Wychowanie babci, mogło się źle skończyć.

Po raz pierwszy od kilku lat, czyli od narodzin Karolinki, udało nam się z żoną wyjechać. Długo planowaliśmy wyjazd, wybraliśmy najkrótszy urlop w tygodniu, uzgodniliśmy, że dziecko zostawimy z teściową. Moja żona wahała się, czy powierzyć swoją córkę, matce.

Nie miałem zastrzeżeń do decyzji mojej żony, której później żałowałem.

Wyjaśniliśmy, jak opiekować się naszą pięcioletnią córką, o której godzinie kłaść ją spać, jakie pokarmy może jeść, a jakich nie. Nie toleruje laktozy i choruje na wszystkie produkty mleczne. Moja żona opowiedziała o tym swojej matce i napisała na kartce, aby nie zapomniała. Zawieźliśmy rzeczy Karolinki do domu mojej teściowej, zabraliśmy jej ulubioną zabawkę i przed wyjazdem ucałowaliśmy ją w oba policzki.

Pierwszego dnia, naprawdę odpoczęliśmy, ale już drugiego zaczęliśmy wydzwaniać do teściowej, żeby dowiedzieć się, jak się czuje nasza córka, czy płacze, czy się nudzi. Teściowa rozmawiała z nami dyskretnie, szybko, wspominając o swojej trosce do Karoliny i naszym złym wychowaniu. Uważała, że ją rozpieszczamy. A co to znaczy „nietolerancja laktozy”? W jej czasach nie było czegoś takiego – wszyscy pili mleko i nikt nie miał z tym problemu.

Wtedy zacząłem się martwić. Chciałem wcześniej wrócić z wyjazdu, ale żona namówiła mnie, żebym nie psuł sobie urlopu.

Karolinka, na szczęście, nie była zastraszana, lecz poddana reedukacji: nie dotykaj tego, nie chodź tam, nie jedz tego i tamtego. Na szczęście, nie podawali jej mleka, ale po jogurcie truskawkowym, który według mojej teściowej był jedynym produktem mlecznym na świecie, córka dostała wysypki. Dziecko poprosiło nas, abyśmy nie wysyłali jej więcej do babci, obiecując, że będzie nam posłuszne.

Moja żona była bardziej spokojna o tę sytuację, matka jakoś się nią zaopiekowała, ale nie wyślę już Karolinki do tego domu. Weźmiemy ją ze sobą, wyślemy do moich rodziców, zatrudnimy nianię – cokolwiek! Pod warunkiem, że nie pójdzie do tej babci.

Niektóre babcie zapominają, że nie są rodzicami swoich wnuków i nie mają prawa nauczać po swojemu, zwłaszcza jeśli jest to sprzeczne z naszymi naukami. Mieli już okazję kształcić swoje własne dzieci, a nie niczyje inne.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 1 =

Wychowanie babci, mogło się źle skończyć.