Kiedy pojawiła się rozmowa o długu, ciocia Ira szczerze nie pamiętała, o co chodziło. Ale prawdopodobnie ze świadomością, że rujnuje relacje z prawie jedynymi bliskimi krewnymi, po prostu wyjęła paczkę banknotów studolarowych, przeliczyła wymaganą kwotę i oddała. No cóż, mogła to zrobić w każdej chwili
autor: 28.05.2023
Czy w każdy rodzinie jest taka osoba, której nie można pod żadnym warunkiem pożyczać żadnych pieniędzy? Właśnie ja mam taką ciotkę.
Jest niezwykle „interesującą” kobietą. Jeżeli pożycza pieniądze, nigdy ich nie zwraca w wyznaczonym terminie, a po kilku miesiącach w ogóle zaczyna mówić, że ona nic nie wie o żadnych pieniądzach, nic nie pożyczała, o nic nie prosiła i proszę jej nie wmawiać!
Raz sprzedała mojej mamie pewną bajeczkę o swoim przyjacielu. Ciocia Irenka musiała wyjechać za granicę i twierdziła, że pewien Maks jest jej winien pieniądze, ale nie miał czasu ich jej przywieźć, a ona teraz pilnie ich potrzebuje. Poprosiła więc moją matkę o kilkaset euro. Maks miał przyjechać dzień później i wtedy mama odzyskałaby pożyczone ciotce pieniądze, ba, nawet dostanie więcej, bo przecież naliczyła Maksowi odsetki, więc mama jeszcze na tym zarobi.
Mama zgodziła się i następnego dnia cały dzień spędziła w domu, czekając na Maksa, który jednak nigdy się nie zjawił. Kilka dni później ciotka jakby nie wiedziała, o co ją pytamy. Nie wiedziała nic o żadnych pieniądzach, nie znała żadnego Maksa i w ogóle, czego od niej chcemy?!
Kiedy jednak nie odpuszczałyśmy jej, nagle sobie „przypomniała”, kim jest Maks, ale powiedziała, że to nie jej wina, że nie pojawił się z pieniędzmi, a ona nie ma z czego oddać.
Potem praktycznie nie było z nią kontaktu i wydawało się, że mama pożegnała się z pieniędzmi, ale Irena chciała nagle do nas przyjechać. Odwiedziła nas i zachowywała się tak, jakby nic się nie wydarzyło. Kiedy na drugi dzień przypomnieliśmy jej o długu, ponownie udawała głupią. Widząc jednak, że przez to atmosfera się psuje i rujnuje relacje z bliskimi, wyjęła pieniądze z portfela i oddała kwotę, którą wcześniej pożyczyła.
Teraz mamy jednak nowy problem. Ciotka pożyczyła kartę kredytową mamy, bo twierdziła, że swoją zgubiła, a gotówką nie wszędzie zapłaci. Chciała chociaż płacić kartą za bilety na metro. Mama dała jej tę kartę, mimo, że miała tam mało pieniędzy (rzadko ją używa), ale wystarczyło z pewnością na weekendowy bilet na komunikację miejską. Teraz mama zorientowała się, że nie ma tej karty, bo ciotka jej nie zwróciła.
Nagle zaczęły napływać prośby o spłacenie wykorzystanych środków z karty kredytowej. Kwota była naprawdę spora – na kilka tysięcy. Mama natychmiast zadzwoniła do ciotki, ale ta udawała, że nie rozumie, o co chodzi. Zaczęliśmy walczyć o umorzenie długu, a wcześniej zablokowanie tej karty.
Ciotki nie obchodziło, że w międzyczasie mama zachorowała. Ireny nie obchodziło, jak się czuje, czy ma pieniądze na życie, czy czegoś nie potrzebuje. Dla niej najważniejsze było, żeby żyć wygodnie i nie musieć za nic płacić.
Teraz ciotka jest na nas zła, że opowiedziałyśmy innym bliskim o jej zachowaniu. Uznała, że jesteśmy wredne i małostkowe. Na szczęście praktycznie wszyscy z rodziny odwrócili się od niej i nikt nie utrzymuje z nią już kontaktu. Może dzięki temu już nikogo nie oszuka.



