Przyjaciółka nie rozumiała, dlaczego Nina toleruje takiego mężczyznę, ale kiedy dowiedziała się o przyczynie, zaniemówiła.

Nina miała na siobie cały dom i opiekę nad rodziną. Pracowała od ósmej rano, potem biegła do sklepu, po czym docierała do mieszkania. Potem rozpoczynał się drugi etat – sprzątanie, pranie, gotowanie, przygotowywanie śniadań i obiadu na następny dzień itp. Rano musiała zebrać wszystkich, zawieźć do przedszkola i nie spóźnić się do pracy. Co dziwne, Nina nie była samotną matką. Jednak jej mąż nie pomagał jej w niczym. W domu nic nie robił, mimo że pracował tylko trzy dni w tygodniu. I każdego ranka było to samo:

– Nina, a gdzie są moje koszule? A gdzie jest moja szczotka do włosów?

Mężczyzna codziennie zachowywał się tak, jakby po raz pierwszy wchodził do swojego mieszkania. Nawet jeśli lodówka była pełna gotowego jedzenia, mąż nadal nie potrafił podgrzać go bez Niny. Spał do obiadu, a potem nie wstawał z kanapy aż do wieczora…

– Dlaczego wszystko to znosisz? – zapytała kiedyś przyjaciółka – Nie wiem, po co Ci taki związek. Po co Ci to? Pasożyt. Musisz go od razu wyrzucić.

– Jak mogę go wyrzucić? To jego mieszkanie.

– O to chodzi? Rozumiem!

– Mieszkanie trafiło do niego jeszcze przed naszym ślubem. Odziedziczył je po jakimś dalekim krewnym.

– Cóż, jeśli musisz cierpieć dla mieszkania, to cierp. Ale czy to sprawiedliwe? Jeśli masz mieszkanie, czy najbliższa osoba automatycznie staje się Twoją służącą? Czy mieszkanie, nawet odziedziczone, jest tak ważnym wkładem w relacje rodzinne, że można zapomnieć o wszystkich innych obowiązkach? Czy prawa do życia w mieszkaniu muszą być opłacane w ten sposób?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć − 5 =

Przyjaciółka nie rozumiała, dlaczego Nina toleruje takiego mężczyznę, ale kiedy dowiedziała się o przyczynie, zaniemówiła.