– Ja mam wszystko zapisane – ile wydałam na mamę, nawet mam paragony. A co, Ty nie zapisywałeś? No to trudno – powiedziała siostra do swojego brata. Marek w ciszy oddał jej wszystkie pieniądze

Miałam pewną sąsiadkę, która była bardzo energiczną i zwinną kobietą. Prowadziła swój własny biznes, zarabiała pieniądze i nie nie szczędziła wysiłku, aby tylko dać to, co najlepsze swojej córce i synowi. Naprawdę oddała im wszystko, co tylko mogła, a potem niestety zachorowała. Przez 20 lat walczyła z chorobą, początkowo z powodzeniem, ale potem choroba zaczęła ją pokonywać.
– Przez całe życie starałam się im dawać wszystko po równo.
Markowi kupiła mieszkanie dwupokojowe, a rok później przeniosła córkę z kawalerki do mieszkania dwupokojowego, aby ta nie zazdrościła bratu.

– Moja córka ma nowy samochód, więc od razu brat też dostał.

Niestety, dzieci wyrosły na rozpieszczone. Córka myślała ciągle tylko o tym, że sytuacja polityczna utrudnia jej osiągnięcie sukcesu w biznesie. Niestety, nie brała tylko jednego pod uwagę, mianowicie, że aby odnieść jakiś sukces, trzeba na niego zapracować i oderwać tyłek od kanapy, czego oczywiście nie robiła. W dodatku poślubiła bardzo apodyktycznego mężczyznę.

Olaf przez całe życie zazdrościł wszystkim, zwłaszcza bratu Krystyny. Dopiero co wzięli ślub, a w rodzinie już doszło do awantury:
– Twoja matka myśli tylko o Marku! A to, że ma córkę, zupełnie jej nie obchodzi. Marek obraca nie wiadomo jakimi pieniędzmi, a my wegetujemy. Jesteś głupia! Powinnaś iść do matki i żądać od niej pieniędzy!

Kobieta więc, zmanipulowana przez męża, chodziła do matki i domagała się „sprawiedliwego traktowania”. Alina ulegała i starała się jeszcze bardziej wszystko dzielić po równo. Jako, że sama wiele lat handlowała na rynku, oddała dzieciom swoje miejsca w centrum targu. Syn sam wstawał wcześnie rano i zajmował się sprzedażą, a córka zatrudniła kogoś, kto będzie robił to za nią, bo sama wolała pracować w salonie kosmetycznym tylko po parę godzin i była w tym całkiem dobra,a jej mąż do pracy się nie wyrywał. Przez męża też w końcu postanowiła iść do pracy, bo ciągle wypominał jej, że brakuje im pieniędzy, chociaż sam z tym nic nie robił. Marek był o wiele bardziej prostym człowiekiem niż jego siostra, dlatego nie miał problemu z tym, żeby zajmować się handlem. Jedyne co, to nie bardzo potrafił oszczędzać i pieniądze się go słabo trzymały.

Potem Alina zachorowała i powoli zaczęła wydawać wszystkie swoje oszczędności próbując uratować swoje życie. Siostra wtedy powiedziała bratu:
– Zabieram sobie Twoje miejsce, sama tam stanę, będę handlowała, a na drugim stanowisku będzie sprzedawała dalej opłacana przeze mnie osoba. Potrzebuję więcej pieniędzy, z samego salonu ciężko wyżyć, a syn niebawem zacznie studia, więc nie będzie wcale łatwo.
Marek nie kłócił się z siostrą, tym bardziej, że coraz więcej czasu poświęcał na opiekę nad matką. Pieniądze brata i matki szybko się skończyły, dlatego Marek poprosił siostrę o pomoc, bo ich matka musiała kontynuować leczenie, tym bardziej, że nagle nastąpiła poprawa zdrowia.
– Nie mam pieniędzy, zainwestowałam wszystko w rozwój biznesu. Sprzedaj coś! Ja Ci oddam pieniądze i co, za co będę żyć? Matka i tak już nie wstanie, nie ma co pompować w nią pieniądzy!

Marek poszedł więc do kuzyna, aby poprosić o pożyczkę. Ten jednak jakoś się wykręcił i nie dał ani grosza. Niestety, nieleczona choroba powróciła ze zdwojoną siłą, przez co miesiąc później Alina już nie żyła. Brat i siostra poszli do notariusza na odczytanie spadku, a potem zaczęli planować, że mieszkanie matki powinno zostać sprzedane, a pieniądze podzielone. Potem siostra wyjęła jakiś notatnik:

– mam wszystko zapisane, co i ile wydałem na matkę, więc przy dzieleniu się musimy wziąć to pod uwagę. A Ty skoro nie zapisywałeś, to już Twoja wina, a nie moja!
Krystyna zapisała wszystko – ile wydała na bezynę, gdy gdzieś wiozła matkę, ile na artykuły spożywcze, kiedy i ile przyniosła mamie jedzenia oraz jakieś inne koszty. Marek oddał jej wszystko w ciszy.

Z tego, co jeszcze zostało, zapłacił kamieniarzowi za nagrobek.
Dobrze, że mama, gdy była jeszcze w pełni sił, powiedziała:
– Synku, ja wiem, że pewnie Krysia Ci nie odpuści i nic nie dostaniesz ze spadku. Nie mów więc nikomu, ale kupiłam Twojemu synkowi mieszkanie. Dopóki jest mały, wynajmuj je, a potem będzie jego. Będzie Wam łatwiej. Tylko uważaj, żeby siostra się nie dowiedziała z tym swoim mężem. Są chciwi, a Ty prosty chłopak…

Znała matka swoją córkę!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

3 × 4 =

– Ja mam wszystko zapisane – ile wydałam na mamę, nawet mam paragony. A co, Ty nie zapisywałeś? No to trudno – powiedziała siostra do swojego brata. Marek w ciszy oddał jej wszystkie pieniądze