnia Asia wróciła do domu i nie znalazła walizki Pawła przy drzwiach.

– Nadal tu jesteś?

– Asia! Gdzie byłaś? – zawołał Paweł.

– To cię nie dotyczy.

– Spałaś u innego?

– Jeszcze raz mówię: nie twoja sprawa. Spakuj się i znikaj!

Paweł zaczął niemal krążyć wokół Asi.

– Asia, naprawdę nie mogę tak żyć. Martwiłem się o ciebie!

– Dosyć! Znikaj, powiedziałam.

Paweł nie słuchał albo udawał, że nie słyszy.

– Jestem ci wierny, nie rozumiesz?

Asia zrozumiała, że rozmowa do niczego nie doprowadzi.

– Masz pięć minut, albo dzwonię na policję.

Paweł nie uwierzył, więc Asia zrobiła to, co obiecała. Pawła wyprowadzono z rzeczami na zewnątrz. W tym mieszkaniu nie miał żadnych praw.

Dobrze, że Asia odziedziczyła to mieszkanie. Strach pomyśleć, co by było, gdyby było wspólne.

Wtedy Paweł na pewno by się nie wyprowadził. W końcu miał zawsze jeden argument – jest wiernym byłym mężem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

20 − 10 =

Rozstaliśmy się miesiąc temu. Czy niczego nie zapomniałeś?