Chciałabym się zmienić i przestać kraść, ale nie mogę się przed tym powstrzymać

Chciałabym się zmienić i przestać kraść, ale nie mogę się przed tym powstrzymać

Od dziecka kradłam rzeczy z supermarketów i jakiś większych sklepów. Tylko raz mnie na tym przyłapano, gdy miałam dokładnie 18 lat. Ukradłam wtedy rolkę ręcznika papierowego, skłamałam, że żyję w ubogiej rodzinie i nie stać mnie nawet na ręcznik papierowy, dlatego nie poniosłam żadnym konsekwencji i bez wzywania policji puszczono mnie wtedy od razu wolno.

Zwykle kradnę jakieś małe, niedrogie rzeczy, które łatwo mieszczą się w kieszeni kurtki albo w torebce. Szczerzę mówiąc, gdy o tym myślę, to nie używam słowa „ukradłam”, tylko „pożyczyłam”, dzięki czemu jakoś łatwiej mi z tym żyć, chociaż wiem, że dla Was to pospolita kradzież i nic innego. Robię to także w supermarketach nie bez powodu – tam mimo, ze jest monitoring i ochrona najłatwiej zabrać rzeczy, ponieważ jest też bardzo dużo ludzi, którzy mogą stanowić tło i często zasłonić przed okiem kamery. Myślę, że to dzięki temu przyłapano mnie ten jeden, jedyny raz i to też tylko dlatego, że wzięłam za dużą rzecz ja na swoje ówczesne możliwości.

Przez takie moje „pożyczanie” zdarza się, że mam w domu po 20-25 torebek drożdży lub 20-30 batoników czy też innych, drobnych rzeczy. Wtedy dzielę się swoimi łupami z sąsiadami, bo niby co mam z tym zrobić? Zwykle też zabieram takie rzeczy, których nawet nie zjem czy nie użyję.

Wiem, że to wszystko brzmi żałośnie, ale ja nawet nie rozumiem, dlaczego to wszystko robię. Z jednej strony zdaję sobie, że to głupie, że po prostu kradnę, a z drugiej nie mogę się przed tym powstrzymać i będąc na zakupach mam wrażenie, że te rzeczy same „lepią” mi się do ręki. Czasami dopiero po wyjściu ze sklepu zdaję sobie sprawę, że mam coś w kieszeni i znowu coś zabrałam. Być może to jakaś kleptomania albo inne zaburzenie psychiczne i tak, pewnie powinnam z tym gdzieś iść, do jakiegoś psychologa albo psychiatry, ale tak bardzo wstydzię się o tym mówić. Czuję się jak jakiś alkoholik, który nie jest w stanie się powstrzymać przed kolejnym łykiem wódki.

Najgłupszą rzeczą w tej całej sytuacji jest to, że zarabiam naprawdę dobrze i nie muszę tego robić, tak naprawdę na wszystko mi wystarcza i nawet, gdybym chciała kupić te 30 batoników w miesiącu, mogłabym sobie na to pozwolić.

Męczę się w tej sytuacji, ale nie wiem, jak to zmienić – to tak bardzo zatruwa mi życie…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

8 + osiemnaście =

Chciałabym się zmienić i przestać kraść, ale nie mogę się przed tym powstrzymać