Dziadek nie wrócił z sanatorium, bo poznał tam jakąś kobietę. Babcia kiedy się o tym dowiedziała, płakała, ale wcale nie ze smutku…

Dziadek nie wrócił z sanatorium, bo poznał tam jakąś kobietę. Babcia kiedy się o tym dowiedziała, płakała, ale wcale nie ze smutku...

Moja babcia bardzo wcześnie wyszła za mąż, ale tak naprawdę nie kochała dziadka. Nigdy jednak się nie skarżyła, a przynajmniej na głos.

Kiedy dziadek miał 80 lat, dostał skierowanie do sanatorium na jakieś lecznicze zabiegi na kręgosłup. Miał tam być przez miesiąc, ale pod koniec swojego pobytu zadzwonił do babci i powiedział, że poznał tam niezwykłą kobietę, więc dla niej zmienia całe swoje życie i nie zamierza już wracać do domu.  Na babci w ogóle nie zrobiło to wrażenia, a wręcz przeciwnie – ucieszyła się, że już więcej go nie zobaczy.

Mama czuła się coraz gorzej, dlatego wprowadziła się do naszego mieszkania. Szybko teraz pożałowaliśmy – tak po prostu nie da się żyć!

Nic dziwnego, dziadek wcale jej dobrze nie traktował. Miał ciężki charakter i nie znosił sprzeciwu, uważał się za najważniejszą osobę w domu. Długo sama nie zdawałam sobie z tego sprawy, bo przecież odwiedzałam ich tylko od czasu do czasu, a wtedy dziadek potrafił zachowywać się inaczej. Kiedy jednak zamykały się drzwi, dziadek wymagał posłuszeństwa od babci i traktował ją jak jakąś służącą. Babcia mimo tego dzielnie znosiła swoją sytuację. Małżeństwo traktowała jak obowiązek, z którego należy się wywiązać.

Kiedy więc w końcu mogła się uwolnić od dziadka, nie mogła posiąść się ze szczęścia. Dla niej, po tylu latach, problem w końcu sam się rozwiązał, a ona miała zrzędliwego starca z głowy. Teraz jej życie zaczynało się na nowo. Była wolna od jego uwag, rozkazów, awantur wywoływanymi przez jakieś głupoty. Nie musiała już podawać posiłków o ściśle wyznaczonych godzinach, bo jeśli było inaczej i spóźniła się chociaż o minutę, to nie dawał jej żyć. Przestała też być bierną palaczką, bo dziadek palił w każdym pomieszczeniu w domu, smrodząc niemiłosiernie. Nie musiała już nic robić pod jego dyktando, teraz jej życie zależało tylko i wyłącznie od niej.

Jedyne, czego się bała, to że dziadek zmieni zdanie i kiedyś wróci. Tak, wrócił, ale tylko po swoje rzeczy, a potem nikt już o nim nie pamiętał. Żyła w końcu tak, jak chciała i na stare lata w końcu była szczęśliwa.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

11 − dziesięć =

Dziadek nie wrócił z sanatorium, bo poznał tam jakąś kobietę. Babcia kiedy się o tym dowiedziała, płakała, ale wcale nie ze smutku…