Życie samotnej matki, nie należy do najłatwiejszych.

Jako samotna matka borykam się z wieloma problemami. Nie chodzi nawet o finanse – zarabiam wystarczająco dużo, by zapewnić utrzymanie mojemu jedynemu synowi i zadbać o to, by niczego mu nie brakowało, ale poza finansami, dochodzą inne kłopoty. Czas leci bardzo szybko, zwłaszcza, gdy pracujesz, zajmujesz się domem, a dzieci szybko dorastają. Jeszcze niedawno Igor był niemowlakiem, potem przedszkole, pierwszy raz w szkole, a teraz jest już w szóstej klasie i zaczyna się czas nastoletniego buntu. Może to moja wina, a może – jak mówi moja mama – to kwestia wieku przejściowego. To wiek kiedy zaczynają buzować hormony i nastolatek tylko czeka żeby nakrzyczeć na matkę o byle co.

Podczas jednego z naszych nie najlepszych dni, odwiedziła mnie moja dobra przyjaciółka, która ma dwoje dzieci w wieku Igora. Założyłam, że zrozumie zachowanie swojego syna. Nie chciał nawet wyjść i się przywitać, nie chciał usiąść z nami przy stole, mówiąc że jest zajęty graniem na konsoli, rozmawianiem przez komunikator, a potem stwierdził, że jesteśmy nudne, więc po co ma z nami siedzieć!

Razem z koleżanką byłyśmy zatopione w rozmowie, na stole postawiłam ciasto i kiedy zaczęłyśmy pić kawę, z pokoju wyszedł Igor. Był tak zajęty rozmową przez telefon, że nie zauważył dywanu pod swoimi stopami, przeklął na oczach gościa, potykając się o niego. Nie przeprosił ani nie przywitał się z moją przyjaciółką, tylko od razu przeszedł do swoich żądań: „Mamo, daj mi trochę pieniędzy, jutro po szkole idziemy z kolegami do kina”. W takich chwilach zawsze się za niego wstydzę, a także za siebie, jak go wychowałam. Może gdybym była z nim sama w domu, od razu bym się poddała i po prostu dała mu pieniądze, ale chciałam bronić swojego stanowiska przed przyjaciółką. Zapytałam więc, dlaczego się nie przywitał, gdzie jest jego „magiczne słowo” i takie tam. Tak jak się spodziewałem, zaczął się dąsać. Już nadąsany, zapytał: „Więc nie dasz mi żadnych pieniędzy?”. Powiedziałam, że nie i wtedy wpadł w histerię, jakby miał pięć lat, a nie dwanaście. Powiedział, że przeczytał w Internecie, że każde dziecko ma prawo domagać się wszystkiego od rodzica, a jeśli on nie spełnia wymagań mogą zostać odebrane prawa rodzicielskie, a ja jako matka mam obowiązek zapewnić mu utrzymanie i kieszonkowe. Ponownie, aby nie sprawić wrażenia, że pozwalam synowi na wszystko, powiedziałam Igorowi, że doskonale znam swoje prawa jako matka. Jeśli ma ochotę niech mnie zgłosi do odpowiednich służb, zobaczy jak żyją dzieci w domu dziecka, ale od razu zapowiedziałam, że wszystkie jego rzeczy jak konsola, telewizor, telefon komórkowy, zostają tutaj!
Na początku mój syn poczuł się urażony, ale po wyjściu przyjaciółki przyszedł i przeprosił. Mam nadzieję, że ten efekt utrzyma się przez jakiś czas, zanim znowu zacznie się złościć.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

15 + szesnaście =

Życie samotnej matki, nie należy do najłatwiejszych.