Wygoniłam syna i jego żonę z domu, ale wcale tego nie żałuję. Należało im się!

Wygoniłam syna i jego żonę z domu, ale wcale tego nie żałuję. Należało im się!

Mój syn ma już trzydzieści cztery lata. Do tej pory był kawalerem i takim swobodnym życiem się cieszył, ale pewnego dnia poznał kobietę i postanowił przerwać ten stan. Zaplanowali ślub i wesele, a ja bardzo się z tego cieszyłam, bo marzyłam o wnukach i po prostu nie chciałam, żeby mój syn do końca życia był sam. Pomagałam im w przygotowaniach i każdy drobiazg dzięki temu był przemyślany i zadbany. Mikołaj był moim jedynym dzieckiem, dlatego zawsze chciałam dla niego jak najlepiej.

Mikołaj był bystry i bardzo utalentowany już jako dziecko. Niestety, im był starszy, tym mniej chciał się uczyć, a wolał imprezować. Mikołaj jako 34-letni mężczyzna był stałym bywalcem różnych pubów i barów, a jeśli tam go akurat nie było, to wysiadywał przed komputerem. Początkowo cieszyłam się, że się ożeni, może dzięki temu uspokoi, ale kiedy lepiej poznałam jego wybrankę, to moja początkowa euforia od razu zniknęła…

Daria nie była najgorsza, ale miała jeden, duży minus – naprawdę dużo paliła. Miałam nadzieję, że kiedy zajdzie w ciążę, to ten problem zniknie.

Oddałam małżonkom swoje dwupokojowe mieszkanie, a sama wprowadziłam się do swojej matki. Uznałam, że tak będzie najlepiej, bo nie będę przeszkadzać młodym w zakładaniu rodziny, a ja przy okazji pomogę swojej starej matce. Miałam jednak nadzieję, że będziemy mieć regularny kontakt, ale nowożeńcy jakoś nie rozpieszczali mnie swoimi wizytami, Mikołaj tylko od czasu do czasu dzwonił do mnie i pytał, co u mnie.

Wdałam się w romans z mężem mojej kuzynki. On obiecuje, że za 10 lat od niej odejdzie, kiedy dzieci dorosną, ale nie wiem, czy jest sens na niego czekać?

Kiedyś w supermarkecie wpadłam na moją byłą sąsiadkę. Nigdy nie byłyśmy jakoś blisko, ale ucieszyłam się ze spotkania, bo tak naprawdę tęsnkiłam za swoim mieszkaniem, ale i sąsiadami, nawet jeśli nie miałam z nimi jakiś bardzo zażyłych kontaktów. Zaczęłyśmy rozmawiać o pogodzie, sytuacji w kraju, aż na koniec sąsiadka powiedziała mi coś dziwnego:

– Słuchaj, nie będę się wdawać w szczegóły, ale dobrze Ci radzę – odwiedź młodych bez zapowiadania się.

Na początku nie przywiązywałam do tego uwagi, ale jej słowa jednak nie dawały mi spokoju. W końcu zadzwoniłam do Mikołaja.

– Mamo, ale czym Ty się martwisz, wszystko jest w porządku.

Mikołaj próbował dać pozór, że wszystko jest dobrze, ale słychać było, że głos mu się załamuje.

Kilka tygodni później postanowiłam ich odwiedzić. Kiedy weszłam do mojego mieszkania, po prostu oniemiałam – takiego syfu jeszcze nigdy na oczy nie widziałam! Mieszkanie zamieniło się w wyspisko śmieci. Wszędzie było brudno, na podłodze walały się jakieś śmieci, a meble były pokryte grubą warstwą kurzu. Mikołaj i Daria palili w kuchni, więc wszędzie unosił się smród dymu papierosowego. Kiedy weszłam do kuchni, zorientowałam się, że Mikołaj ledwo trzyma sie na nogach, bo tak bardzo był pijany.

– Wynocha stąd! Macie tydzień na wyprowadzkę. Kiedy wrócę, to ma Was tutaj nie być, inaczej mnie popamiętacie! – krzyczałam tak, że zapewne słyszano mnie dwie ulice dalej.

Syn oddał klucze już po 5 dniach. Od tej pory więcej go nie widziałam i w sumie nie mam ochoty utrzymywać z nim kontaktu. Wcale nie żałuję tego, co zrobiłam. Możecie uważać mnie za złą osobę, ale ja jestem pewna co do tego, że zrobiłam dobrze. Kiedy zarobią na chociażby jeden metr kwadratowy, może wtedy zaczną doceniać pracę innych.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 5 =

Wygoniłam syna i jego żonę z domu, ale wcale tego nie żałuję. Należało im się!