Moja przyjaciółka zaproponowała, abyśmy spotkały się na kawę jeszcze przed jej wyjazdem nad morze. Na ten wyjazd zaprosił ją jej kolega z pracy, z którym od dawna ma romans.
Mężczyzna deklarował, że Daria o nic nie musi się martwić i że wszystkie koszty wyjazdu bierze na siebie. Rozanielona przyjaciółka podrzuciła mi więc kota, którym miałam się opiekować podczas jej nieobecności, a potem ruszyła w podróż do pięknej, nadmorskiej miejscowości ze swoim ukochanym.
Kiedy tak odpoczywali, wszystko było w porządku. Wysyłała mi zdjęcia i pisała, że spędza cudowny czas. Wszystko było na wysokim poziomie – czterogwiazdkowy hotel, co wieczór wyjście do wystawnej restauracji, drogie kawiarnie. No cóż, Daria była tego warta. Niestety, w trakcie tego wspólnego pobytu Daria uznała, ze nie może żyć z kimś takim jak Arek. Owszem, był przystojny i hojny, ale bardzo nudny i tak naprawdę Daria większość czasu spędzała sama, bo on tylko chciał wylegiwać się na plaży, a ona potrzebowała czegoś więcej.
Moja przyjaciółka wróciła do domu opalona i zadowolona z odpoczynku. Nie przejmowała się tym, że związek z Arkiem nie wypalił. Ważne, że nic na tym nie straciła.
Kiedy spotkałyśmy się po tej jej wycieczce i piłyśmy kawę, nagle dostała SMS’a. Zobaczyłam, jak w jednym momencie mina jej rzednie. Dostała wiadomość od Arka, w której przypomniał jej dane do przelewu i poprosił o zwrot pieniędzy za wyjazd nad morze.
Spodziewał się najwidoczniej, że to będzie inwestycja, która sprawi, że kobieta poczuje się zobowiązana i odwdzięczy się mu jakoś, a moja przyjaciółka potraktowała to jako zabawę i nie dała mu tego, czego chciał. Postanowił więc zażądać zwrotu kosztów. Przyjaciółka oczywiście była zszokowana. Ma pieniądze i może mu zwrócić wszystko, ale odebrała to jako osobistą zniewagę. Ostatecznie zwróciła wszystko co do grosza.
Od tamtej pory w ogóle ze sobą nie rozmawiali.



