Uzgodniliśmy z mężem, że w tym roku będziemy spędzać święta tylko we dwoje, ale mój mąż musiał wszystko zepsuć…

Choć raz chciałam być w domu z mężem na święta, w ciszy i spokoju. Gotować tylko dla nas dwojga, a nie stać cały dzień w kuchni. Nie wyglądało na to, żeby mu to przeszkadzało. Dzieci i wnuki zostały wcześniej uprzedzone, że spotkamy się za jakiś czas.

Kupiłam pierniki, ciastka kokosowe i kurczaka, które wystarczyłyby dla nas dwojga, a jeszcze więcej zostało.

Ale nie, mój mąż musiał wszystko zepsuć!

Kiedy wróciłam z targu, usłyszałam dziwny hałas w drzwiach. Nie chciałam wierzyć, że pochodzi z mojego mieszkania, ale kiedy otworzyłam drzwi, a dzieci krzyknęły „Niespodzianka!”, a potem na zmianę całowały mnie w policzki, skacząc po dywanach w wielkich kapciach, byłam strasznie zdenerwowana.

W takim właśnie nastroju się jest, gdy nie chce się mieć głośnego towarzystwa i choć nie mam prawa okazywać, że nie cieszę się z wizyty dzieci i wnuków, to o mało nie przygwoździłam męża. A on uśmiechał się szeroko swoimi protezami, udowadniając, że zrozumiał moją aluzję i sam wszystko zorganizował, a ja nie muszę gotować ani o nic się martwić… Muszę tylko znosić hałas, zmywać wszystkie naczynia po imprezie, sprzątać mieszkanie i cieszyć się ogromną liczbą krewnych, którzy nawet nie mają gdzie przenocować…

Czy lubicie takie niespodzianki?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − 6 =

Uzgodniliśmy z mężem, że w tym roku będziemy spędzać święta tylko we dwoje, ale mój mąż musiał wszystko zepsuć…