Mój związek nie jest taki, jak sobie wymarzyłam i mam wrażenie, że jestem tylko „kołem zapasowym” dla tego faceta

Mój związek nie jest taki, jak sobie wymarzyłam i mam wrażenie, że jestem tylko kołem zapasowym dla tego faceta

Mam 40 lat, jestem rozwiedziona od 2,5 roku i przez cały ten czas nie weszłam w żadną romantyczną relację z mężczyzną. Mam córkę, którą bardzo kocham i na której skupiłam się po rozwodzie. Jeśli chodzi o mojego męża, to sprawa jest banalna – znalazł sobie młodszą kobietę i to do niej odszedł, rozbijając 10 lat naszego małżeństwa.

W pracy poznałam mężczyznę, którego dopiero niedawno u nas zatrudnili. Ma jakieś 50 lat, więc jest trochę ode mnie starszy. Tak jakoś wyszło, że już na pierwszej randce uprawialiśmy seks. I… tak to między nami to wygląda od jakiś 3,5 miesiąca – namiętność i burza emocji. Wszystko byłoby dobrze, bo nie jest takim złym facetem, ale ewidentnie ma jakiś problem z alkoholem. Codziennie wypija conajmniej dwie butelki piwa, a potem taki podchmielony wypisuje sprośne wiadomości do swoich byłych partnerek, albo czasami nawet wyznaje im miłość, gdy jest bardziej pijany i prosi o to, by do niego wróciły. Mówię mu otwarcie, że to mi nie odpowiada i nie życzę sobie, by się tak zachowywał, ale on ma to gdzieś i ciągle się ze mną kłóci.

W ciągu ostatnich dwóch tygodni nie nocował w domu dwa razy, ale przysięga na swoje dzieci, że mnie nie nie zdradził z żadną kobietą. Widzę jednak, że coś kombinuje. Ostatnio wychodzi z pracy na godzinę lub dwie i nie mówi, gdzie, tylko lakonicznie tłumaczy, że: „miał swoje sprawy do załatwienia”.

Rodzice nie pozwalają mi się usamodzielnić bo uważają, że muszę się do końca życia nimi opiekować i przy nich być

Jak mam mu zaufać? Codziennie mówi, że mnie kocha, że ​​między nami jeszcze się wszystko ułoży i stworzymy idealny, nierozerwalny związek. Ja jednak mimo wszystko jestem zazdrosna i bardzo cierpię. Kocham go i nie rozumiem, dlaczego mi to robi. Mówi, że jestem zbyt bardzo zamknięta w sobie, a on jest towarzyski i dowcipny, dlatego nie powinnam sobie tak bardzo brać wszystkiego do serca, co on robi. Czytałam jednak jego korespondencję i nie wiem, jak mam się nie martwić skoro widzę, co pisze do swoich byłych partnerek.

A może ja po prostu jestem głupia i naiwna? Jak przestać kochać tego kobieciarza? A może jednak warto mu zaufać?

Na portalach społecznościowych nie ma ustawionego statusu związku ani też żadnego zdjęcia ze mną. Mówi, że nie musi się każdemu chwalić tym, że jest w związku. Czy może to już jest zły znak i nie powinnam w ogóle więcej zaprzątać sobie nim głowy? Sama nie wiem.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiem + dziewiętnaście =

Mój związek nie jest taki, jak sobie wymarzyłam i mam wrażenie, że jestem tylko „kołem zapasowym” dla tego faceta