Uważałem, że przyjaźń nie istnieje

Karol od najmłodszych lat, stronił od ludzi i uważał przyjaźń za coś nierealnego na tym świecie. Przez cały rok życia, młody człowiek przekonywał się do swojej teorii, tylko dzięki obserwacji otoczenia.

Gdy dorastał i stał się zamożnym człowiekiem, dotkliwie odczuwał brak towarzystwa. Stępił się jego sceptycyzm i zapragnął po ludzku omówić sytuacje życiowe z dobrym towarzyszem.

W firmie, w której pracował Karol, był natrętny chłopak, który nieustannie dręczył go rozmowami. Miał na imię Zbyszek i zawsze próbował nawiązać rozmowę. Karol w odpowiedzi uśmiechnął się tylko uprzejmie, ale nie zamierzał mu odpowiedzieć.

– Chcę wyć jak wilk! – Karol poskarżył się matce.

– Synku, zazdrośni ludzie nie są mili. – Ostrzegła kobieta.

Mężczyzna postanowił, że zaprzyjaźni się przynajmniej z Jarkiem, żeby nie zwariować z samotności. Pewnego wieczoru, zaprosił jednego z pracowników do miejscowego pubu na pogawędkę o życiu.

Chłopcy dotarli do lokalu i poprosili o menu. Karol wybrał ciemne piwo z sokiem, a Jarek wolał kieliszek wódki. Po kilku drinkach, mężczyzna nabrał odwagi i zaczął działać:

– Spójrz na te dwie blondynki! Musiały widzieć dinozaury i wciąż mają nadzieję na coś! Mają na sobie krótkie sukienki, patrz!

– Zwykłe dziewczyny, w naszym wieku. – Powiedział Karol – Możemy spróbować się poznać.

– Po co mi te staruszki? One nie wyglądają jakoś przepieknie, a pewnie mają dzieci z pierwszych małżeństw. – Powiedział jadowicie Jarek.

Karol nie lubił tego tematu i postanowił przenieść rozmowę na inny tor:

– Spójrzmy na dzisiejszy mecz, między nami a Birmingham. Jak myślisz, kto dziś wygra?

– Są upośledzeni! Nic nie mogą zrobić! Biegają po boisku i dostają za to pieniądze, gnojki! – Mężczyzna nie przestawał marudzić.

Jarek uznał, że drinka jest za mało, zaczął pstrykać palcami i wołać kelnera. Młody człowiek przybiegł do stolika i przyjął zamówienie. Mężczyzna uznał, że przyniesienie wódki trwa zbyt długo i oburzył się:

– Gdzie jesteś, chłopcze! Czy jeździsz do Afryki po drinki? – krzyknął Jarek.

Podczas oczekiwania na zamówienie, mężczyzna zdążył obrzucić błotem dziewczynę, siedzącą naprzeciwko nich:

– Spójrz na nią! Ma napompowane usta, jest prowokacyjnie ubrana i przyjechała jeepem. Ona leci tylko na bogatych ludzi!

– W porządku, stary, rób, co chcesz, ale ja mam już dość.

Karol poszedł do domu, a Jarek upił się i wdał w bójkę tej nocy.

Następnego dnia, mężczyzna ostrożnie wypytał o swojego potencjalnego przyjaciela, mężczyzn zgromadzonych przed firmą.

– Jarek? On jest gorszy niż babcia w drzwiach! Będzie obgadywał na wszystkich, nie będzie się mył przez rok. – Śmiali się chłopcy.

– Rozumiem. Czy mogę dołączyć do waszej grupy? – zapytał nieśmiało Karol.

– Wkrótce zacznę wspinać się po ściankach. Zawsze jestem sam, przyjdź wieczorem do baru sportowego. Mój przysmak! – powiedział Tomek.

Obaj mężczyźni szybko się zaprzyjaźnili i często się odwiedzali. Jak się okazało, mieli ze sobą wiele wspólnego i bardzo ciekawie się im rozmawiało. Tę przyjaźń utrzymują do dziś, ale teraz mają rodziny i w święta jest głośno o spotkaniach.

Karol nagle zaczął wierzyć w to, co uważał za bajkę. Nauczył swoje dzieci, że trzeba mieć przyjaciół, bo inaczej życie będzie mniej ciekawe.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × pięć =

Uważałem, że przyjaźń nie istnieje