Patrycja wychowała się w domu dziecka i naprawdę nie było jej łatwo. Po ukończeniu studiów otrzymała od państwa mieszkanie. Pracowała i żyła sobie spokojnie, aż do momentu, w którym w jej życiu pojawił się Adrian. Na początku wydawał się jej idealny. Namówił ją, by sprzedała swoje mieszkanie i aby kupili jakieś większe razem. Sam zajął się wszystkimi dokumentami i formalnościami, więc dziewczyna nawet nie wiedziała, że kupił to mieszkanie tylko na siebie. Wszystko było w porządku, ale kiedy mężczyzna stracił pracę, nagle wszystko się zmieniło. W tamtym momencie byli już po ślubie i mieli razem dwoje dzieci.
Kiedy mężczyzna stracił pracę, zaczął pić. Patrycja miała nadzieję, że może jakoś na niego wpłynie, ale sytuacja stawała się coraz gorsza. Mąż kradł jej pieniądze, żeby kupić wódkę. Patrycja znosiła to tylko dlatego, bo nie miała dokąd pójść. Żyła tak z nim przez kolejne trzy lata, przez cały ten czas odkładając niewielką część swojej wypłaty tylko po to, by odłożyć na wkład własny do zaciągnięcia kredytu na zakup własnego mieszkania czy domu. Takim sposobem udało jej się kupić mały domek na wsi. Był stary i wymagał remontu, ale kobiety to nie zrażało i i tak bardzo się cieszyła z tego, co miała.
Zabrała ze sobą dzieci, ignorując jednocześnie próby zatrzymania jej przez Adriana. Przeprowadziła się na wieś, by zacząć nowe życie.
W pobliżu jej nowego domu było też małe podwórko, na którym dzieci mogły szaleć i bawić się. Widać było, że bez ojca-pijaka czują się zdecydowanie lepiej. Dzieci czuły się wolniejsze i szczęśliwsze. W pobliżu domu Patrycja posadziła jabłoń – zawsze marzyła o posiadaniu jabłoni w okolicy domu. Obserwując, jak rośnie drzewo, pomyślała o tym, jak wszyscy będą zaskoczeni smakiem jabłek z tego drzewa. Stary domek stał się małym schronieniem dla rodziny i Patrycja chroniła go jako skarb.



