W szpitalnych murach, spotkałem swoją miłość

Na poród mojej starszej siostry, zaproszono więcej osób, niż na ślub jej i Witka. Nikt poza jej mężem, nie mógł zająć miejsca w pierwszym rzędzie, ale wszyscy dyżurowaliśmy pod drzwiami, razem z moją mamą, babcią, rodziną Witka i ich wspólnymi przyjaciółmi. Powiem szczerze, że czułem się tam zbędny.

Zgłosiłem się na ochotnika, żeby przynieść wszystkim kawę i uciekłem ze skrzydła położniczego na parter, do automatów z tanimi, ale pysznymi latte. Tam ją poznałem.

Stała przy automacie, lekko stukając pięścią w świecącą ikonę, informującą o tym, że napój jest przygotowywany. Kiedy podszedłem bliżej, zauważyłem, że jest bliska płaczu i oczyszczając gardło, aby jej nie spłoszyć, zaproponowałem jej pomoc. Okazało się, że jedna z monet nie przeszła i wypadła w szczelinę na drobne, przez co zamówiona przez nią herbata owocowa, nie została zrobiona.

Pomagając jej, zaczeliśmy rozmawiać. Powiedziałem jej, że moja siostra tu rodzi, a ona powiedziała mi, że sama niedawno rodziła. Dziewczyna była bardzo ładna, a ja wyraziłem przekonanie, że jej dziecko też jest naprawdę piękne, jeśli tylko nie przejęło wiele od ojca. W ten sposób, doszliśmy do tematu ojca dziecka. Dziewczyna była szczera, ale ostrożna i stopniowo powiedziała mi, że ma kłopoty, że nie zna człowieka, który jej to zrobił i że policja ma pełne ręce roboty. Nie mogą znaleźć gwałciciela, którego nie widzieli osobiście.

Poczułem sympatię do nieznajomej, a po pół godzinie, już nie była to nieznajoma, tylko Aneta. Tak długo z nią rozmawiałem i patrzyłem na jej synka, że moja siostra zdążyła urodzić, a potem wysłuchałem całego wykładu mamy, bo czekały na kawę. Ale kto by się przejmował tym, co im wtedy chodziło po głowie, gdy byłem z Anetą?

Musiałem wyjść, ale wymieniliśmy się numerami telefonów. Na początku, pisałem do niej tylko SMS-y, a potem to ja byłem osobą, która spotkała się z nią po absolutorium z ogromnym bukietem. Pewnie to głupie, ale zakochałem się od pierwszego wejrzenia i nie onieśmielały mnie okoliczności, w jakich znalazła się w szpitalu, ani noworodek.

Teraz, uważam to spotkanie przy automacie za przeznaczenie. Spotykamy się z Anetą już od dwóch lat, jej syn Artur nazywa mnie tatą i zamierzam się jej oświadczyć w najbliższej przyszłości. Wydaje się, że jeszcze niedawno zastanawiałem się, jak ludzie się poznają, spotykają i łączą w taki sposób…

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − sześć =

W szpitalnych murach, spotkałem swoją miłość