Poprosiliśmy syna z synową o to, by oddali nam pieniądze, które są nam winni, a oni się na nas obrazili

Poprosiliśmy syna z synową o to, by oddali nam pieniądze, które są nam winni, a oni się na nas obrazili

Wychowaliśmy z mężem syna, który obecnie ma 25 lat. Syn jest miły, wrażliwy i sympatyczny, a przynajmniej tak mi się wydawało. Jest żonaty od trzech lat. Syn i synowa nie mieszkają z nami – wynajmują dwupokojowe mieszkanie, chociaż mamy duży dom i na pewno wszyscy byśmy się tutaj pomieścili. Nie wtrącam się jednak, to ich wybór.

W takim dużym domu jest ciągle jakaś praca do wykonania. Trzeba też ogrzewać go na węgiel, palić w piecu, poza tym zdarza się, że coś się akurat popsuje i wymaga to dodatkowego nakładu sił i pieniędzy. Życie w domu jednorodzinnym mimo tego, że jest wygodne, czasami zdecydowanie nie należy do najłatwiejszych. To wszystko nie podobało się synowej i głównie dlatego nie chciała tutaj zamieszkać. Wynajęli drogie mieszkanie i w nim teraz żyją. Przez cały czas im pomagaliśmy finansowo, ale także kupowaliśmy różne sprzęty AGD, aby im ułatwić życie. Nasze dochody są powyżej średniej, byliśmy w stanie utrzymać więc siebie, ale też pomagać im przez ten cały czas finansowo.

Mieliśmy dwa samochody i syn wraz ze swoją żoną zapytali nas, czy nie mogą jeździć jednym z nich, bo przecież życie bez auta jest dla nich uciążliwe. Zgodziliśmy się, że sprzedamy im je za połowę ceny. Tak, mogliśmy im oddać ten samochód za darmo, ale chcieliśmy, aby młodzi mieli motywację do działania i stawali się bardziej samodzielni. To nie był też byle jaki samochód, tylko sprowadzany zza granicy, do tego w bardzo dobrym stanie. Sami nie jeździliśmy nim zbyt często, dlatego nie był bardzo wyeksploatowany. Uzgodniliśmy, że będą powoli spłacać. Zabrali samochód i dali nam trochę pieniędzy, ale nigdy nie spłacili całości mimo, że od tamtego momentu minęły już dwa lata. Nie naciskaliśmy na nich jednak w żaden sposób, bo rozumiemy, że młodym ludziom jest teraz ciężko. Uznaliśmy, że kiedy będą sobie lepiej radzić, to wtedy nas spłacą.

Moja mama urodziła dziecko w wieku pięćdziesięciu lat. Jej partner nie chce tego dziecka, więc podrzuciła je mnie!

Moja tesciowa zmarła, a wcześniej w testamencie zostawiła naszemu synowi swoje mieszkanie. Nasza synowa jednak nie chciała się tam przeprowadzić i wciąż wynajmowali to drogie mieszkanie, a odziedziczone mieszkanie wynajmowali jakimś lokatorom. Synowej nie podobało się, że to mieszkanie było na obrzeżach miasta, a do tego nie było ono wyremontowane i nie miało najnowszych mebli. Widzimy, że oni w ogóle nie oszczędzają, a w szczególności synowa. Kupuje ciągle same drogie rzeczy, a jeśli my coś kupimy wnukowi, np. jakieś ubranka, to marudzi i nie podobają jej się, bo ona chce, aby jej dziecko chodziło w samych markowych ubraniach. 

Tak się złożyło, że sprzedaliśmy samochód i kupiliśmy nowszy, droższy, jednak musieliśmy zaciągnąć na to kredyt. Któregoś dnia mój mąż wspomniał synowi, że są nam winni pieniądze za samochód i że mogą nam je oddawać po trochu, ale żeby w końcu zaczęli to robić, bo sami nie radzimy sobie za bardzo z kredytem, który wzięliśmy. Raty poszły w górę, więc nie jest nam tak lekko jak wcześniej. 

Następnego ranka mój syn do nas przyszedł i bez słowa rzucił pieniądze na stół mówiąc, że nie są nam już nic winni, a potem bez pożegnania wyszedł. Od tego czasu nie odbierają od nas telefonów, nie kontaktują się z nami w żaden sposób i nie pozwalają widzieć się z wnukiem.  

Wcześniej mieliśmy cudowną relację, ale teraz wszystko się zmieniło i to przez głupotę, jaką są pieniądze. Siedzę wieczorami i płaczę, gryzie mnie uraza. Mąż jest też cały czas zaniepokojony i zasmucony. 

Myślę sobie, że my z mężem radziliśmy sobie całe życie sami i nawet po upadku komunizmu, zdani byliśmy tylko na siebie, bo nikt nam nie pomagał. Daliśmy jednak radę i nie mieliśmy do nikogo żadnych pretensji. A tutaj syn, któremu ciągle dawaliśmy pieniądze i inne rzeczy, obraził się, gdy poprosiliśmy o swoją należność w sytuacji, gdy było nam gorzej. Czy to normalne? A może jednak my jesteśmy wszystkiemu od początku winni? Co mam o tym myśleć, powiedzcie mi proszę?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × pięć =

Poprosiliśmy syna z synową o to, by oddali nam pieniądze, które są nam winni, a oni się na nas obrazili