Nauczycielka zauważyła, że chłopiec zniknął z przedszkola, nigdzie go nie było. Drżącymi rękami, wykręciła numer do matki dziecka.

Anna po raz pierwszy zaprowadziła Igora do przedszkola. Nie chciał tam być, więc zawsze był kapryśny i okazywał swoją złość. Mimo to, matka pomogła mu się przebrać i odprowadziła go do grupy. Godzinę później, skontaktowała się z nią nauczycielka:

– Nie mamy pojęcia, gdzie jest pani chłopiec!

– Jak to? – Anna była oszołomiona.

Igora nigdzie nie było, po tym jak nauczycielka przeszukała całą okolicę. Kiedy wyszła, aby przynieść dzieciom śniadanie, już go nie było. Pomoc wychowawcy, również zamknęła oczy, zdając sobie sprawę, że nie zwróciła na niego uwagi.

Na sytuację zwrócono uwagę dyrektorowi. Zaczęto sprawdzać każdy kąt przedszkola. Kiedy mama chłopca weszła do starszej grupy, do pani Anny podeszła dziewczynka z sąsiedztwa i powiedziała:

– Ciociu Anno, widziałam dziś Twojego syna.

– Gdzie, Marysiu?

– Był w samochodzie z ojcem, ale nie miał na sobie kurtki i trampek.

– Wreszcie jest jakaś informacja!

Anna popędziła do domu z prędkością błyskawicy. Gdy zauważyła syna, natychmiast do niego podbiegła:

– Synku, dlaczego uciekłeś z przedszkola? Wystraszyłeś mnie na śmierć!”

– Wystraszyłem się i uciekłem z przedszkola. Po drodze zobaczyłem mojego tatę.

Ponieważ wyszedł z przedszkola w samym tylko swetrze w środku zimy, dziecko poczuło się chore. Anna musiała zostać z nim w szpitalu przez dwa tygodnie. Złożyła skargę na nauczycieli przedszkola. Nie obwinia siebie, bo uważa, że dopóki dziecko jest w przedszkolu, nauczyciel powinien się nim opiekować. Przedszkole natomiast zaniedbało swoje obowiązki. Wydział Edukacji stanął po stronie rodziców, udzielając nagany nie tylko wychowawczyni, ale i dyrektorowi przedszkola.

Czy była to rozsądna decyzja?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden + 10 =

Nauczycielka zauważyła, że chłopiec zniknął z przedszkola, nigdzie go nie było. Drżącymi rękami, wykręciła numer do matki dziecka.