„Mamo, obiecałaś nam pomóc z samochodem, ale wydałaś dużo pieniędzy na swoje urodziny w restauracji. Po co Ci to było?!” Lepiej było nam oddać te pieniądze!”

„Mamo, obiecałaś nam pomóc z samochodem, ale wydałaś dużo pieniędzy na swoje urodziny w restauracji. Po co Ci to było?!” Lepiej było nam oddać te pieniądze!"

Przez całe życie obchodziłam urodziny dość skromnie, w gronie rodziny, chociaż zawsze marzyłam o wielkim przyjęciu z rozmachem. Zawsze jednak brakowało na to pieniędzy, przez co nie byłam pewna, czy to moje marzenie w ogóle kiedykolwiek się spełni.

Któregoś dnia podzieliłam się swoimi przemyśleniami z przyjaciółką, a ona się roześmiała:

– Też chcę posiedzieć z rodziną i przyjaciółmi w urodziny w restauracji, przy muzyce, dobrym winie i jedzeniu… Teraz na to oszczędzam, bo chcę w dobrym stylu przejść na emeryturę.

Pomyślałam, że to rzeczywiście jest dobra opcja. Do emerytury zostało mi jeszcze siedem lat, więc tyle czasu wystarczy, żeby odłożyć na cudowne przyjęcie w restauracji. Zaczęłam więc przelewać pieniądze z każdej pensji na lokatę, a żeby nie ulec pokusie i nie wyjmować stamtąd pieniędzy, wybrałam taką lokatę, z której po prostu prze określony czas nie da się wybrać żadnych pieniędzy.

Czas mijał, pieniądze się odkładały, a ja cieszyłam się, że powoli zmierzam do celu i podziękowałam koleżance za podsunięcie mi tego pomysłu.

Kiedy syn skończył osiemnaście lat, rozwiedliśmy się z mężem i pojawił się u mnie syndrom porzuconego gniazda. Rozwiedliśmy się bez awantur i potem odnosiliśmy się do siebie jak do starych znajomych.

Pięć lat minęło niepostrzeżenie, syn obronił magistra i planował ślub. Jak zwykle w przypadku młodych rodzin jednym z głównych pytań było to dotyczące tego, gdzie młodzi zamieszkają. Mój były mąż wykonał jednak bardzo hojny gest i przekazał w prezencie młodej parze klucze do dwupokojowego mieszkania, które odziedziczył po ciotce. Młodzi ludzie byli bardzo szczęśliwi, a rodzice panny młodej wiedząc, jaki prezent da ojciec pana młodego, w całości pokryli koszty ślubu i wesela. Mnie powierzono organizację całej imprezy, a także przekazałam młodej parze kopertę ze skromną kwotą pieniędzy.

Po pewnym czasie syn powiedział, ile mają pieniędzy z kopert i ogłosił, że z Natalią chcą kupić samochód. Wybrali dobry samochód zagraniczny z salonu, więc nie starczyło im pieniędzy, ale syn był optymistą i uznał, że uda się im odłożyć. Podczas tej rozmowy również byłam przepełniony jego optymizmem i powiedziałam, że jeśli będzie to możliwe, to im pomogę.

Minęły trzy lata. Nasza młoda rodzina nadal nie mogła kupić samochodu, bo odkładanie im nie szło. W międzyczasie jeździli na wakacje, bawili się i kupowali drogie ciuchy, dlatego nic dziwnego, że to zbieranie szło im tak powoli. Co innego moja lokata z pieniędzmi…

Kiedy syn się ożenił, daliśmy mu mieszkanie po babci. Teraz córka jest w ciąży, bierze ślub i nalega, by sprzedać mieszkanie po babci, bo też ma do niego prawo

W końcu przyszedł ten moment, że rozesłałam zaproszenia do wszystkich, których chciałam zobaczyć na mojej urodzinowej imprezie i zarezerwowałam restaurację. Zaproszenia wysłałam w ostatniej chwili, a gdy syn i synowa je otrzymali, to nawet trochę się zaśmiali i zapytali, po co taka oficjalność, skoro pamiętają o tej dacie. Nie wiedzieli, że oprócz nich do restauracji zaprosiłam jeszcze dwadzieścia pięć osób.

Menu na moim przyjęciu było wspaniałe, a przekąski i napoje były na najwyższym poziomie. Była muzyka na żywo i wszystko było cudowne. Tylko dwie osoby nie bawiły się się dobrze – mój syn i synowa. Wiedzieli, ile to będzie kosztować i widać było, że mają mi za złe to, iż te pieniądze zostały zainwestowane nie w ich samochód, ale w moje urodziny.

W restauracji nie zwracałam na nich specjalnie uwagi, bo rozmawiałam i bawiłam się z innymi gośćmi, ale już następnego dnia zadzwonił do mnie syn i poruszył bolesny dla niego temat:

„Mamo, obiecałaś nam pomóc z samochodem, ale wydałaś dużo pieniędzy na swoje przyjęcie. Wydałaś pieniądze po to, aby jacyś mało bliscy Ci ludzie jedli i pili za Twoje! Naprawdę nie mogłaś się bez tego obejść?!”.

Mój dobry nastrój wyparował, ale odpowiedziałam wprost:

– Tak, synu, tego potrzebowałam, całe życie marzyłam o takim czymś i w końcu mogłam to spełnić. Jeśli chodzi o samochód, to Wam pomogę, ale chyba nie myślałeś, że kupię Ci go sama?

Syn poczuł się urażony moją odpowiedzią i powiedział, że nie potrzebuje już mojej pomocy.

Nie mamy ze sobą kontaktu już od dwóch miesięcy. Nie czuję się winna, że ​​wydaję moje własne  oszczędności według własnego uznania, tym bardziej, że sama na to oszczędzałam, a syn nie chce zrozumieć, że miałam do tego prawo. Mam nadzieję, że kiedyś zmieni zdanie.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

6 + dziewiętnaście =

„Mamo, obiecałaś nam pomóc z samochodem, ale wydałaś dużo pieniędzy na swoje urodziny w restauracji. Po co Ci to było?!” Lepiej było nam oddać te pieniądze!”