Złośliwa starsza pani

Zła staruszka

Alicja wysiadła z taksówki i czekała, aż z samochodu wysunie się mała Helenka.

– Dziękuję – podziękowała kierowcy Alicja, wzięła córeczkę za rękę i powoli ruszyły w stronę klatki schodowej. Przy niskich schodkach na ławce siedziały dwie starsze panie.

– Dzień dobry – przywitała się Alicja.

– Dzień dobry – odpowiedziała jedna z kobiet. – Do kogo to takie piękności idą w zaloty?

Alicja tylko się uśmiechnęła. Otworzyła kluczem zamek i weszła z córką do środka. Ledwie drzwi się za nimi zamknęły, gdy jedna z kobiet odezwała się dość głośno, że pół godziny temu widziała dwóch młodych mężczyzn wnoszących jakieś pudła i worki do klatki.

– Nowi lokatorzy wprowadzają się do mieszkania nad tobą, to te, co Wróble wynajmują. Więc trzymaj się, Marysiu, bezsenne noce masz zagwarantowane – odparła druga kobieta.

– Nie tego się czepiły. Niech tylko spróbują hałasować. Zaraz doniosę do opieki społecznej, niech się tym zajmą…

Dalej Alicja już nie słuchała. Podeszła do windy, stała akurat na parterze, i wjechały z Helenką na piąte piętro.

Drzwi do mieszkania były uchylone. Mężczyźni siedzieli w kuchni i pili herbatę.

– O, Alicja przyjechała. A my tymczasem herbatę zrobiliśmy. Wybacz, trochę się rozgościliśmy.

Alicja sięgnęła do torby po portfel.

– Olu, obrażasz. Pomogłem jak przyjaciel. Może na próżno odeszłaś od Bartka? Pogodzilibyście się. Nie pracujesz, z co żyć będziecie z córką? – Mówiący mrugnął do Helenki, a ta rozpromieniła się.

– Jakoś przeżyjemy. Złożę pozew o rozwód, będą alimenty, zasiłek. Nie wrócę do Bartka. Możesz mu tak powiedzieć.

– Dobra. Ale jeśli coś, dzwoń, pomogę, jak będę mógł. No, urządzaj się, a my pójdziemy – powiedział Krzysław.

Mężczyźni wyszli. Alicja spojrzała na pudła pośrodku pokoju i westchnęła.

– No to co, pomożesz mamie rozpakować rzeczy?

– Nie. Pobawię się – odparła Helenka.

– Dobrze. Tylko nie krzycz i nie hałasuj, bo nas stąd wyrzucą – upomniała córkę Alicja.

Dziewczynka skinęła głową zrozumiałe.

Alicja otworzyła pudełko z zabawkami i Helenka natychmiast wyjęła z niego pluszowego misia. A Alicja otworzyła szafę i zaczęła układać na półkach ubrania z worków.

Mieszkanie było jednopokojowe, niewielkie. Ale gdzie im więcej? Meble przyzwoite, remont zrobiony, czysto. Nic takiego. Jeśli nie kupować niepotrzebnych rzeczy, oszczędzać, dadzą radę.

Potem Alicja ugotowała makaron i parówki, przywiezione ze sobą. Umyła podłogę i ułożyła Helenkę do snu, rozkładając sofa. Oczy same się jej zamykały, ale Helenka nie chciała zasnąć bez bajki. Trzeba było czytać. Gdy wreszcie dziewczynka zasnęła, Alicja opadła głową na poduszkę i zamknęła oczy. I natychmiast przypomniały jej się słowa męża:

«Jeszcze przywleczesz się do mnie na kolanach, błagając, żebym cię przyjął z powrotem… A ja jeszcze pomyślę, czy warto.» Łzy napłynęły do oczu, a sen uciekł.

Alicja wstała i poszła do kuchni. Nie włączyła światła, stała przy oknie i wpatrywała się w nieznany widok za szybą, w gęstniejący zmierzch…

***

Poznali się z Bartkiem na przystanku. Podszedł do niej i zapytał, którym autobusem można dojechać do ulicy Reymonta.

Alicja pomyślała i wymieniła numery autobusów. A Bartek spytaA gdy tak stała w ciemności, poczuła, że mimo wszystkich trudności, jest wreszcie wolna, a nadchodzący świt przyniesie jej nowy dzień i nowe nadzieje.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

pięć × cztery =

Złośliwa starsza pani