Żona i ojciec
Małgorzata tylko udawała, że pragnie poznać rodziców Pawła. Po co jej to było potrzebne? Przecież nie zamierzała z nimi mieszkać, a i tak od jego ojca ponoć zamożnego niczego poza kłopotami i podejrzeniami nie mogła się spodziewać.
Ale skoro postanowiła wyjść za mąż, trzeba grać do końca.
Małgorzata ubrała się schludnie, lecz prosto, by odebrano ją jako miłą, skromną dziewczynę.
Spotkanie z rodzicami narzeczonego zawsze wydarzenie, pod którym kryją się lodowe szczeliny, a spotkanie z mądrymi rodzicami to już próba nerwów.
Paweł sądził, że trzeba ją pocieszać:
Gosiu, nie przejmuj się. Tylko spokojnie. Tata jest poważny, ale idzie się z nim dogadać. Niczego strasznego nie powiedzą. Pokochają cię. Tata trochę dziwny, ale mama to dusza towarzystwa zapewniał ją przed drzwiami rodzinnego domu.
Małgorzata uśmiechnęła się, odsuwając kosmyk włosów z ramienia. Więc tata ponury, mama dusza towarzystwa. Dobre połączenie. Westchnęła w duchu.
Dom jej nie zadziwił. Bywała już w bogatszych.
Przyjęto ich od progu.
Małgorzata nie była szczególnie zestresowana. Ludzie jak ludzie. Pani Halina jak już słyszała od Pawła od wielu lat prowadziła dom, sporadycznie wyjeżdżała z przyjaciółkami, nic szczególnego. Ojciec, Dariusz Janicki, choć ponoć mało wesoły, był raczej milczkiem. Ale to imię Brzmiało jej znajomo
Przywitali się…
I coś się w niej zatrzymało, jakby nie mogła przekroczyć progu domu. To był kres Przyszłej teściowej nie znała, ale przyszłego teścia rozpoznała natychmiast Spotkali się już trzy lata temu. Nieczęsto, lecz z obopólną korzyścią. W barach, w hotelach, w knajpach w centrum Warszawy. Naturalnie, Dariusz ukrywał, że się znają i przed żoną, i przed synem Pawłem.
No to pozamiatane.
Dariusz w mig ją rozpoznał. W jego oczach zamigotał błysk: może i zaskoczenie, może coś groźniejszego, jakieś ukryte knowania ale milczał.
Paweł beztrosko przedstawił ją rodzicom:
Mamo, tato, poznajcie Małgorzatę. Moją narzeczoną. Mógłbym ją przyprowadzić wcześniej, ale ona taka nieśmiała.
Ojej
Dariusz Janicki podał jej dłoń.
Jego uścisk był mocny, twardy.
Bardzo mi miło, Małgorzato powiedział, a w tym czaiła się nuta czegoś, czemu Małgorzata nie potrafiła od razu nadać nazwy. Może gniewu? A może ostrzeżenia? Albo
Oczekiwała, że Dariusz zaraz wszystko zdekonspiruje.
Mnie również, panie Dariuszu odparła, próbując, by nie przyłapano jej na gorącym uczynku. Uścisnęła mu dłoń, a przez jej ciało przebiegał dreszcz adrenaliny. Co teraz
Ale nic się nie stało.
Dariusz, wysilający się na coś w rodzaju uśmiechu, sam odsunął jej krzesło przy stole.
Może planował upokorzyć ją na oczach wszystkich
Jednak nic się nie wydarzyło.
I wtedy Małgorzatę olśniło on jej nie zdradzi. Jeśli wsypie ją, wsypie siebie przed żoną.
Oddech wrócił do normy, atmosfera stała się nawet swobodna. Halina opowiadała zabawne historie z czasów dzieciństwa Pawła, a Dariusz pozornie słuchał ciekawie i zadawał Małgorzacie pytania o pracę. Śmieszne, wiedział o niej dużo więcej. Jego ironia już nie drażniła. Nawet żartował, a Małgorzata, zaskoczona, śmiała się szczerze. Chociaż w jego żartach pobrzmiewały nuty, które rozumieli tylko oni dwoje.
Na przykład, gdy spojrzał jej głęboko w oczy i powiedział:
Wie pani, Małgorzato, przypomina mi pani moją byłą koleżankę. Też była bardzo bystra. Znajdowała wspólny język z każdym.
Małgorzata nie zawahała się:
Talentów są różne rodzaje, panie Janicki.
Paweł, zakochany, przelatywał spojrzeniem między nią a rodzicami, nie dostrzegając żadnych dwuznaczności. Naprawdę ją kochał. I to było i najsłodsze, i najboleśniejsze. Dla niego.
Potem, gdy rozmowa zeszła na podróże, Dariusz, patrząc na Małgorzatę, rzucił:
Osobiście lubię odludne miejsca. Bez tego całego zgiełku. Można posiedzieć, pomyśleć, zwłaszcza z dobrą książką. A pani, Małgorzato? Jakie miejsca pani lubi?
Złapał ją.
Lubię, gdy wokół są ludzie, gwar, śmiech odparła, nie wchodząc w pułapkę. Choć niekiedy zbędne uszy bywają niebezpieczne.
Wydawało się, że Halina coś zauważyła. Na chwilę zmarszczyła brwi, chyba odganiając sobie niewygodne skojarzenia.
Dariusz wiedział, że Małgorzata nie należy do miłośniczek ciszy. I znał powód.
Gdy wieczór dobiegł końca i przyszedł czas na rozstanie, Dariusz Janicki objął Pawła.
Synu, dbaj o nią. Jest wyjątkowa.
Brzmiało to jak komplement i kpina zarazem. Tylko Małgorzata rozumiała podwójną warstwę.
Poczuła jak temperatura w pomieszczeniu spadła. „Wyjątkowa”. Akurat to słowo.
***
W nocy Małgorzata nie mogła zasnąć.
Leżała, rozważając nagłe spotkanie i próbując znaleźć sposób na egzystencję w świetle nowych okoliczności. Przyszłość nie rysowała się różowo. Podejrzewała, że Dariusz Janicki również nie spał. On przez niespodziewaną konfrontację. Ona przez nadchodzący dialog. I przez wszystko, szczerze mówiąc.
Cicho podniosła się z łóżka, nałożyła ukochaną domową bluzę na t-shirt i szorty i bezszelestnie wyszła z pokoju. Zeszła po schodach, specjalnie stąpając na tyle wyraźnie, by ci, którzy nie śpią, to usłyszeli i zatrzymała się na werandzie. Przewidywała, że Dariusz Janicki zaraz się pojawi.
Nie musiała długo czekać.
Nie możesz zasnąć? spytał zza jej pleców.
Coś mi nie idzie odpowiedziała Małgorzata.
Zawiał lekki wiatr.
Poczuła charakterystyczne perfumy Dariusza.
Przyglądał się jej z uwagą.
Czego chcesz od mojego syna, Małgorzato? nie pozostało nic z poprzedniej uprzejmości. Wiem, na co cię stać. Wiem, ilu takich jak ja było w twoim życiu. Wiem, że zawsze chodziło ci o pieniądze. Nie ukrywałaś tego. Cenę, choć zawoalowaną, podawałaś natychmiast. Po co ci Paweł?
Skoro chce zignorować przeszłość, Małgorzata nie musi być uprzejma. Uśmiechnęła się cynicznie:
Kocham go, panie Dariuszu zaśpiewała Czemu nie mogę?
Nie uwierzył jej.
Ty? To śmieszne. Wiem, kim jesteś, Małgorzato. Powiem Pawłowi wszystko. Kim byłaś. Co robiłaś. Myślisz, że po tym się z tobą ożeni?
Małgorzata podeszła bliżej, dzielił ich już ledwo krok. Przechyliła głowę, przyglądając się mu badawczo. Jakby nie napatrzyła się dość!
Opowiadaj, panie Janicki przeciągnęła słowa Ale wtedy twoja żona pozna nasz mali sekret…
To
To wzajemność. Ujawnisz okoliczności, przy jakich się poznaliśmy już nie ukryjesz, czym się trudniliśmy. Uzupełnię twoją wersję.
To nie to samo
Powiesz to żonie?
Dariusz znieruchomiał. Próby zastraszenia zawiodły. Zrozumiał, że tkwią w jednym wozie.
Co jej opowiesz?
Nie tylko jej. Wszystkim. Pawłowi też. Pokażę, jakim jesteś rodzinnym facetem i przy jakich obowiązkach się zatrzymywałeś w pracy. Wszystko powiem. Wtedy nie będę już miała nic do stracenia. Chcesz ocalić syna przed mną? Próbuj.
Trudny wybór.
Zniechęcić syna do ślubu podpisać własny wyrok na małżeństwo.
Nie odważysz się.
Nie? Małgorzata uśmiechnęła się z ironią. Ty możesz, a ja nie? Zrobię, co trzeba, jeśli ty zaczniesz opowiadać Pawłowi o moim rzekomym wyrachowaniu, kiedy masz w ręku taki materiał, który kosztuje cię żonę? Halina dużo ceni sobie wierność.
Pamiętała dobrze, jak Dariusz lat temu, nawalony, wyznał jej swoje winy i zachwycał się lojalnością żony. Halina nie wybaczy. Nigdy. Więc naprawdę musi wybierać.
Wiedział, że nie blefuje.
Dobrze wydusił Nikomu nic nie powiem. I ty też milcz. Zapominamy o tym, co było.
Dlatego Małgorzata spała spokojnie. On straciłby jeszcze więcej.
Jak wolisz, panie Dariuszu.
Rano opuścili dom rodziców Pawła. Pod nienawistnym spojrzeniem przyszłego teścia Małgorzata żegnała się z jego żoną, która już nazywała ją córeczką. Dariuszowi aż powieka drgnęła.
Męczyło go, że nie może ostrzec syna przed czarującą przyszłą żoną, ale też bał się stracić wszystko. Rozwód oznaczał stratę nie tylko Haliny, ale i połowy majątku. Oczywiste było, że żona nie odejdzie z pustymi rękami. A syn zapewne mu nie wybaczy…
Za drugim razem Małgorzata i Paweł zostali u rodziców na dwa tygodnie.
Wakacje samo życie.
Dariusz Janicki konsekwentnie ich unikał, tłumacząc się sprawami. Lecz pewnego dnia, pod wpływem złej ciekawości, postanowił zajrzeć do torby Małgorzaty. Może znajdzie tam coś, co zdobyłoby przewagę.
Przekopywał jej kosmetyczkę, notesik, terminarz. Wtem jego wzrok padł na niebiesko-biały przedmiot. Test ciążowy. Wyraźnie dwie kreski.
Myślałem, że katastrofa to ślub mojego syna z Nie, to jest katastrofa! odłożył test, lecz nie zdążył zamknąć torby.
Małgorzata już go przyłapała.
Ależ pan nieładnie grzebie w cudzych rzeczach rzuciła sarkastycznie, lecz nie wyglądała na zmartwioną.
Dariusz nie bronił się.
Jesteś w ciąży z Pawłem?
Małgorzata powoli podeszła, odebrała torebkę, spojrzała mu w oczy:
Popsuł pan niespodziankę, panie Dariuszu.
Dariusz wściekł się. Teraz już nie odciągnie od syna Małgorzaty, nie rozbije ich związku. Jeśli się wyda, wszystko runie. Musiał więc milczeć. Choć ciężko było wiedzieć, w jakie sidła wchodzi Paweł.
***
Minęło dziewięć miesięcy i jeszcze pół roku.
Paweł i Małgorzata wychowywali Alicję.
Dariusz Janicki unikał wizyt, nie chciał widywać wnuczki, która nie wydawała mu się nawet bliska. Małgorzata go przerażała jej obojętność wobec Pawła, jej przeszłość…
I znów.
Halina wybierała się z wizytą do syna i synowej.
Darek, jedziesz ze mną?
Nie, boli mnie głowa.
Znowu? To już nie żart.
Zmęczyłem się po prostu. Jedź sama.
Dariusz, jak zawsze, markował chorobę migrena, katar, rwa, niesprawne nogi wymyślał powody. Nawet zażył leki dla pozoru. Nie mógł patrzeć na Małgorzatę. Nie chciał jej obecności, ale i nie mógł już mówić.
Wieczór był nudny, jeśli nie brać pod uwagę natrętnych myśli.
Położył się.
Poczytał.
A potem dostrzegł, że Halina długo nie wraca. Minęła jedenasta, a jej nie było. Telefon milczał. Oczywiście zadzwonił do Pawła.
Pawle, czy wszystko w porządku? Haliny nie ma. Już wyjechała?
Tato, jesteś ostatnią osobą, z którą chciałbym teraz rozmawiać.
Rozłączył się
Dariusz już miał jechać do syna, gdy pod dom podjechał samochód. Oczywiście Małgorzata. Przeczuwał już, że zaczyna się scenariusz, którego nie zrozumie. Widząc ją, o mało nie zemdlał.
Co ty tu robisz?! Powiedz! potrząsał ją Co się stało?
Zdawała się niewzruszona. Nalała sobie wina. Wypiła. Usiadła wygodnie.
Katastrofa.
Jaka katastrofa?
Nasza, wspólna. Paweł natrafił na stronie pewnej kawiarni na stare zdjęcia sprzed czterech lat. Z tej imprezy w Azylu, pamiętasz? Paweł chciał zrobić tam niespodziankę na rocznicę, wszedł na ich stronę A tam my. W całej krasie. Fotograf, niech go! Wrzucone wszystko. Teraz Paweł wariuje. Halina chce się rozwodzić. A ja chyba jak chciałeś też rozwodzę się z twoim synem.
Dariusz zamarł. W głowie przewinęły się obrazy, tamten serwis, tamta impreza… Pamiętał, jak prosił, by nie robić zdjęć. Ale, któż by przewidział takie zbiegi!
Opadł bezsilnie na podłogę.
Czemu przyszłaś do mnie?
Uciekłam na wieczór uśmiechnęła się Małgorzata W domu chaos, Alicja z nianią. Chcesz wina?
Podała mu jego własne.
Siedzieli na werandzie i pili. Wydawało się, że tylko śpiew świerszczy łączy ich jeszcze ze sobą.
Wszystko przez ciebie powiedział Dariusz.
Małgorzata skinęła głową, nie podnosząc wzroku.
Taak.
Jesteś nie do zniesienia.
Tak jak twierdzisz.
Nawet nie żal ci Pawła.
Żal, ale siebie żal mi bardziej.
Kochasz tylko siebie.
Nawet się nie wypieram.
Nagle chwycił ją za podbródek, patrząc w oczy.
Wiesz, że nigdy cię nie pokochałem wyszeptał.
Wierzę na słowo.
***
Rano, gdy Halina jednak przyjechała, by się pogodzić i ratować resztki rodziny, zastała Małgorzatę i Dariusza razem. Jeszcze śpiących.
Kto tam? podniosła się Małgorzata.
Ja Halina, patrząc, jak jej świat się rozsypuje.
Małgorzata tylko lekko się uśmiechnęła. Dariusz obudził się później, ale za żoną nie wybiegł.



