– Maria, zaczekaj!
Maria nie zamierzała wracać.
– To wal się! Wkrótce na kolanach do mnie przyjedziesz! – Powiedział facet i odszedł.
Maria wybiegła na ulicę w samej koszuli, a na zewnątrz była zimna jesień. Dziewczyna szybkim krokiem dotarła do małego placu w pobliżu. Wczoraj spacerowali tam z Arturem, a dziś… Dziewczyna płakała, łzy spływały jej po policzku. Wkrótce dołączyły do nich krople deszczu. Dziewczyna zobaczyła w pobliżu jasny neon – to była kawiarnia. Maria była mokra, chciała się ogrzać.
– Proszę oawę.
Była jedynym gościem, a z personelu był tylko barista.
– Proszę, Twoja kawa – powiedział barman i dodał szeptem: – dodałem kilka mililitrów koniaku, abyś się rozgrzała. – Dzięki, ale nie mam na to pieniędzy.
– To nic, zapłać tylko za kawę. Pij, póki jest gorąca.
Dziewczyna dopiła kawę i zaczęła się denerwować. Jak ma wrócić do domu? Telefon jest mokry, nie włącza się, ulewa się nie kończy, a na taksówkę nie ma pieniędzy. Kiedy barista zauważył, że dziewczyna ma zamiar wyjść z kawiarni podczas tej ulewy, zatrzymał ją:
– Czekaj, zadzwonię po taksówkę dla Ciebie.
– Ale powiedziałam, że nie mam pieniędzy.
– Przekażesz mi swój numer i zwrócisz mi pieniądze, kiedy będziesz mogła. Zgadzasz się?
– Tak, dziękuję – Maria uśmiechnęła się. Dzień później Maria zadzwoniła do faceta i zaproponowała spacer.
– Jesteś dziś jakaś inna! – powiedział, gdy ją zobaczył.
– Jak to inna? – zdziwiła się Maria.
– Sucha. Nawet Cię nie poznałem – zażartował.
– Jestem Maria – odpowiedziała z uśmiechem dziewczyna.
– Jestem Artur, bardzo mi miło.
Marina zmieniła się na twarzy, a facet to zauważył:
– Co się stało? Powiedziałem coś nie tak?
– Nie Po prostu mój były też nazywał się Artur.
– A kiedy zerwaliście?
– Wczoraj.
– Oczywiście. Ok, muszę wrócić do pracy. Przepraszam – powiedział facet i poszedł
. – Mamo, nie rozumiem, dlaczego wszyscy mnie opuszczają? Czy jestem taka zła? Straszna?
Oczy Marii przepełnione były łzami.
– Nie, córko. Jesteś mądrą, piękną i słodką dziewczyną. Postąpił słusznie. Właśnie zerwałeś ze swoim byłym, potrzebujesz czasu. Na pewno wróci.
Nadeszła wiosna. Maria wracała do domu z pracy, właśnie przechodziła przez ten plac.
– Maria, cześć!
– Cześć, Artur. Skąd się tutaj wziąłeś?
– Zapomniałaś, że pracuję w pobliżu? Pójdziemy na spacer?
– Nie, bo uciekniesz, a ja poczuję się jak ostatnia idiotka.
– Nie ucieknę, Maria. Wtedy dopiero co zerwałaś ze swoim chłopakiem, a ja nie chciałem być dla ciebie zwykłą rozrywką. Chcę z Tobą poważnego związku. Od tego dnia myślę o Tobie każdego dnia. M
Od tego dnia byli już razem.



