Mąż zarabia tylko na swoją córkę z pierwszego małżeństwa, a ja z synem na wszystkim musimy oszczedzać

Mąż zarabia tylko na swoją córkę z pierwszego małżeństwa, a ja z synem na wszystkim musimy oszczedzać

Wyszłam za mąż z wielkiej miłości dokładnie 4 lata temu. Mój mąż był już wcześniej dwukrotnie żonaty, a z pierwszego małżeństwa ma dziecko.

Jego córka jest już dorosła – w tym roku skończy 24 lata. Mieszka sama i podobno wkrótce zamierza wyjść za mąż.

Na początku uważałam, że dorosłe dzieci nie stanowią przeszkody w tworzeniu nowej rodziny i nie widziałam w tym żadnego zagrożenia. Myślałam, że to nawet dobrze, bo mój mężczyzna nie musiał już płacić alimentów ani niańczyć córki. W związku z tym uważałam, że może dzięki temu będzie mógł skupić uwagę na mnie i na naszym dziecku.

Niestety, ale moje nadzieje się nie spełniły. Czas pokazał, że ta dorosła panna przywykła żyć na koszt swojego ojca i nie zamierza z tego rezygnować.

Początkowo nie przeszkadzało mi, że mój mąż pomaga córce z pierwszego małżeństwa.Spodziewałam się, że skoro tak bardzo o nią dba, to i naszemu wspólnemu dziecku poświęci tyle samo uwagi i troski. Cały czas miałam nadzieję, że jeszcze trochę wytrzymam tę sytuację i jego córka w końcu w pełni się usamodzielni, a my będziemy mogli wreszcie spokojnie zająć się swoimi sprawami rodzinnymi.

Marek oczekiwał, że zastąpie jego córce matkę, ale ja nie potrafię pokochać tego dziecka

Kiedy jednak pojawiło się nasze dziecko, to lwia część uwagi i pieniędzy męża nadal trafiała do jego dorosłej córki. Nie rozumiem, dlaczego ja i nasz mały syn musimy oszczędzać na wszystkim, żeby mój mąż mógł pomagać tej pełnoletniej i zdolnej do pracy dziewczynie.

Ona ciągle czegoś od niego chce: raz pieniędzy na samochód, innym razem na wycieczkę czy nowe ciuchy. Na marginesie mówiąc, przez 4 lata małżeństwa byliśmy na wakacjach tylko raz, a ona jeździ odpoczywać co roku.

Teraz w ogóle wspomina o tym, że chce kupić własne mieszkanie i prosi męża o pomoc. Boję się, że on się zgodzi, a wtedy my z synem będziemy musieli jeść chyba sam chleb i popijać herbatą. Aby oszczędzać już zrezygnowaliśmy z wielu rzeczy. Kupujemy tylko używane rzeczy lub na wyprzedażach, zabawek szukamy z drugiej ręki.

Mam już dość życia, w którym ciągle muszę poświęcać siebie i nasze wspólne dziecko. Uważam, że córka mojego męża nie ma wstydu, skoro tak bezczelnie go wykorzystuje. On, żeby spełniać jej wymagania, pracuje 6 dni w tygodniu, a czasem dorabia jeszcze po zmianie. Kiedy wraca do domu, pada z nóg ze zmęczenia. Nie ma już siły na zabawę z naszym maluchem ani na pomoc w domu.

Uważam, że mam pełne prawo domagać się normalnego życia dla siebie i syna. Z tego powodu ciągle kłócimy się z mężem. On prosi mnie, żebym przestała interesować się „nieswoimi pieniędzmi”, chociaż jak mogą być cudze, skoro jesteśmy jedną rodziną?

Co robić w tej sytuacji? Nie chcę się rozwodzić, bo nadal go kocham i chcę dla naszego dziecka normalnej rodziny.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × dwa =

Mąż zarabia tylko na swoją córkę z pierwszego małżeństwa, a ja z synem na wszystkim musimy oszczedzać