Bezczelna teściowa

Przemądrzała teściowa

– Musisz oddać te pieniądze mojej matce – wściekał się Igor – nie jest ci obcą osobą! To twoja teściowa, druga matka!

– A na co chcesz je wydać? Na swoją młodość? Nie wybaczę ci, jeśli coś się stanie z mamą!

W wieku 29 lat Igor był już trzykrotnie żonaty, ale z żadną z żon nie znalazł szczęścia.

Żony trafiały mu się, delikatnie mówiąc, nieodpowiednie – wszystkie trzy ośmieliły się okazać brak szacunku jego mamie, Alewtinie Władysławownej.

Igor poznał swoją pierwszą żonę jeszcze na uczelni, Natalia na początku zrobiła na nim dobre wrażenie.

Po miesiącu znajomości od razu się oświadczył.

Alewtina Władysławowna, przeprowadzając mały test potencjalnej synowej, zaakceptowała ją:

– Gotuje dobrze, zmywa naczynia porządnie, ze wszystkich stron. Synu, koniecznie uprzedź Natalię, że po ślubie musi podjąć pracę.

Wielu teraz łączy pracę z nauką. Nie chcę, aby twoja żona siedziała ci na karku!

Igor postanowił nie mówić Natalce o niczym wcześniej, poważna rozmowa odbyła się już po zawarciu małżeństwa:

– Natalka, musisz iść do pracy – oznajmił bezapelacyjnie.

– A jak będę pracować, skoro studiuję dziennie?

– Nie wiem, znajdź coś na wieczór. Ja przecież pracuję.

– Ale nie planowałam pracy – speszyła się Natalia – a co, jeśli wkrótce pojawi się dziecko? Jak wtedy?

– To nie problem – zapewnił Igor – posiedzisz trochę na urlopie macierzyńskim, a potem wrócisz. Mama zajmie się dzieckiem!

Natalia już wtedy pomyślała, że prawdopodobnie popełniła błąd, przyjmując oświadczyny Igora.

Małżeństwo rozpadło się po 4 miesiącach – Natalia uciekła do rodziców przed mężem i teściową.

Alewtina Władysławowna od razu zadzwoniła do teściowej:

– Nie wróci do was więcej – oznajmiła matka Natalii – myślisz, że wychowałam córkę, żeby pomiatała nią niezbyt zrównoważona kobieta i jej synko-mamisynek?

Składajcie papiery na rozwód, Natalia nie chce żyć z Igorem!

Igor rozwiódł się z Natalią. Nie przejął się – taka żona nie była mu potrzebna.

Tym bardziej, że jego mama poparła jego zdanie:

– Dobrze, synu, że wszystko zakończyło się teraz. Wyobraź sobie, gdybyście mieli dzieci?

Natalka siedziałaby na urlopie macierzyńskim, nic by nie robiła, nie zarabiała, a ty, synu, ciągnąłbyś wszystko na swoich barkach!

Nic to, masz tylko 23 lata, jeszcze spotkasz swoje szczęście!

***
Szczęście spotkało Igora rok po rozwodzie z Natalią. Poznał Walentynę, przyjezdną dziewczynę.

W wybrance Igora wszystko było w porządku, najważniejsze, że Walentyna pracowała i zarabiała dobrze.

Tym razem Alewtina Władysławowna nie przeprowadzała żadnych testów, wystarczyła jej informacja, że przyszła synowa będzie wnosić swój wkład w budżet domowy.

Pobrali się szybko, a tydzień później Walentyna zaskoczyła Igora:

– Kochany, chciałam ci o tym powiedzieć już od dawna, ale bałam się…

– O czym powiedzieć i czego się bałaś? – zdziwił się Igor.

– Cóż, obawiałam się, że mnie odrzucisz… Mam dziecko!

Igor się zasmucił: znowu pudło! Wychowywanie cudzego dziecka nie leżało w jego planach.

Od razu pobiegł poradzić się mamy, Alewtina Władysławowna wykrzywiła twarz i oznajmiła synowi:

– Nic złego się nie dzieje! Przecież przez cały ten czas dziecko gdzieś mieszkało? Niech więc tam dalej przebywa!

Niech Walentyna czasem przyprowadzi go na wizytę. O przeprowadzce teraz nie ma mowy, wasze relacje nie zostały jeszcze sprawdzone przez czas.

A jeśli się szybko rozwiedziecie, jak z Natalią?

Igor przekazał słowa mamy żonie. Walentyna była rozczarowana: oczywiście planowała zabrać syna ze wsi do miasta, ale nie sprzeciwiła się mężowi.

Pomyślała, że z czasem ta sprawa się rozwiąże. Przecież można postawić Igora przed faktem dokonanym, przywieźć dziecko i powiedzieć, że jej rodzice nie mogą już się nim opiekować.

Tak też zrobiła.

Miesiąc po wyznaniu przywiozła siedmiolatka do mieszkania Alewtiny Władysławowny. Chłopca przyjęto chłodno, Igor od razu zaznaczył:

– Powiedz mu, żeby nie nazywał mnie tatą, a mamę moją babcią też nie musi. Jesteśmy dla twojego syna obcymi ludźmi.

Nawet nie chcę słyszeć próśb o kupienie czegokolwiek. Wkładaj część swojej wypłaty do wspólnej kasy, a resztę, co zostaje, przeznaczaj na dziecko.

To podejście było bardzo krzywdzące dla Walentyny. Liczyła, że serce Igora zmięknie wobec jej syna.

W zasadzie, za tego mężczyznę wyszła tylko z powodu mieszkania, wynajem pochłaniał lwia część jej zarobków.

To małżeństwo również nie trwało długo, Walentyna, zmęczona ciągłymi pretensjami, złożyła papiery rozwodowe, zabrała syna i wróciła do rodziców.

Igor znowu został sam, Alewtina Władysławowna znów pocieszyła syna:

– Nie możesz sobie wyobrazić: całe życie z tobą mieszkałoby cudze dziecko!

Walentyna nawet do końca nie była pomocna, jedyne, co robiła, to pracowała. Ja robiłam wszystko w domu, gotowałam dla wszystkich.

A wdzięczności za to nie było, zaczęła się wykręcać. Okazywało się, że do jej dziecka nie były stosowane odpowiednie uczucia!

A dlaczego mielibyśmy go w ogóle akceptować? Przecież on dla nas nikim nie jest!

***
Z trzecią żoną Igor poznał się na konferencji naukowej. Pojechał tam jako asystent profesora.

Wera całkowicie oczarowała Igora – widać, że jest kobietą przedsiębiorczą, bystrą i zdecydowaną.

Zaczęli rozmawiać, Igor dowiedział się, że Wera jest zamożną kobietą, posiada własne mieszkanie, samochód i pewien status w społeczeństwie.

Igor musiał długo zabiegać o Werę, początkowo nie wpuszczała go blisko.

Kiedy Igor opowiedział szczegółowo matce o nowej znajomej, Alewtina Władysławowna się ucieszyła:

– Synu, to jest to, czego potrzebujesz! Z taką kobietą nie zginiesz! A to, że jest starsza o 12 lat – to drobiazg!

Ile zarabia? Trzykrotnie więcej niż ty? Bierz ją. Bez dwóch zdań!

Wera początkowo odmówiła wyjścia za Igora:

– Powiedz mi, po co ten stempel w paszporcie? Co on zmienia? Możemy żyć szczęśliwie bez formalnego związku.

– No co ty, Werka – oburzył się Igor – nie, ja tak nie potrafię! Tak nie zostałem wychowany! Nie uznaję życia bez małżeństwa, więc proszę, sformalizujmy nasz związek.

Po przemyśleniu Wera się zgodziła. W końcu teraz można się rozwieść w każdej chwili, to nie jest problem.

Przeprowadzić się do teściowej kobieta odmówiła:

– Dlaczego miałabym mieszkać u kogoś, mając przy tym własne trzypokojowe mieszkanie? Chcesz – przeprowadź się do mnie. Do twojej mamy na pewno się nie przeprowadzam!

– Ale kochanie, nie mogę zostawić mamy! Jak sobie poradzi beze mnie?

– No, sądząc po wyglądzie, Alewtina Władysławowna raczej jeszcze nie ma sześćdziesiątki. Da sobie radę.

Igor, słyszałeś moje warunki. Jeśli chcesz – przeprowadź się, a jeśli nie – możemy żyć w małżeństwie weekendowym. Zgadzam się na to.

***
Igor w końcu przeprowadził się do żony, co niezbyt spodobało się Alewtinie Władysławownie.

Ona miała nadzieję, że po przeprowadzce Wery jej trzypokojowe mieszkanie zacznie być wynajmowane, co zapewniłoby dodatkowy, stabilny dochód.

Wera, kobieta dość doświadczona w kwestiach miłosnych, szybko zaczęła mieć Igora pod kontrolą.

Robiła to umiejętnie – Wera zdołała ograniczyć „spotkania” męża z matką, Igor zaczął rzadko odwiedzać Alewtinę Władysławownę.

– Synku, przestałeś całkowicie przychodzić – oburzała się Alewtina Władysławowna – co się dzieje? Żona ci nie pozwala?

– Mamo, jestem teraz bardzo zajęty – okłamywał rodzicielkę Igor – Wera mówi, że muszę się rozwijać. Zaproponowała mi napisanie dysertacji! Teraz właśnie się tym zajmuję.

Igor po ślubie z Werą przestał dawać pieniądze matce. Alewtina Władysławowna była tym niezadowolona – początkowo synowi dawała aluzje, a potem wprost mówiła:

– Dlaczego mi nie dajesz pieniędzy? Jak mam sama utrzymać nasze dwupokojowe mieszkanie?

– Mamo, na razie nie mam zbytnio dodatkowych pieniędzy – wyjaśniał Igor – Jak się pojawią, od razu będę ci pomagał. Proszę, trochę wytrzymaj.

Dla Wery ważne było przede wszystkim odciągnąć Igora od matki Alewtiny Władysławowny.

Mąż bardzo jej się podobał jako osoba, był uważny, uległy, łatwo szedł na kompromisy.

Wera starannie przekształcała męża w typowego pantoflarza – uwielbiała ten typ mężczyzny.

***
I to małżeństwo wkrótce się rozpadło. Alewtina Władysławowna, używając wszelkich możliwych sposobów wyciągania pieniędzy od syna, zmarkotniała.

Oczywiście, za nieczułość Igora obwiniła Werę. Emerytka długo myślała i w końcu wymyśliła, jak zmusić syna do wparcia finansowego:

– Igorku, potrzebuję pieniędzy na leczenie! Zachorowałam. Odkąd wyprowadziłeś się, zdrowie mi się pogorszyło!

– Co się stało, mamo?

– Och, synu, długa opowieść. Potrzebuję 200 tysięcy na operację.

– Mamo, ale nie mam teraz takich pieniędzy! Wiem, że Wera je ma. Poproś żonę, myślę, że ci nie odmówi.

– Mamo, a jeśli odmówi?

– To zagroź jej rozwodem! Powiedz, że nie będziesz z nią żył, jeśli się nie zgodzi pomóc twojej mamie.

Igor zaczekał na powrót żony z pracy i od razu zwrócił się do niej z prośbą.

Wera wysłuchała męża i odmówiła:

– Igorku, doskonale wiesz, że sporo inwestuję w swój wygląd. Mam oczywiście 200 tysięcy, ale to pieniądze przeznaczone.

Te pieniądze przeznaczę na klinikę kosmetologiczną, na zabiegi pomagające zachować młodość.

Igor prawie się udusił z oburzenia:

– Na zabiegi? Wera, rozumiesz, że chodzi o życie i śmierć? Moja mama jest chora, jej zdrowie jest w stu, w tysiącu razy ważniejsze niż jakieś zastrzyki!

Żądam, abyś mi pomogła. Jesteś moją żoną i jesteś zobowiązana podać mi pomocną dłoń!

– Kto tak powiedział? – uśmiechnęła się Wera – nie jestem ci, kochanie, nic winna. Mama zachorowała? Szukaj pieniędzy na jej leczenie. Co ja mam z tym wspólnego?

– To złożę pozew o rozwód – odważył się Igor, pewien, że ta wiadomość odwdzięczy się Werze.

– Dobrze, składaj. Już i tak mi się znudziłeś. Spakuj swoje rzeczy i wracaj do ukochanej mamy. Z tobą nie da się żyć!

Igor przestraszył się i od razu zaczął prosić żonę, aby się opamiętała. Wera nie zmieniła swojej decyzji, sama spakowała jego rzeczy i wystawiła męża za drzwi.

Alewtina Władysławowna była zadowolona z rozwodu, w końcu jej syn wrócił do rodzinnego domu, a Igor, przeciwnie, był smutny i nie tracił nadziei na powrót do żony.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × dwa =

Bezczelna teściowa