Podejrzany telefon

Podejrzane połączenie

Wojtek nie od razu zrozumiał, co to za dźwięk. Dzwonił telefon stacjonarny leżący na lodówce.

– Halo, mogę rozmawiać z Kasią? – zapytał męski głos.

– Jej nie ma. A kto pyta? – pytanie padło automatycznie, chociaż Wojtek trudno było sobie przypomnieć, kiedy ostatnio korzystał z telefonu domowego.

– A ty kim jesteś, żeby się przedstawiać?

Wojtek napiął się, ale odpowiedział spokojnie:

– Mąż.

– Co ty nie powiesz! Niemożliwe! – szyderczo odparł nieznajomy. – Mąż?! Ha-ha-ha!

Zapadła cisza, gdy rozmówca przerwał połączenie.

Wojtek również odłożył słuchawkę. Wrócił z pracy w dobrym humorze, lecz ten szybko zniknął. Na powierzchnię wypłynęły najgorsze wspomnienia.

Stojąc zamyślony, sięgnął po komórkę i wybrał numer żony:

– Cześć! – odezwała się Kasia.

– Cześć! Ktoś do ciebie dzwonił.

– Gdzie? – zdziwiła się żona. – Kto?

– Na numer domowy. Jakiś mężczyzna.

– A kim on był?

– Chciałem się dowiedzieć od ciebie. Był dla mnie opryskliwy i szydził z faktu, że jestem twoim mężem.

– Nie rozumiem…

– Ja też nie. Masz kogoś?

Cisza po drugiej stronie słuchawki ugodziła Wojtka w serce. Kasia zbyt długo milczała.

– Wojtek, piłeś coś? – w końcu zapytała Kasia.

– Wolałbym być pijany – odpowiedział i się rozłączył.

Przed przybyciem żony Wojtek nie mógł sobie znaleźć miejsca. Zdarzenia sprzed dziesięciu lat, o których myślał, że dawno zapomniał, pojawiły się w jego pamięci jak wczorajszy dzień.

Wtedy o mało co się nie rozwiedli, Kasia miała romans. Chciała odejść, ale Wojtek zrobił wszystko, by ratować rodzinę: obiecał sobie, że jego dziecko nie będzie dorastać bez ojca.

Ich relacja z Kasią bardzo się wtedy zmieniła. Wojtek zrozumiał uczucia żony. Przyznał, że przestał ją dostrzegać i uznał, że obecność żony jest oczywistością, która nie zmieni się nigdy. Wreszcie przedyskutowali wszystkie problemy i nauczyli się siebie słuchać.

Nawet pojechali razem na wakacje tam, gdzie byli przed ślubem. Pogodzenie się stało się ich drugim miesiącem miodowym.

Wszystko wydawało się być na dobrej drodze. Potem urodziła się ich córka, Marysia.

I teraz – telefon.

Wojtek nie wiedział, ile ciemności może wyjść na powierzchnię jego duszy. Bardzo rozdrażniony, w myślach układał to, co chciał powiedzieć żonie. Gdy w zamku przekręcił się klucz, Wojtek poczuł się rozbity.

Kasia bez słowa postawiła torbę i poszła do łazienki. Upał był nie do zniesienia.

Gdy żona brała prysznic, Wojtek przygotował dla niej kolację, zaparzył herbatę, a sam przeniósł się do salonu. Słyszał, jak Kasia weszła do kuchni, a za nią córka.

„Co się robi w takich sytuacjach?” – pomyślał Wojtek.

Patrzył w telewizor, dopóki Marysia nie poszła do siebie. Wówczas udał się do kuchni. Kasia patrzyła na niego spokojnie, nie odrywając wzroku.

„Czeka na oskarżenia” – przemknęło mu przez głowę.

– No? – wykrztusił Wojtek.

– Co „no”? – sfrustrowana odpowiedziała żona.

– Czekam na wyjaśnienia – powiedział, siadając na krześle.

Kasia zbladła. Powoli, wyraźnie dzieląc słowa, odpowiedziała:

– Nie mam ci nic do powiedzenia, Wojtek. Nie wiem, kto dzwonił. Wszyscy mężczyźni, którzy mogą do mnie dzwonić, są ci znani.

– No, no – mruknął mąż ponuro i udał się do pokoju.

Nagle huk, brzęk rozbitego naczynia i jakieś dziwne dźwięki zmusiły go do powrotu do kuchni.

Kuchnia, do której wbiegł razem z córką, była zabrudzona jedzeniem, które jeszcze przed chwilą leżało na talerzu, a sam talerz roztrzaskał się na drobne kawałki.

Kasia drżała od płaczu. Siedziała przy stole, opierając się o niego rękami i pochylając głowę w dół.

Wojtek podbiegł do niej…

Wziął żonę na ręce i zaniósł do łazienki. Tam, włączywszy wodę, wciągnął ją pod prysznic. Gdy trochę się uspokoiła, zawinął ją w ręcznik i zaniósł do sypialni.

Kasia przycichła, ale nie było wiadomo, czy śpi. Kiedy Wojtek usłyszał ciche pochrapywanie, usiadł na podłodze obok łóżka. Tak spędził noc.

Nie pamiętał, czy zasnął. Wstał, gdy Kasia się obudziła.

W kuchni Wojtka powitała córka:

– Jak mama? – zapytała szeptem.

Wojtek milcząc wzruszył ramionami.

– Tato, co się stało?

– Sam jeszcze nie wiem, ale chyba bardzo ją skrzywdziłem.

Wkrótce przyszła też Kasia. Bez słowa włączyła czajnik, nawet nie spojrzała na męża.

Tamtego dnia Kasia miała dzień wolny, więc Wojtek postanowił zostać w domu. Wyszedł, zadzwonił do pracy i poprosił o wolne. Marysia poszła do szkoły, a on wrócił do kuchni. Kasia zmywała naczynia.

Usiadł, czekając, aż skończy.

– Musimy porozmawiać – Wojtek starał się mówić spokojnie.

Żona odwróciła się i całkiem szorstko powiedziała:

– Nie zamierzam się tłumaczyć. Nie mam z czego.

– Nie o to chodzi – pospieszył uspokoić żonę. – Przepraszam, że wczoraj wybuchłem, nie mogłem się powstrzymać. Ale naprawdę cię kocham.

– Zauważyłam – odpowiedziała Kasia, patrząc gdzieś obok niego.

– Wybacz – wyciągnął dłonie w stronę jej rąk, ale żona schowała je pod stół.

Wojtek westchnął.

– Słuchaj, to połączenie nie było przypadkowe, to oczywiste. Takie przypadki rzadko się zdarzają…

– Ale się zdarzają – przerwała Kasia.

– Proszę, nie przerywaj – poprosił Wojtek. – Próbuję zrozumieć. Masz wrogów?

Kasia zastanowiła się i odpowiedziała:

– Raczej nie. Chociaż w handlu bywa różnie…

W dzielnicy, gdzie mieszkali, Kasia miała mały sklep spożywczy, który otworzyła jeszcze przed ślubem.

– A były jakieś konfliktowe sytuacje z klientami ostatnio?

– Wojtek, przecież to zdarza się codziennie, zwłaszcza z tymi, co piją. Stoją pod sklepem już od rana. Krzyki, groźby – to nic nowego.

– Rozumiem. Chodźmy do pokoju.

Nagle Kasia krzyknęła:

– Już wiem! Przedwczoraj jeden facet zachowywał się okropnie, chciał wódki. Sprzedawczyni odmówiła sprzedaży, zaczęły się krzyki. Wyszedłem na ten hałas, próbowałam go uspokoić… Nie udało się – musiałam wezwać policję. Uciekł, ale na pożegnanie powiedział, że jeszcze nie raz go wspomnę.

Wojtek, zastanawiając się, wziął telefon i wybrał numer:

– Cześć, Tomek! Mam prośbę do ciebie. Jakiś drab groził mojej żonie, dzwoni do nas.

Opowiedział przyjacielowi szczegóły.

– Dzwonił tylko raz?

– Ja słyszałem raz – Wojtek spojrzał na Kasię. – Kasia – ani razu.

– Macie automatyczną sekretarkę? Posłuchajcie.

– Racja, oddzwonię.

Włączył sekretarkę, żeby przesłuchać wiadomości.

Ten głos poznał od razu: „Kasiu, to ja. Kiedy znów się zobaczymy? Tęsknię. Oddzwoń do mnie.” I tak kilka wiadomości w podobnym tonie.

Kasia też poznała ten głos.

Wydarzenia nabrały tempa. Wojtek wyjął kasetę i wybiegł. Wrócił po trzech godzinach, pobudzony. Od razu podszedł do żony, mocno ją przytulił i powiedział:

– Wszystko. Znaleźliśmy tego draba. O mało co bym mu nie złamał szczęki. Sam nie wiem, co we mnie wczoraj wstąpiło. Zgoda?

Kasia spojrzała mu w oczy i powiedziała:

– Nie ma miłości bez zaufania.

– Przepraszam, przepraszam, przepraszam – to wszystko, co zdołał powiedzieć, całując ją po twarzy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 − 4 =

Podejrzany telefon