Praktycznie jak co weekend, zaprosiłem kilku przyjaciół do mojego mieszkania. Często urządzaliśmy takie domowe spotkania. Trzeba przyznać, że koledzy trochę mnie rozpieszczali, więc nie zmęczyłem się gotowaniem.
Kiedy kończyły się dni powszednie, a zaczynały weekendy, zbieraliśmy się w moim mieszkaniu jako grupa najlepszych znajomych. Zwyczajem było, że ten, kto przychodził z wizytą, przynosił jakiś smakołyk. Koledzy przychodzili do mnie do domu i przynosili bułki, pizze i inne przekąski. W ciągu ostatniego roku, zjedliśmy wiele pysznych, choć niezbyt zdrowych potraw. Jedynym posiłkiem, który przyrządziliśmy sami, był kebab. Pozostała część menu, była zazwyczaj zamawiana przez telefon. Było to jednak dla mnie wygodne, ponieważ nie musiałem stać cały dzień przy kuchence i nie miałem góry brudnych naczyń.
Pewnego razu, postanowiłem sam nakryć do stołu na ucztę. Chciałem jednak tak zaplanować menu, aby nie musieć stać cały dzień przy garach. Mogę być dumny, że mi się udało. Moi przyjaciele docenili jedzenie, a oni potrafią być wybredni.
Główną część menu, stanowiły przekąski i smakołyki. Ich przygotowanie wymaga minimalnego wysiłku, a mimo to, stanowią ozdobę stołu. Najważniejszym punktem programu, były wędliny. Niektórzy mogą powiedzieć, że w dzisiejszych czasach, trudno jest zaskoczyć ludzi kiełbasą i boczkiem, ale ja kupiłem drogie odmiany. Na stole leżała kiełbasa z jelenia, królika i jakiegoś innego dziwnego zwierzęcia. Kiełbasa została ładnie i cienko pokrojona przez sprzedawców w supermarkecie, a ja po prostu nałożyłem wszystko na talerz. Szybko znikała zawartość talerza, trwało to nie dłużej niż pół godziny.
Podałem też talerz serów. Był na nim tylko jeden rodzaj sera, ale smaczny i nietypowy, z pikantnymi przyprawami. Kolejnym talerzem były oliwki i kapary. Nikt też nie odmówiłby takich smakołyków.
Na talerzu układam krążki ananasa. Dawno ich nie jedliśmy, więc były przepyszne. Był też półmisek rybny, na którym znajdowały się dwa rodzaje ryb: łosoś i pstrąg.
Żadne spotkanie w moim domu, nie obejdzie się bez sałatki jarzynowej. Tym razem, przyrządziłem ją z dodatkiem jajek. Wyszło bardzo smacznie. Warzyw do sałatki nie gotowałem, lecz upiekłem w piekarniku. Smakuje lepiej i eliminuje konieczność mycia garnka.
Początkowo nie zamierzałem robić kanapek ze szprotkami, ale potem przypomniałem sobie, jak bardzo uwielbialiśmy tę przekąskę, gdy byliśmy młodsi. Szybko więc zrobiłem takie kanapki.
Na ciepły posiłek podałem bigos, który już kilka dni temu przygotowałem w dużych ilościach i schowałem do zamrażarki.
Drugim gorącym daniem były żeberka wieprzowe, które przyrządziłem na grillu.
Jedynym daniem, które zajęło mi trochę czasu, były pieczarki z kapeluszem sera. Wycinam w nich otwory, wkładam do nich mięso mielone i cebulę, a na wierzchu kładę plasterki sera. Ser nie rozpuścił się całkowicie, ale nie zepsuło to smaku potrawy.
Świetnie się bawiliśmy, wszyscy byli w dobrych humorach, a ja byłem zadowolona i szczęśliwy, bo wcale nie zmęczyły mnie kuchenne obowiązki.


