Malina prawie nie pamiętała swojego dzieciństwa. Pamięć najwidoczniej chroniła jej psychikę przed traumatycznymi wspomnieniami i w jej głowie były tylko jakieś strzępki wspomnień. Tutaj widzi, jak siedzi pod stołem, a wszędzie walają się niedopałki papierosów i puste butelki po alkoholu. Gdzieś wśród tego nieporządku znajduje kawałek chleba. Potem przypomina sobie, jak jakaś zataczająca się osoba, jakby od niechcenia, ale szarpnęła nią i odrzuciła na bok. Mała Malina bardzo płakała i chciała do mamy. W domu dziecka, internacie, a potem w szkole artystycznej Malina zawsze wierzyła, że jej matka kiedyś się pojawi i czekała na nią. Wymyślała różne historie, że jej mama jest gdzieś daleko, ale bardzo ją kocha, tylko po prostu jest bardzo zajęta i ciężko pracuje. Tak czekała na mamę przez te wszystkie lata. Niestety, jej mama nigdy nie przyjechała.
Malina miała wielki talent plastyczny, dlatego wychowawca z domu dziecka skieorwał ją do szkoły plastycznej z internatem. Tam nauczycielom udało się odkryć jeszcze bardziej i pogłębić jej talent, dzięki czemu dziewczyna rozpoczęła potem naukę na Akademii Sztuk Pięknych.
Alicja budzi się, ale nie spieszy się z otwieraniem oczu. Po udarze dolna część ciała stała się całkowicie niesprawna i po długim okresie spędzonym w szpitalu, oddali ją do państwowego domu starców. Minęły trzy lata od momentu, kiedy alkoholizm odebrał jej ostatnie resztki zdrowia. Alicja wspomina często młodość, kiedy wydawało jej się, że wszystko jest przed nią. Potem zaszła w nieplanowaną ciążę i do dzisiaj w głowie ma słowa swojego ówczesnego chłopaka, który powtarzał, że nie chce tego dziecka, a potem zniknął na zawsze, jakby zapadł się pod ziemię. Dziewczyna zaczęła pić po to, żeby zapomnieć i nie czuć strachu. Teraz, przypominając sobie ten koszmar, widzi ogromne oczy córki i słyszy jej cichy płacz.
Każdego dnia, siedząc na wózku inwalidzkim Alicja rozumiała, że nigdy nie wybaczy sobie tego, że zrujnowała życie swojej córki. W końcu kobieta postanowiła dowiedzieć się, co stało się z jej dzieckiem. Pisała do władz sierocińca, w którym porzuciła córkę i dowiedziała się, że jej córka jest początkującą artystką. Alicja słysząc to znowu się rozpłakała, ale to były zły szczęścia.
Jakoś udało jej się dostać telefon do Maliny, ale długo nie miała odwagi, by do niej zadzwonić. W końcu zebrała się na odwagę i wybrała numer.
– Malinko! Tu Twoja mama. Wybacz mi – głos Alicji załamuje się. Świadomość staje się mętna, telefon wypada z rak, który następnie podnosi sanitariusz i wszystko wyjaśnia zszokowanej Malinie. Trzy dni później Malina przyszła do matki. Przywiozła jej w prezencie jej portret, który namalowała będąc jeszcze wychowanką liceum.



