Po studiach przeprowadziłem się z mojego rodzinnego miasta do większego miasta. Tutaj są większe perspektywy i możliwości znalezienia pracy, oraz żony. Ożeniłem się, znalazłem swoją miłość. Z żoną dorobiliśmy się dwupokojowego mieszkania i tuż po tym, jak je zakupiliśmy uznaliśmy, że to świetny moment na to, by zdecydować się na nasze pierwsze dziecko. Urodziła nam się córeczka. Zarówno ja, jak i żona byliśmy bardzo z tego powodu szczęśliwi. Wychowywaliśmy naszą córeczkę, wszystko szło dobrze. Niestety, potem dostałem straszną wiadomość od mamy, dotyczącą tego, że tata przeszedł zawał serca, ale niestety – nie przeżył go. Z żoną natychmiast pojechaliśmy na pogrzeb i wesprzeć mamę. Co do mamy, to ta po pogrzebie ojca diametralnie się zmieniła, była nie do poznania. Przestała wychodzić z domu, jeść, w nocy nie mogła spać. Potrafiła godzinami siedzieć na kanapie i nieruchomo wpatrywać się w jeden punkt. Aby wyciągnąć mamę z tego stanu, z żoną postanowiliśmy zabrać ją do siebie. Wnuczka na pewno była w stanie przywrócić mamę do życia.
Mama spacerowała z naszą córką, razem oglądali telewizję, mama czytała jej bajki, gotowała pyszności, razem też jadły posiłki. Mama dzięki temu wszystkiemu wróciła do życia. Potem postanowiła sprzedać swoje mieszkanie w rodzinnym mieście i przenieść się bliżej nas, aby częściej spędzać czas z wnuczką. Byliśmy jak najbardziej za tym i nawet pomogliśmy mamie w przeprowadzce. Wtedy jeszcze bardziej zaczęła opiekować się naszą córeczką. Rano córka idzie do szkoły, chodzi do pierwszej klasy. Babcia wyciera jej usta po śniadaniu, a potem biegnie, żeby ubrać jej buty, aby jej księżniczka tylko się nie zmęczyła. Czesze jej włosy i ubiera kurtkę. Sama ją też pakuje, wkłada kanapki do pojemnika na śniadanie.
– Mamo, przestań… Jesteś nadopiekuńcza, ona przez to niczego się nie nauczy i będzie jakąś łamagą.
– Czy ja robię coś złego? No nie, przecież tylko pomagam wnuczce!
– Nade mną tak nie chuchałaś. Sam miałem pobudkę o 6 rano, musiałem się spakować, ubrać, potem nawet sam robiłem sobie śniadanie.
– Och, synku, nie porównuj swojego dzieciństwa z tym, co jest dzisiaj. Kiedyś tak nie zajmowano się dziećmi, a teraz to jest po prostu niezbędne.
I tak codziennie kłócę się z mamą. Mam dość tego, że moja córka niczego nie może zrobić sama i albo będzie leniwa, albo niczego nie będzie potrafiła zrobić, bo babcia ciągle ją będzie wyręczać we wszystkim. Myślę, że dzieci powinny być świadome swojej odpowiedzialności, powinny umieć liczyć na siebie, same uczyć się ubierać czy odrabiać lekcje. Tylko moja matka nagle zmieniła zdanie i stała się hiper-opiekuńcza, niestety na szkodę dziecka.



