Paweł dorastał na wsi, wychowywała go tylko matka. Ojca Paweł nigdy nie widział, ale mama robiła wszystko, aby syn nie czuł się pominięty czy osamotniony z tego powodu. Zawsze mieli w domu dużo słodyczy, a na święta mama starała się zadowolić syna, kupując najlepsze prezenty. W sąsiednim domu mieszkała duża rodzina. Mieli dwie dziewczynki i dwóch chłopców. Paweł lubił odwiedzać ich i bawić się z dziećmi. Szczególnie lubił Marię, najstarszą córkę w rodzinie. Uwielbiali siedzieć pod wielkim dębem i marzyć o ich wspólnej przyszłości. W rodzinie była też młodsza córka – Ania. Jej uśmiech rozbawiał Pawła i rozśmieszały go jej pulchne policzki oraz śmieszne warkocze.
Ale Paweł czuł wielką sympatię dla Marii, obiecał jej nawet pod dębem, że kiedy dorośnie, poślubi ją. Kiedy Paweł ukończył szkołę, matka zrobiła wszystko, aby syn poszedł na studia w mieście. Paweł wyjechał więc na studia. Nigdy nie wrócił na wieś, tylko mama przyjeżdżała do niego na święta. Po studiach Paweł znalazł dobrą pracę i po pewnym czasie dostał urlop. Wtedy postanowił odwiedzić przyjaciół z dzieciństwa. Drzwi otworzyła piękna dziewczyna z długim warkoczem i dużymi oczami
– Maria?
– Nie, jestem Ania. Maria jest w domu, wejdź.
Maria powitała Pawła mocnym uściskiem, ponownie ukryli się pod starym dębem, a potem Maria zapytała, czy Paweł pamięta obietnicę, którą złożył jako dziecko. Paweł pamiętał wszystko, ale był tak zdezorientowany, patrzył na dojrzałą Marię i zdawał sobie sprawę, że traktuje ją tylko jako dobrą przyjaciółkę.
– Maria, to były dziecięce obietnice… Bardzo Cię teraz kocham, ale jako siostrę. Maria uciekła do domu, najwyraźniej nie chciała, aby Paweł zobaczył jej łzy. W końcu czekała na niego przez te wszystkie lata. Na dwór wyszła jej siostra, Ania. Paweł nie mógł oderwać wzroku od dziewczyny. Ania też polubiła Pawła, rozumieli się bez słów. Tylko jak rozpocząć związek, jeśli Ania jest siostrą Marii i nie będzie zbyt pięknie – niestety siostry mogą wtedy zacząć się nienawidzieć…



