Pięć lat temu wzięłam ślub. Z mężem zamieszkaliśmy w moim 2-pokojowym mieszkaniu, które kupiłam jeszcze zanim poznałam Dominika. W pobliskiej wsi mieszkali rodzice męża, którzy z natury byli naprawdę pracowitymi ludźmi. Pracowali na codzień w miasteczku, w którym z mężem mieszkaliśmy i musieli tutaj codziennie dojeżdżać. Niestety, z wiekiem coraz ciężej było im pokonywać te kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę zatłoczonym busem, więc postanowiłam pomóc teściom.
Opróvcz mieszkania, w którym żyliśmy z mężem, jakieś 7 lat wcześniej odziedziczyłam po babci kawalerkę o niewielkiej powierzchni, bo zaledwie 28 m2. Dość długo ukrywałam przed mężem fakt, że mam jeszcze jedną nieruchomość, bo wynajmowałam to mieszkanie i miałam z niego dodatkowy dochód, który odkładałam w razie jakiejś niespodziewanej, trudnej sytuacji. Chciałam mieć swoje pieniądze i nie tłumaczyć się z nich mojemu mężowi, ale cóż – teściom było ciężko, więc przyznałam się Dominikowi, że mam kawalerkę, w której jego rodzice mogą zamieszkać. Tak też się chwilę później stało. Niestety, jakiś czas później wszystko, co do tej pory miałam – stabilne życie, miłość i rodzinę – straciłam w jedną chwilę, gdy romans mojego męża wyszedł na jaw.
Pewnego wieczoru mój mąż po prostu mi wyznał, że zakochał się w innej kobiecie i nie wie, z którą z nas chce dalej żyć. Powiedział, że obie nas kocha, ale nie wie, którą bardziej i ciężko jest mu podjąć tę decyzję. Byłam w szoku – to był szczyt bezczelności!! Kiedy dotarło do mnie to, co powiedział, zrozumiałam, że jest zwykłym dupkiem i oszustem, który wykorzystywał mnie przez cały ten czas, jednocześnie szukając dla siebie bardziej opłacalnej opcji. Tylko że ja nie jestem żadną opcją, żadnym przedmiotem i nie dam siebie tak traktować! Kazałam mu natychmiast spakować swoje rzeczy i się wynosić. Skoro nie mógł się zdecydować, to ja mu w tym szybko pomogłam.
Tamtego wieczoru jego rodzona córka wyrzuciła go z jego własnego mieszkania
Naprawdę się tego nie spodziewałam. Myslałam jednak, że zniosę to wszystko gorzej – będę płakać, z rozpaczy wyrywać sobie włosy z głowy. Podeszłam jednak do sprawy na zimno i kiedy usłyszałam, że mąż zamierza zamieszkać z rodzicami, od razu wiedziałam, że trzeba działać. To mieszkanie należało do mnie, a on nie miał do niego żadnego prawa!
Do tej pory miałam świetne relacje z teściami. Byli dla mnie bardzo dobrzy i traktowali mnie jak członka rodziny, a nie obcą osobę. Szybko więc powiedziałam im o wszystkim i mimo tego, że do tej pory nie miałam z tym problemu, że mieszkają u mnie za darmo, tak teraz nie chciałam, aby ta sytuacja dalej trwała. Grzecznie poprosiłam ich o opuszczeniej mojej własności, bo nie chciałam, aby przypadkiem mój zdradziecki mąż się tutaj rozgościł. Dałam im jednak czas – za miesiąc miało ich tu nie być. Teściowie zdębieli i nie wiedzieli, jak teraz będą żyć, bo sprzedali już dom na wsi. Niei był zbyt wiele wart, bo cała nieruchomość nadawała się do remontu, więc nie było szans, że kupią sobie w miasteczku coś swojego. Ja również byłam w szoku, bo nic nie mówili o tym, że zamierzają sprzedać dom. Mimo wszystko po chwili przestało mi być ich żal, bo skoro sprzedali dom, to dlaczego to ukrywali i nie płacili za rachunki, tylko ja musiałam to robić? Nie był to duży wydatek, a w takiej sytuacji tym bardziej nie odczuliby tego finansowo. Jak widać jabłko niedaleko pada od jabłoni! Rodzinka kombinatorów! To tylko utwierdziło mnie w tym, że dobrze zrobiłam, przeganiając ich synka ze swojego życia. Niech teraz on zadba o rodziców!
Niektórzy ze znajomych powiedzieli mi, że jestem zbyt surowa i obeszłam się z rodzicami męża brutalnie, ale ja tak nie uważam. Oni nie są już dla mnie rodziną, więc nie mam obowiązku dalej się o nich troszczyć. Poza tym uważam, że aby iść w życiu do przodu, trzeba odciąć się od wszystkiego, co łączy nas z przeszłością, a takim łącznikiem byli właśnie teściowie. Trudno jest mi też uwierzyć w to, że jego rodzice nie wiedizeli o tym, że ich syn mnie zdradza. Ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia i nie wstydzę się tego, jak postąpiłam!
