Natalia i Wojtek, nie byli kochającym się małżeństwem, nie łączyło ich nic specjalnego. Dlatego kobieta bardzo nieśmiało, powiedziała mu o swojej ciąży. Nie spodziewała się radosnego przyjęcia tej wiadomości, ale jej decyzja była nie do podważenia…chciała urodzić. Wojtek przyjął tę wiadomość bez większego entuzjazmu. W gruncie rzeczy, nie był zainteresowany Natalią. Nie wiedział, dlaczego ona z nim dalej jest i dlaczego nie odejdzie. Wierność i oddanie żony, bardzo go irytowały.
Natalia bardzo ciężko przechodziłą ciążę i musiała prawie cały czas leżeć. Wojtek przynosił jej warzywa i owoce, ale nie pojawił się w dniu wypisu, bo „był zajęty”.
Ojciec Natalii zabrał ją do domu. Krzyki i jakiekolwiek dźwięki płaczu dziecka, irytowały Wojtka, nie były częścią jego marzeń i planów. Siedząc przed telewizorem z butelką piwa, nawet nie myślał o pomocy swojej żonie. Był zdania: „Jak urodziła dla siebie, tak niech sama wychowa”.
Pewnego dnia, temperatura dziecka wzrosła i zaczęło się ono dusić. Wtedy Natalia zadzwoniła do męża:
– Wojtek, przyjedź tu pilnie, proszę, Damianek się dusi. Nie wiemy z tatą, co robić! – Prosiła Natalia, prawie krzycząc.
– Wezwijcie lekarza, moje przyjście tutaj nic nie pomoże, jak coś ma się stać, to się stanie.
Natalia nie odpowiedziała na słowa męża i wyłączyła telefon. Następnego dnia rano, zadzwoniła ponownie:
– Szybka pomoc zdążyła na czas, jeszcze 5 minut i mogłabym stracić synka. Nie chcę Cię znać, my już dla Ciebie nie istniejemy!
Zaczęło się kawalerskie życie Wojtka. Wreszcie pozbył się irytującej i przesadnie troskliwej żony, oraz jej rozwrzeszczanego dziecka. Wyznaczył sobie zasadę: żadnych długotrwałych związków, tylko wolność.
Minęło kilka lat. Pewnego dnia, Wojtek wszedł do sklepu i zobaczył swojego byłego teścia. Poczuł wstyd, spojrzał w dół i mając nadzieję, że ten go nie rozpozna, próbował wyjść, ale usłyszał za plecami:
– Wojtek, witaj. Jak miło Cię widzieć.
– Witaj, jak się ma Natalia?
– Córka zmarła dwa lata temu… a ja jestem słabego zdrowia. Obawiam się, że nie zostało mi wiele czasu. Martwię się o Damianka, wnuczek zostanie zabrany do domu dziecka, ale mam pomysł, chodźmy.
Były teść wziął go za rękę i ruszyli w stronę domu. Po wejściu do środka, mężczyzn powitał 5-letni chłopiec. Wziął z rąk dziadka całe jedzenie i zaniósł je do kuchni. Siedzieli przez chwilę i rozmawiali, wymieniając się numerami telefonów. Dwa dni później, Wojtek odebrał telefon i został poinformowany, że jego teść jest w ciężkim stanie i trafił do szpitala.
Mężczyzna postanowił pójść do chłopca:
– Cześć, Damian, chodźmy. Zostaniesz u mnie przez jakiś czas, aż dziadek wyzdrowieje.
Chłopiec w milczeniu spakował swoją walizkę, zabawki i wziął Wojtka za rękę. Mężczyzna spędzając czas z chłopcem, rozpoczął nowe życie. Życie, którego się bał i którego unikał. Damian był bardzo podobny do swojego ojca, zarówno pod względem osobowości jak i zainteresowań. Jego dziadek niestety zmarł, a Wojtek i Damian byli nierozłączni.
Mężczyzna codziennie powtarzał: „Natalia, przepraszam i dziękuję, że dałaś mi syna… dziękuję…”



