„Trener uczuć” zniszczył związek mojej znajomej

Trener uczuć zniszczył związek mojej znajomej

Moja dobra znajoma Gabrysia jest dosyć specyficzną osobą. Od lat desperacko chce wyjść za mąż, a jej zachowanie zakrawa wręcz na szaleństwo. Dlaczego na szaleństwo? Już wyjaśniam.

Gabrysia zupełnie przestała myśleć o pracy, nie ma żadnego hobby ani jakichkolwiek zainteresowań, nie robi praktycznie nic innego, niż siedzenie na aplikacjach randkowych i polowanie na męża.

Niewiele rzeczy potrafi i też szczerze mówiąc, pewnie żaden facet nie chciałby takiej żony. Gabrysia nie potrafi gotować i mówi, że to umiejętność w dzisiejszych czasach mało potrzebna, bo przecież są knajpy, które dowożą jedzenie do domu. Nie lubi też sprzątać i mówi, że skoro resztki jedzenia nie leżą na podłodze, a kurz nie jest gruby na 5 cm, to jest dobrze. Gabrysia, oprócz szukania męża, zajmuje się tylko swoim wyglądem, bo to jest dla niej ważniejsze, niż jakieś obowiązki domowe. To dziewczyna, która nie ma niestety za wiele w głowie.

Gabrysia ogólnie ma wiele dziwnych pomysłów. Umawiała się z pewnym mężczyzną przez kilka lat, ale on zdecydował się z nią w końcu zerwać, nie chciał się jej na pewno oświadczać. Gdy Gabrysia wiedziała, że ich związek wisi na włosku, specjalnie odstawiła antykoncepcję i zaszła w ciąże, bo myślała, że faceta to przy niej zatrzyma. I tak, to podziałało, bo oświadczył się, ale… innej dziewczynie.

Gabrysia urodziła, ale nie zajmuje się dzieckiem i oddała je pod opiekę swojej mamie.

Nie tak dawno zaczęła spotykać się z nowym mężczyzną i wydawało się, że wszystko szło dobrze, jednak był to okres poznawania się, gdy prawie każdy związek dobrze się zapowiada.

Niestety dla tego związku, Gabrysia odkryła różne kursy prowadzone przez „trenerów emocji”, którzy mieli nauczyć ją utrzymać związek w harmonii i spokoju. Nie do końca zrozumiała sformułowanie, które na jednym z tych kursów usłyszała, a które brzmiało: „mężczyzna nie powinien się z Tobą nudzić”.

W rezultacie, kiedy zamieszkali razem, Gabrysia nieustannie urządzała awantury swojemu facetowi, wymyślając przy tym coraz to nowsze i bardziej absurdalne powody. Potem udawała miłą i kochaną, robiąc z emocji swojego faceta prawdziwy rollercoaster.

Facet wytrzymał to dokładnie pół roku. Pewnego wieczoru Gabrysia wróciła ze spotkania z przyjaciółkami, a jej rzeczy były w walizkach przy drzwiach, zamki już zmienione i nikt jej nie otwierał drzwi. Moja znajoma musiała ponownie zamieszkać z matką.

Gabrysia teraz mówi, że każdy facet jest taki sam i nie rozumie, że to ona zrobiła coś źle. Nie mieści mi się w głowie, jak można być tak bezrefleksyjnym. Macie podobne osoby w swoim towarzystwie? Czy próbowaliście kiedyś przemówić im do rozsądku? Udało się?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × 1 =

„Trener uczuć” zniszczył związek mojej znajomej