Z Julitą spotykałem się ponad rok. Była uprzejmą, piękną i ułożoną kobietą. Nic więc dziwnego, że moi rodzice bardzo szybko ją polubili. Kiedy moi przyjaciele i znajomi ją poznali mówili, że zbudujemy razem piękną rodzinę, a nasza przyszłość będzie usłana różami. Jeszcze wtedy nawet nie podejrzewałem, że Julita wcale nie widzi mnie w roli swojego męża.
Tego mroźnego wieczoru w pośpiechu jechałem do mojej ukochanej, aby jak najszybciej ją zobaczyć. Wróciłem dopiero co z podróży służbowej i chciałem zrobić jej niespodziankę. Specjalnie jej powiedziałem, że wrócę dzień później bo pomyślałem, że to będzie dla niej bardzo miłe. Julita miała swoje własne mieszkanie w samym centrum miasta w starej kamienicy. Nie było jakieś oszałamiające, no ale jednak było jej własnością.
Po drodze wstąpiłem do kwiarciarni i sklepu, aby wręczyć jej bukiet oraz jej ulubione ciastka. Szedłem do Julity jak na skrzydłach, bo tak bardzo chciałem ją już zobaczyć. Miałem nadzieję, że taka niespodzianka ją zadowoli i doceni mój gest. Miałem klucze do jej mieszkania, więc ten efekt zaskoczenia miał się utrzymać do prawie samego końca. Kiedy ostrożnie otworzyłem drzwi do mieszkania, już w progu natknąłem się na jakieś porozrzucane rzeczy. Wyjąłem telefon, włączyłem w nim latarkę i przyjrzałem się temu, w co przed chwilą wdepnąłem. To były jakieś męskie rzeczy, które leżały rozrzucone aż pod drzwi do sypialni.
Synowa narobiła mi takiego wstydu, że nie potrafie spojrzeć reszcie rodzinie w oczy
Szybko wyskoczyłem z mieszkania. Wydaje mi się, że tylko głupi by nie zrozumiał, co to wszystko znaczy. Szedłem szybko przed siebie, a kiedy się zatrzymałem to zdałem sobie nagle sprawę, że poszedłem w złym kierunku i przez to zdenerwowanie wsiadłem do nie tego autobusu, co trzeba. Wyszedłem z niego i nagle spojrzałem na ciastka. Cisnąłem nimi na chodnik, który pokryty był śniegiem, a potem poszedłem dalej. Po kilku pokonanych metrach usłyszałem, że ktoś mnie woła. Odwróciłem się, a to była jakaś kobieta. W rękach trzymała reklamówkę z ciastkami i gestami pokazywała, że chyba o czymś zapomniałem.
Machnęłem ręką pokazując, że nie, że wszystko jest jak ma być i poszedłem dalej, ale kobieta szła za mną. Dogoniła mnie z tymi ciastkami i powiedziała, że chyba o nich zapomniałem, ale znowu wyjaśniłem, że ich nie chcę. Szła tak ze mną aż pod mój blok, a potem powiedziała:
– Nie zamierzam tak dalej biegać z tymi ciastkami, ale skoro ich nie chcesz, to może napijemy się razem kawy i je zjemy?
Najpierw pomyślałem sobie, że niby czemu miałbym gościć u siebie jakąś całkiem obcą kobietę, ale potem na nią spojrzałem jak trzęsię się z zimna i uznałem, że zaproszę ją do siebie na kawę czy herbatę, aby trochę się rozgrzała.
Rozmawialiśmy, opowiedziałem jej historię, która kilka godzin wcześniej mnie spotkała i to wygadanie się bardzo mi pomogło. Po prostu zrobiło mi się lżej.
– Sonia – bo tak nazywała się moja nowa przyjaciółka – może jutro pójdziemy do kina?
Zgodziła się, a teraz jesteśmy razem. Mamy dwoje dzieci, a tamte ciastka od tamtego wieczoru są naszą ulubioną, słodką przekąską. W końcu to one nas połączyły!
