Mam już dość słuchania narzekań mojego męża i wcale mu nie współczuję!

Kiedy ja rodziłam dziecko, mój mąż odszedł do mojej przyjaciółki

Oboje z mężem ostatnio bardzo ciężko pracowaliśmy. Mieliśmy dość spore długi, dlatego ze wszystkich sił próbowaliśmy się wykaraskać z tej ciężkiej dla nas sytuacji. Dbaliśmy o siebie nawzajem, bo wiedzieliśmy, jak wspieranie się w takiej sytuacji jest ważne.

Mąż często zostawał w pracy do późna, a do tego dorabiał sobie w drugiej pracy na pół etatu. Ja kończyłam pracę wcześniej, dlatego  wszystkie prace domowe były na mojej głowie. Zmywałam naczynia, gotowałam, prałam, prasowałam. Kiedy miałam chociaż trochę wolnego czasu, starałem się zrelaksować, nawet i w domu.

W mojej pracy nie można było robić nadgodzin, a przez naszą trudną sytuację finansową jedna praca to było dla mnie za mało. Ostatnio jednak wszystko się posypało, było dużo obowiązków, a mało czasu, wariowaliśmy przez to. Mnie też to się udzieliło i moje zdrowie zaczęło powoli szwankować. Na początku chodziłam do lekarzy i robiłam badania, bo nie wiedziałam, co mi dokładnie dolega. Jednak na leki i badania potrzeba było dużo pieniędzy, bo na NFZ czekałabym latami. Najgorsze jest to, że miałam okropne migreny, więc potrzebne było wykonanie rezonansu magnetycznego, ale koszt tego badania był oszałamiający! Odwlekałam to w czasie jak mogłam, chociaż tabletki przestawały pomagać. Próbowałam ratować się medycyną ludową, więcej czasu spędzać na świeżym powietrzu, a nie w pomieszczeniach. W tym czasie powoli z mężem zaczęliśmy się od siebie oddalać.

Mój mąż coraz mniej interesuje się swoimi rodzicami i muszę zmuszać go do kontaktu z nimi

Od tygodnia mąż nie pracuje, zwolnili go. On też słabo się czuje – owszem, prawie spłaciliśmy długi, ale kosztem jego zdrowia, zresztą mojego też. Jest słaby, całymi dniami leży i śpi, a ja muszę pracować za nas dwoje. Gotuję, noszę po pracy ciężkie torby z zakupami i słucham jego marudzenia, które z jakiegoś powodu nie budzi we mnie współczucia. Po prostu mnie to irytuje, bo rozumiem, że może być zmęczony, ale trzeba się wziąć za siebie. Ja też jestem osłabiona, głowa wciąż nie daje spokoju, ale nie mogę sobie pozwolić na leżenie i marudzenie. Bo jeśli ja teraz się poddam i przestanę pracować, to wylądujemy na ulicy!

Jestem już tym wszystkim zmęczona. Bardzo mało zostało nam długu, ale ja nie wiem, czy wytrzymam do jego końca. Mam ochotę rzucić pracę, zostawić męża i wyjechał na podkarpacie do rodziców. Wtedy będę mogła mieć wszystko gdzieś, a mąż niech sam sobie radzi.

Uważam, że mąż wydziwia i nic mu nie jest, a tylko chce sobie poleżeć i mieć wdzystko podstawione pod nos. Mam dość tego jego egoistycznego podejścia!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 − 1 =

Mam już dość słuchania narzekań mojego męża i wcale mu nie współczuję!