– Synowa znowu wczoraj przyprowadziła mi wnuczkę na weekend narzekała sąsiadka Lucyna, gdy spotkałam ją na klatce schodowej. Nakarmić tego dziecka w ogóle się nie da! „Mama mówi, że księżniczki nie jedzą za dużo!” mówi, zje dwie łyżki, i koniec! Jeszcze trochę, a będzie zielona z niedożywienia, świecić będzie jak świetlik!
Lucyna nie polubiła żony swojego syna Pawła Jagody już od pierwszego wejrzenia. Już samo to, że była starsza od jej syna aż o całe siedem lat, było wystarczającym powodem. Paweł cóż, jeszcze dzieciak, dopiero co maturę zdał.
– On przecież nawet kobiet wcześniej nie znał! oburzała się Lucyna. Nic dziwnego, że go wzięła na lep! Uwiodła go swoim doświadczeniem, ot co!
Jagoda jednak była naprawdę atrakcyjna. Dbała o siebie, ubierała się stylowo, robiła karierę. Zupełnie mnie nie dziwiło, że młodego Pawła wzięło. Jak wiadomo, faceci patrzą oczami, a tu naprawdę było na co popatrzeć.
Pilnowała diety i trzymała się zdrowego trybu życia. Nic dziwnego, że córkę też tego uczyła: jeść z umiarem, nie objadać się, myśleć o zdrowiu i sylwetce.
Parę miesięcy po tym, jak się zaczęli spotykać, Jagoda zaszła w ciążę. Czy zrobiła to na złość przyszłej teściowej, która jak mogła mieszała w ich związku, czy po prostu bardzo chciała wyjść za mąż? Może nawet przez przypadek? W zasadzie, to już bez znaczenia Paweł postanowił się ożenić. Miał ledwie 18 lat, a Jagoda 25.
Paweł, zaraz po maturze, poszedł na politechnikę. Studiował i jednocześnie pracował młodzi zamieszkali osobno, więc trzeba było utrzymać rodzinę. Najpierw wynajmowali kawalerkę, później uzbierali na mały pokój w akademiku.
Teoretycznie byli szczęśliwi, ale Lucyna nie odpuszczała: zawsze znalazła powód, żeby się do synowej przyczepić. A to zupa niezjadliwa, a to koszula nieuprasowana, a to dziecko źle ubrane. Według niej Jagoda nie miała żadnych zalet same wady. Wiecznie jej dogadywała, a synowi suszyła głowę…
Jagoda w końcu ograniczyła kontakty z teściową do minimum. Sama zaczęła wszędzie wozić córkę do przedszkola, na gimnastykę, szachy. Cały czas w biegu: z pracy do przedszkola, potem na zajęcia… Jeszcze trzeba się wyrobić na fitness, manicure, fryzjera W domu bywała coraz rzadziej, niż by chciała.
Paweł wracał do pustego mieszkania: córka na zajęciach, żona albo z nią, albo biega po swoich sprawach.
Pewnego wieczoru zapukała sąsiadka Renata, samotna wdowa z dwójką nastolatków na karku. W kuchni w ich akademiku puścił kran poprosiła Pawła o pomoc, żeby nie zalać połowy piętra.
Paweł był „złotą rączką”, więc szybko ogarnął temat. Renata w tym czasie robiła kolację makaron z mielonym. W ramach podziękowań zaprosiła Pawła do stołu a ten skwapliwie się zgodził. Bo Jagoda nie smażyła mu kotletów, a domowe jedzenie bywało ostatnio rzadkością po prostu nie miała czasu.
Od tego dnia Renata coraz częściej zapraszała Pawła na kolację kiedy w domu nikogo nie było, spędzali godziny na wspólnej kuchni, przy pierogach i drożdżówkach, plotkując do późna. I któregoś dnia nagle zaiskrzyło Sami do końca nie wiedzieli, jak to się stało, ale nie umieli już żyć bez tych ciepłych wieczorów razem.
A że życie w akademiku to nie serial wszystko widać i słychać, plotka szybciej leci niż pociąg pendolino. Ktoś w końcu doniósł Jagodzie, że jej Pawełka do sąsiadki ciągnie nie przez chęć czytania literatury.
Afera zrobiła się na cały akademik: wszyscy stali się publicznością domowej dramy. Jagoda, jako kobieta z charakterem, wystawiła męża za drzwi, rzuciła po nim torbę, a jego rzeczy poleciały za nim do korytarza.
Do rodziców daleko, więc poszedł wiadomo gdzie do Renaty. Ta przyjęła go z otwartymi ramionami.
Córka Pawła i Jagody miała już wtedy 6 lat. Paweł 25. Jagoda 32. Renata 39.
Gdy Lucyna dowiedziała się, że Paweł wyprowadził się od żony, była wręcz wniebowzięta triumf! Ale gdy padło, że zamieszkał z kobietą, która jest od niego o 14 lat starsza i ma już dwoje dzieci, nagle zamilkła
Powiem szczerze takiej metamorfozy się po niej nie spodziewałam. Tyle lat truła synowi, że Jagoda starsza, a tu nagle cisza, absolutny spokój. Czyżby dotarło do niej, że wszystko przekombinowała?
Ta historia skończyła się rozwodem Pawła i Jagody już dawno temu minęło z piętnaście lat. Przez ten czas Paweł żyje z Renatą. Własnych dzieci nie mają, ale dogadują się wzorowo. Różnica wieku nikomu nie przeszkadza Paweł właśnie stuknęła czterdziestka, Renata ma 54 lata. Do Lucyny wpadają bez żadnych fochów i pretensji spokój, harmonia, sielanka. A ja widzę, że Paweł jest naprawdę szczęśliwy.
I co Wy na to czy szczęście się liczy, jeśli kobieta starsza?
