Moja koleżanka z liceum, Maria, skończyła 35 lat kilka tygodni później. Powiedziała mi, że będzie świętować swoje urodziny w drogiej restauracji.
– Szczerze mówiąc, uwielbiam pokazywać, że żyję bardzo luksusowo, bardziej niż inni. Chcę, żeby ludzie widzieli, że ja mogę wejść do restauracji i zapłacić 30 zł za kawę, ale siedzieć w ciepłej i miłej atmosferze, a nie jak inni gdzieś w przejściu wziąć ją za 12 złotych i biegać z nią po ulicy.
Milczałam, ale było mi dziwine, że tego słuchałam.
– Kupiłam sobie sukienkę. Zapłaciłam za nią 7 tysięcy złotych, a za specjalne menu ile zapłaciłam! Nawet nie powiem, bo Twoje włosy staną dęba!
Maria to osoba, która lubiła świętować, a Daria już się do tego przyzwyczaiła. Wszyscy goście zaczęli się przygotowywać, ale zrozumieli, że restauracja nie jest tanią przyjemnością. Kupiłam mikrofalówkę dla przyjaciółki, za którą dałam 2500.
Ale tydzień przed urodzinami Marysia oświadczyła, że jej plany się zmieniły i przyjmie wszystkich w swoim domu.
– Jeszcze lepiej. W domu i jedzenie smaczniejsze, a atmosfera lepsza, impreza będzie super – spokojnie mówiła Maria.
Podczas obchodów urodzin wszyscy goście musieli tłoczyć się w małym pokoju. To było bardzo niewygodne: zarówno dzieci, jak i dorośli, nie było się gdzie odwrócić.
Stół to na ogół osobny temat. Większość jedzenia została zamówiona z pobliskiej kawiarni – były tylko sałatki i kanapki. W ciągu pół godziny wszystko się skończyło. Sama siedziałam i nic nie jadłam, żeby inni mieli więcej. Wstydziłam się Marii.
Mój mąż i ja zabraliśmy dwuletniego syna. Ale nie mogliśmy mu dać nic poza gotowanymi ziemniakami. Po prostu menu nie było przeznaczone dla dzieci.
Ale Maria nie miała zamiaru się martwić, po prostu zamówiła trzy pizze dla 20 osób, które przywieziono nam zimne i godzinę później!
Takiej uroczystości jeszcze nie widziałam.
Zanim goście zdążyli zjeść pizzę, Maria położyła ciasto na stole ze słowami, że czas się rozstać, bro, hałasujemy, a sąsiedzi mogą narzekać…
Wszyscy to zrozumieli. Zjedliśmy to ciasto i zebraliśmy się do wyjścia.
Planowałam też wyjść, ale Mariaa poprosiła mnie, żebym usiadła z córką, podczas gdy ona sprzątała ze stołu. Więc kiedy nasi mężowie pili herbatę w kuchni, bawiłam się z dziećmi.
Maria zaczęła rozpakowywać prezenty i koperty, które jej przynieśli.
– Dobrze, że nie świętowałam w restauracji, bo wcale by mi się to nie opłaciła. I tak ledwo na plus wyszłam.
Byłam zaskoczona takimi słowami. Nie rozumiałam, dlaczego Maria tak się zachowuje, ponieważ nigdy tak nie była… I nie narzekała na dochody. Jej mąż pracuje jako menedżer w fajnej firmie, przynosi dobre pieniądze do domu, mają samochód. A sama Maria, podobnie jak ja, otrzymuje pensję w wysokości 6 tysięcy złotych.
Jak może być tak skąpa i być taką materialistką?
Nigdy nie zaprosiłabym gości do prawiepustego stołu. Zawsze gotuję tak, że stół się wręcz ugina, mogę też dać krewnym coś ze sobą.
Wątpię, czy znowu pójdę na jakąś imprezę do Marysi. Trzeba jeszcze to dobrze przemyśleć! Nie jestem chciwa, ale nie chcę też wyrzucać pieniędzy w błoto Tym bardziej z takim nastawieniem!
Czy poszlibyście odwiedzić taką przyjaciółkę?



