Wnuk otrzymał prawdziwy prezent od swojego zmarłego dziadka

Po dotarciu do domu, Igor skręcił i zatrzymał się. Prowadziła tam nierówna ścieżka. Poszedł na róg podwórka i rozejrzał się po domu, który był w stanie ruiny. Na podwórku było tylko jedno uschnięte drzewo. Podobnie jak pan domu, odeszło z tego świata. Igor całe swoje dzieciństwo, spędził w domu dziecka. Nikt do niego nie przychodził, bo nie miał kto go odwiedzać, rodzice zostali pozbawieni praw do dziecka, a oni sami wykończyli się przez swój nałóg. Igor nie znał nikogo innego.

Tydzień później, Igor dowiedział się, że dziadek zmarł i jego dom należy teraz do niego. Igor w ogóle nie pamiętał swojego dziadka, a dziadek dowiedział się o wnuku dopiero przed swoją śmiercią. Matka Igora została wypędzona z domu, gdy rozpoczęła swój rozwiązły tryb życia. Widocznie tego właśnie potrzebowała, bo nigdy nie wróciła do domu ojca, ani nawet nie zadzwoniła. Chłopak poszedł do ganku, stare deski skrzypiały pod jego krokami. Klucz, który mu przekazano, łatwo obrócił się w zamku. W domu było zimno, ale nic dziwnego, na zewnątrz była jesień. Igor rozejrzał się dookoła. Do wejścia do budynku prowadził korytarz, który kończył się schodami.

Po obu stronach korytarza, znajdowały się pokoje. W jednym z tych pomieszczeń była kuchnia. Po lewej stronie znajdował się pokój z łóżkiem, w którym prawdopodobnie spał dziadek, ale pokój ten jednak, wcześniej nie służył jako sypialnia. Pod ścianą stała kanapa, a po drugiej stronie duży telewizor. Łóżko znajdowało się przy samych drzwiach. Najwyraźniej dziadek miał trudności z dostaniem się na drugie piętro, na którym były jeszcze dwa pokoje. Jeden był sypialnią, drugi pokój należał prawdopodobnie do matki Igora. Na ścianie wisiał jej portret, na którym była młoda piękność w wieku około osiemnastu lat. Igor w ogóle nie pamiętał swojej matki.

Przy oknie stało masywne biurko. Na stole panował porządek, wszystkie papiery na półkach, ułożone w teczkach. Wewnętrzna część domu, nie wyglądała tak żałośnie, jak na zewnątrz. Wszystko było czyste i zadbane, o ile nie zwracało się uwagi na kurz. Igor mieszkał obecnie w wynajętym mieszkaniu, ale właściciel planował sprzedaż lokalu, a on już szukał miejsca do zamieszkania. Pokój, który odziedziczył po matce, znajdował się w mieszkaniu komunalnym, który przejęła sąsiadka Basia i jej dwoje dzieci. Jej mąż pił, a ona nie miała gdzie się podziać. Igorowi zrobiło się żal kobiety, dużo się w życiu wycierpiała.

Ustalili, że będzie płacić czynsz, a jeśli zdecyduje się na wyprowadzkę, to na pewno ostrzeże Igora. Od momentu, kiedy opuścił dom dziecka, minęły już trzy lata. Igor miał dobrą pracę w warsztacie samochodowym. Wynajęli z przyjacielem mechanikiem lokal i pracowali u siebie. Okazał  się bardzo dobrym mistrzem. Igor chciał mieć własny dom, ale nie mógł zdobyć potrzebnych pieniędzy. Niedaleko od miasta, dziesięć kilometrów samochodem, odziedziczył dom. Jego stan zewnetrzny, nie przerażał go, bo dom okazał się być solidny. Remont oczywiście  był potrzebny, ale chłopak zrobił wszystko. W zimie urządził dom w środku, a na wiosnę postanowił zrobić na zewnątrz, bo podwórko też wymagało sporo pracy. Tylko biurko na drugim piętrze zostało nieuprzątnięte, brakło rąk do pracy, ale przyszedł na to czas. Stare fotografie, foldery, niektóre rękopisy pojawiły się w teczkach. Igor usiadł w fotelu i zaczął czytać. Okazuje się, że jego dziadek pisał opowiadania, eseje i wcale nie napisał nic złego. Zastanawiał się czy można je wydać? Ale jak to wszystko się robi? Trzeba będzie kogoś zapytać. W warsztacie śmiali się z niego, ale nic nikt nie wiedział i nie miał pojęcia, gdzie jeszcze może się zwrócić. Jego myśli przerwał telefon od Basi.

Ostrzegła go, że wyjeżdża, jej mąż ją co chwilę nachodził i musiała się wyprowadzić. Umówili się na spotkanie w celu przekazania kluczy. Basia przyszła z dziećmi i po przekazaniu klucza miała już wyjść, ale Igor zapytał, dokąd się wybiera. Zatrzymała się i rozpłakała, nie miała dokąd, ani do kogo pójść. Była kiedyś w domu dziecka, podobnie jak Igor. Teraz była całkowicie bezdomna. Igor udostępnił im pokój w swoim domu. Sprzedał mieszkanie innemu sąsiadowi w niskiej cenie. Być może tanio, nie chciał mieszkać w tym zbiorowisku. Za pieniądze ze sprzedaży, Igor wybudował na podwórku, w miejscu starej szopy, która się zawaliła, ładny, duży garaż. Właściwie to ma teraz swój własny warsztat i miał już klientów. Po prostu, poinformował ich o nowym adresie. Zaprosił też przyjaciela do pracy. We dwójkę było lepiej, a on był zaufaną osobą od dawna. Basia znalazła pracę w pobliżu. Przyjaciel Krystian bardzo ją polubił, a dwójka dzieci mu nie przeszkadzała. Rok później, wzięli ślub i Basia z dziećmi zamieszkała z Krystianem. Wszystko układało się dla nich bardzo dobrze. A co z rękopisami dziadka? Znaleźli rozwiązanie, które ujrzy światło dzienne.

Igor znalazł wydawcę i książki zostały wydane, co prawda w niewielkiej ilości, ale odniosły sukces. Nastąpił kolejny nakład. Gdy Igor sortował i czytał rękopisy, w jednej z teczek znalazł kartkę od dziadka. Napisał ją w ostatnich dniach swojego życia. Dziadek był bardzo zmartwiony, że nie dowiedział się o wnuku wcześniej i miał nadzieję, że nie pójdzie on krzywą drogą swojej matki. A jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie wiedział, jak wykorzystać pracę dziadka. W dalszej części arkusza opisał, gdzie leżały najcenniejsze rzeczy, które chciał przekazać wnukowi. Wiedział, przeczuwał, że jego wnuk to przeczyta. A więc, na poddaszu chaty, czekał prawdziwy skarb. Był tam jeszcze jeden mały pokój. W nim starannie na półkach leżały teczki z tymi samymi rękopisami. Dziadek pisał, ale jego książki nigdy nie były czytane. Pierwszym czytelnikiem był jego wnuk. Na najdalszej półce, w zwykłym pudełku po butach, leżały pieniądze. Dziadek wydawał bardzo mało, zwłaszcza po śmierci żony. Pieniędzy było pod dostatkiem. Wystarczająco, by żyć godnie, nawet jeśli chłopak by nie pracował. Igor jednak nie zmienił swojego życia, dalej zarabiał na życie. Nie chciał przeżyć swojego życia, jak jego rodzice. Wydał wszystkie książki dziadka, który był wielkim pisarzem. Dziadek byłby z niego bardzo dumny. Dwa lata później, w domu pojawiło się życie, już prawdziwe, zabawne życie, z dziecięcymi głosami i gwarem.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 + 19 =

Wnuk otrzymał prawdziwy prezent od swojego zmarłego dziadka