Moja starsza siostra ma na imię Alicja i razem ze swoim mężem przez całe życie skupiali się tylko na robieniu kariery i na swoich przyjemnościach. Niestety, kiedy zachcieli mieć dziecko, okazało się, że jest już dla nich za późno, bio siostra nie może mieć już dzieci.
Ja mam 28 lat i od 4 lat jestem mężatką. Wraz z mężem mamy już dwójkę własnych dzieci, które bardzo kochamy. Żyliśmy dobrze, spokojnie, aż nagle nasze życie przewróciło się do góry nogami po tym, jak podjęłam niezbyt dobrą decyzję.
Siostra i jej mąż marzyli o tym, by zostać rodzicami, nie wyobrażali sobie, by nie mieć dziecka. Na początku zastanawiali się nad adopcją dziecka z sierocińca, ale ostatecznie zrezygnowali z tego pomysłu i poprosili mnie o pomoc. Moja siostra zapytała, czy nie urodzę dla nich dziecka.
Nie chciałam za bardzo tego robić, ale siostra z mężem, jak i rodzice, tak wielką wywierali na mnie presję, że w końcu się poddałam. W międzyczasie okazało się, że znowu jestem w ciąży. Niestety, nasza sytuacja finansowa z mężem nie była za dobra, dlatego w końcu zdecydowałam, że oddam im to dziecko pod opiekę. Mąż powiedział, że nie zamierza się w to wszystko wtrącać i żebym robiła, co chcę.
Ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji mimo, że dwie poprzednie znosiłam trudno. Fizycznie czułam się dobrze, ale psychicznie czułam, że jest mi ciężko. Było mi jakoś trudno znieść tę myśl, że będę musiała oddać komuś innemu dziecko, które noszę pod sercem. Gdy miałam robione pierwsze badanie USG, poprosiłam lekarza, żeby mi niczego nie pokazywał i nawet niewiele nie opowiadał o dziecku. Czułam się okropnie, jak najbardziej parszywa kobieta na świecie, która dla poprawy swojej sytuacji finansowej oddaje swoje dziecko. Wszyscy z mojego otoczenia twierdzili, że przesadzam, że to wcale tak nie jest, jak mi się wydaje. Nikt z nich jednak nie rozumiał, co czuję.
Synek urodził się w terminie. Siostra z mężem nie przyszli wtedy do szpitala, bo akurat oboje mieli grypę. To nawet mnie ucieszyło, ponieważ nie chciałam ich widzieć. Kiedy byłam wypisywana z dzieckiem ze szpitala, wszyscy z mojej rodziny się zjawili, by nas przywitać, a ja tak okropnie się wtedy czułam. Postanowiłam, że nie będę karmić chłopca piersią, ponieważ nie chciałam się do niego przyzwyczaić, przywiązać i poczuć, że to mój synek.
Kiedy patrzę na to dziecko, boli mnie serce. Teraz on jest już oficjalnie moim siostrzeńcem. Mimo tego staram się go odwiedzać codziennie, bawić się z nim, pomagać w opiece nad nim. Siostra z mężem mieszkają przystanek dalej, dlatego często proszą mnie o to, bym z nim została, kiedy mają jakieś ważne sprawy do załatwienia. Nie wiem, jak się zachowam, gdy usłyszę jak wypowiada słowo “mama”, które nie będzie skierowane w moją stronę. Być może tego po prostu nie wytrzymam. Mam takie jedno marzenie, którym jest to, że Karolek jest moim synem i zostaje przy mnie. Nie wiem, co musiałoby się stać, by siostra z mężem mi go oddali, jednak ciągle o tym marzę.
