Moja córka mieszkała w akademiku i studiowała. Niedawno otrzymałam telefon z informacją, że opuściła zajęcia. Natychmiast przyjechałam do akademika. Kiedy weszłam do środka, nie mogłam uwierzyć w to co się dowiedziałam

Moja córka Tamara jest ulubienicą mojej mamy. Babcia strasznie rozpieszczała swoją wnuczkę, spełniała wszystkie jej życzenia. Nieważne, ile razy prosiłam, żeby tego nie robiła, ale nic nie pomagało. Jednocześnie, babcia ignorowała dwójkę moich dzieci. W końcu postawiłam matce ultimatum: albo przestanie wyróżniać Tamarę, albo przestanę się z nią kontaktować.

Wydawało mi się, że matka się uspokoiła. Kiedy Tamara skończyła szkołę, wysłaliśmy ją do stolicy, aby studiowała na uniwersytecie i umieściliśmy ją w akademiku. Jest tam sprawdzona i kompetentna opieka.

Budzi ich rano, żeby nie spóźnili się na zajęcia. A jeśli któreś z dzieci przychodzi po 22:00, natychmiast informują o tym rodziców. Moja córka, ukończyła pierwsze półrocze bez żadnych ocen niedostatecznych. Tydzień temu, otrzymałam telefon z dziekanatu i zostałam ostrzeżona, że Tamara prawie nie uczęszczała na zajęcia w drugim semestrze i jeśli tak dalej pójdzie, zostanie wydalona z uczelni. Spakowałam się i pojechałam do stolicy, gdzie udałam się prosto do akademika. Jak się okazało, Tamara nie mieszkała tam od trzech miesięcy. Zadzwoniłam do córki:

– Cześć! Gdzie jesteś? – Zapytałam.

– W akademiku, mamo. Przygotowuję zadanie na jutro.

– Nie kłam! Jestem teraz w akademiku! I jak mi powiedziano, nie mieszkasz tutaj! Gdzie jesteś?

Córka wymamrotała adres i od razu tam poszłam. Jak się okazało, moja mama wynajęła i opłaciła mieszkanie dla wnuczki. Po przeprowadzce, Tamara poczuła się wolna. Zdarzało jej się wracać późno do domu. Przez to nie budziła się na czas i opuszczała wykłady. A ostatnio uznała, że nie ma sensu w ogóle studiować, bo mąż i tak ją utrzyma. Nawiasem mówiąc, to motto mojej matki. Kazałam jej odebrać dokumenty z uczelni i spakować resztę swoich rzeczy. Zapisałam Tamarę do miejscowego liceum, a matce zafundowałam straszny skandal. Obawiam się, że już straciłam córkę…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

18 + 4 =

Moja córka mieszkała w akademiku i studiowała. Niedawno otrzymałam telefon z informacją, że opuściła zajęcia. Natychmiast przyjechałam do akademika. Kiedy weszłam do środka, nie mogłam uwierzyć w to co się dowiedziałam