Moja córka jest już na tyle dorosła – ma czternaście lat – że potrafi zwrócić uwagę na bałagan w mieszkaniu i jakoś sprawić, by zniknął. W wolnym czasie po szkole, siedzi na komputerze lub rozmawia przez telefon, przeglądając stosy ubrań na podłodze, kosz na papiery w swoim pokoju i siebie samą, która tylko powiększa ten chaos, jedząc obiad i zostawiając na stole brudny talerz.
Kiedy po pracy wracam zmęczona do domu, mam ochotę wszystkich zabić, a zwłaszcza ją. Jak można nie sprzątnąć po sobie talerza? A jej odpowiedź brzmi: „Och, zapomniałam”.
Ona nie chce przyłożyć ręki do sprzątania domu, ten cały bałagan czeka na mój weekend, więc wszystko ogarniam, a w następnym tygodniu, moja córka i mój mąż, znowu go robią.
Czy taka dorosła dziewczyna sama lubi mieszkać w śmieciach? Nie wstydzi się, gdy przychodzą do niej goście i nie przejmuje się, że ma brudno. Jedyne, co chce robić, to trzymać się swojego telefonu i udawać, że wszystko jest w porządku i nie ma problemu.
Nie wiem, co zrobić z tym dzieckiem i jak zaszczepić w niej miłość do czystości i przekonanie, że mieszka w tym domu i też musi sprzątać, a nie tylko ja muszę wszystko robić, pracując i spędzając swój wolny czas przy kuchence, żeby wszystkich nakarmić.



