Związek Ady i Staszka nabrał tempa tak szybko, że po miesiącu znajomości postanowili zamieszkać razem. Ogrom ilość pracy u Staszka sprawiał, że nie miał czasu na poszukiwanie mieszkania, dlatego Ada się w tmy pełni zajęła. Trzy dni później pojechali obejrzeć mieszkanie. Przytulna kawalerka w centrum miasta. Właścicielka, według Ady, mieszkała z synem . Facet był trochę zdezorientowany tym, że: po pierwsze, mieszkanie nie przypominało mieszkania emerytki, otoczenie mówiło o młodszej gospodyni, a nie emerytce; Po drugie, Ada otrzymała klucze bez zapłaty.
Na pierwsze pytanie Ada po prostu wzruszyła ramionami, a na drugie odpowiedziała:
– Dałam im zadatek.
Wieczorem już pili herbatę w kuchni nowego mieszkania. Uzgodniono, że koszty mediów i czynszu będą równo podzielone na dwoje. Minęło około ośmiu miesięcy. Przez cały ten czas Staszek regularnie zauważał nowe rzeczy u dziewczyny. Wydatki nie pasowały do wynagrodzenia ekspedientki. Ada mówiła, że dostała po prostu premię i to dlatego. W dniu urodzin Staszek wracając do domu z bukietem, usłyszał słowa, które skłoniły go do zatrzymania się i wysłuchania rozmowy dwóch kobiet:
– Ola, dobrze zrobiłaś, że przyszłaś. Sprawdź, jak tu mieszkają młodzi ludzie.
– Przyjechałam złożyć życzenia mojej córce! Potem rozległ się dźwięk drzwi, które się otwarły i zamknęły. „Matka czy właścicielka mieszkania? Albo dwa w jednym?” – przemknęło w głowie Staszka. Budząc się z otępienia, wszedł do mieszkania, wręczył Adzie bukiet, złożył solenizantce życzenia. Świętowanie było zabawne. Rano opowiedział Adzie o podsłuchanej rozmowie i zapytał wprost:
– Czyje to mieszkanie?
Ada musiała przyznać, że to mieszkanie mamy. Wyszła, obiecała zwrócić pieniądze Staszkowi. Ale ten, nie słuchając jej, spakował się i wyszedł. Czy te szmaty kupione przez Adę były warte utraty zaufania i miłości Staszka? Myślę, że nie.



